Sport.pl

Crowdfunding uratuje polski sport? Pierwsze efekty robią wrażenie

W projekcie ?X dni do Soczi 2014? wzięło pięcioro sportowców. Na specjalnym profilu na Facebooku wrzucali zdjęcia, filmy i opisywali swoje treningi, starty i dzień powszedni. Miało to pomóc w ich promocji, a przy okazji zebrać dodatkowe pieniądze na przygotowania do igrzysk. Akcja - w dobrym tego słowa znaczeniu - wymknęła się spod kontroli i przyniosła nadspodziewane efekty.
Projekt powstał kilka miesięcy temu. W akcji udział wzięło pięcioro reprezentantów Polski: łyżwiarki Aida Bella i Marta Wójcik, panczenista Zbigniew Bródka oraz dwóch freestyle'owców: snowboardzista Piotr Janosz i narciarz Szczepan Karpiel-Bułecka.

Takiej aukcji jeszcze nie było

W ramach projektu w charytatywnym portalu polakpotrafi.pl niespełna dwa miesiące temu ruszyła aukcja, a aby ją wypromować, powstały m.in. specjalne filmy. - Takie publiczne zbiórki są bardzo popularne zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, w Polsce to dopiero raczkuje. Cel jest ambitny, bo chcemy zebrać 20 tys. zł - mówił wówczas Guido Vreuls, dyrektor Otto Polska i prezes Masita Polska, które są sponsorami łyżwiarek.

I choć na początku sami organizatorzy nie do końca wierzyli, że to się uda, już kilka dni przed zakończeniem aukcji zakładana kwota została przekroczona. Zebrano ponad 21 tys. zł. Miarą sukcesu może być także choćby fakt, że wpłat - od 10 do ponad 300 zł - dokonało prawie 240 osób.

To jednak nie wszystko, bo pieniądze zbierano także podczas specjalnego balu charytatywnego, który odbył się w Filharmonii Opolskiej. Dzięki temu, że o sportowcach zrobiło się głośno, zgłosili się do nich również dodatkowi sponsorzy oferujący m.in. sprzęt sportowy. - Gdyby to wszystko przeliczyć, to udało nam się zebrać około 50 tys. zł - szacuje zadowolony Vreuls.

To będzie przyszłość sportu?

Równie istotna jest promocja samych sportowców. Bo uczestnicy akcji "X dni do Soczi" uprawiają dyscypliny niszowe, o których na co dzień w mediach mówi się niewiele albo wcale. A dzięki projektowi stało się o nich głośno w całym kraju. Zwłaszcza Aida i Marta w ciągu kilku miesięcy ze sportsmenek niemalże nieznanych stały się niezwykle rozpoznawalne. I to nie tylko przez fanów sportu. Dość powiedzieć, że reportaże na temat urodziwych łyżwiarek pojawiły się w niemalże wszystkich kanałach telewizyjnych i czasopismach, a ukoronowaniem ich popularności stała się sesja do magazynu "Playboy".



- Udowodniliśmy, jak wiele można zdziałać w niekonwencjonalny sposób przy stosunkowo niewielkim nakładzie finansowym, a przy ogromnym wkładzie pracy. Pokazaliśmy, że jeśli tradycyjny sponsoring nie przynosi wielkich efektów, trzeba szukać innych źródeł finansowania. A może taki crowdfunding sportowy to jest przyszłość? - zastanawia się Vreuls.

Vreuls podkreśla, że pomimo zbliżających się igrzysk projekt będzie trwał. - Mamy w Opolu wiele innych perspektywicznych łyżwiarek, a za cztery lata jest kolejna olimpiada. Im też trzeba jakoś pomóc - kończy.

Czy crowdfunding to przyszłość sportu?
Więcej o: