Rewelacyjny start Aidy Belli. Świetny prognostyk przed kwalifikacjami do Soczi

Łyżwiarka AZS-u KU Politechnika Opolska może być bardzo zadowolona z występu w 22. edycji zawodów Alta Valtellina Trophy we włoskim Bormio. Bella najlepiej wypadła na swym koronnym dystansie 500 metrów, na którym pokonała wszystkie rywalki. Był to ostatni start przed kwalifikacjami olimpijskimi, które ruszają już za niespełna trzy tygodnie.
Zawody rozgrywane w niewielkiej miejscowości u podnóża Alp organizowane są przede wszystkim dla najlepszych europejskich juniorów, ale regularnie pojawiają się tam również seniorzy. Ponieważ w tym roku była to jedna z ostatnich okazji do sprawdzenia formy przed kwalifikacjami olimpijskimi nie może dziwić, że przyjechali reprezentanci m.in.: Holandii, Rosji, Francji, Czech czy Słowacji, a nie zabrakło oczywiście także gospodarzy.

Dla biało-czerwonych start był tym ważniejszy, że na podstawie m.in. osiągniętych tam wyników trener kadry Kanadyjczyk John Monroe i jego asystent Dariusz Kulesza zdecydują ostatecznie, kto znajdzie się w dziesiątce (pięć kobiet i pięciu mężczyzn), która powalczy o kwalifikacje do Soczi. W Bormio stawiła się więc niemalże cała polska reprezentacja olimpijska, a wśród nich troje opolan: wspomniana Aida Bella, Barbara Kobylakiewicz i Adam Filipowicz. Nie poleciała niestety czwarta z naszych kadrowiczek Marta Wójcik, która na ostatnich zawodach Pucharu Świata w Seulu doznała kontuzji, co nie oznacza jednak, że nie będzie miała szansy na walkę o igrzyska.

Zwycięstwo indywidualne i w sztafecie

Wśród biało-czerwonych najlepiej wypadła Aida Bella, która najbardziej zadowolona może być ze startu na swoim koronnym dystansie, sprincie na 500 metrów. Opolanka w eliminacjach i w półfinale zajmowała co prawda drugie miejsca, ale w finale pojechała doskonale, wyprzedziła wszystkie przeciwniczki i stanęła na najwyższym stopniu podium.

Wcześniej startowała także na 1500 metrów, gdzie poszło jej nieco gorzej, ale i tak awans do finału i zajęcie w nim czwartej lokaty należy uznać za dobry prognostyk przed kwalifikacjami. W trzecim dniu zawodów, na dystansie 1000 metrów, nasza łyżwiarka była z kolei o krok od awansu do kolejnego finału, niestety, w półfinale, będąc na prowadzeniu, zderzyła się z zawodniczką z Francji. Sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia i ostatecznie Bella musiała zadowolić się startem w finale B, który pewnie zwyciężyła. Dzięki temu w klasyfikacji wieloboju zajęła świetne drugie miejsce, co dało jej dodatkowo prawo startu w tzw. superfinale na dystansie 3000 metrów (27 okrążeń).

W nim opolance nie udało się niestety utrzymać miejsca w wieloboju i ostatecznie zakończyła zawody na piątej lokacie. Dwa oczka wyżej była Paula Bzura (Juvenia Białystok), która o sześć sekund poprawiła rekord Polski na tym dystansie.

Nie tylko Bella może być zadowolona ze swojego startu, świetnie spisał się bowiem także Adam Filipowicz, który wraz z Dawidem Rzemienieckim, Jakubem Jaworskim (obaj Juvenia) i Sebastianem Kłosińskim (Orzeł Elbląg) wygrali w rywalizacji sztafet. Warto podkreślić, że w finale Polacy pokonali m.in. silny zespół Holandii, a wynik jest tym cenniejszy, że to pierwszy taki przypadek w historii short-tracku w zawodach tej rangi.

Teraz czas na kwalifikacje

Nasi łyżwiarze wrócili już do Polski, gdzie będą trenowali przez kolejne niespełna dwa tygodnie, a już 1 listopada polecą na pierwsze kwalifikacje olimpijskie. Ostateczny skład na te zawody poznamy w tym tygodniu, a o igrzyska shorttrackowcy walczyć będą w Turynie (7-10 listopada) i w Kołomnie pod Moskwą (14-17 listopada).

Warto dodać, że kwalifikacje olimpijskie nie są imienne, a przysługują poszczególnym federacjom, walczy się więc tak naprawdę o liczbę miejsc przypadających na daną reprezentację. - W rywalizacji indywidualnej lokata pojedynczego łyżwiarza wśród 32 najlepszych w łącznej klasyfikacji zawodów we Włoszech i w Rosji na poszczególnych dystansach w teorii daje jedną kwalifikację na olimpiadę - tłumaczy system eliminacji trener Monroe. - Reguły mocno komplikuje jednak ograniczona liczba zawodników, którzy wystąpią w Soczi, razem ze sztafetami maksimum 120, oraz to, że gospodarze, mają zagwarantowane przynajmniej jedno miejsce we wszystkich konkurencjach. Możliwy jest więc scenariusz, że trzeba będzie zająć co najmniej 24. pozycję, aby zapewnić sobie start w Soczi - dodaje kanadyjski trener biało-czerwonych.

Jak przewiduje, nasze łyżwiarki powinny wywalczyć co najmniej trzy miejsca na igrzyskach, a łyżwiarze minimum jedno. Teoretycznie łatwiej można uzyskać kwalifikację w sztafetach, a w tym przypadku należy zająć co najmniej siódmą lokatę w klasyfikacji generalnej imprez w Turynie i Kołomnie, lub ósmą jeśli wyżej znajdzie się ekipa Rosji (jako gospodarze ich sztafety mają zapewniony start w igrzyskach). Warto dodać, że zdobycie kwalifikacji przez sztafetę ma także wpływ na starty indywidualne.