Był zawodnikiem AZS-u Opole, zdobył złoty medal olimpijski w Soczi! [WIDEO]

Panczenista Zbigniew Bródka, były reprezentant AZS-u KU Politechnika Opolska, został mistrzem olimpijskim w Soczi na dystansie 1500 metrów.
Polak o zaledwie trzy tysięczne sekundy pokonał Holendra Koena Verweija. Trzecie miejsce zajął Kanadyjczyk Denny Morrison.

Bródka wystartował w 17. parze, w której jechał wraz z rekordzistą świata Shanim Davisem, mistrzem olimpijskim z Vancouver i Turynu na 1000 metrów i wicemistrzem obu tych igrzysk na 1500 metrów. Gonił Amerykanina, a na ostatnim okrążeniu wyraźnie przyspieszył i po wspaniałym finiszu zdecydowanie triumfował, obejmując prowadzenie w olimpijskiej rywalizacji. Jak się później okazało, tak dobrze nie potrafił finiszować już nikt z sześciu pozostałych zawodników.

Gdy w ostatniej Verweij dojechał do mety, zegar wskazał ten sam czas - 1:45,00 - jaki miał prowadzący Bródka. O zwycięstwie zadecydował więc dodatkowy pomiar tysięcznych części sekundy, a wówczas okazało się, że Polak był lepszy o zaledwie 0,003 sekundy!

To trzeci złoty medal dla biało-czerwonych podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi.



Zaczynał od krótkiego toru

Przypomnijmy, że 30-letni Bródka zaczynał swoją przygodę z łyżwami od short-tracku, był nawet kandydatem do wyjazdu na igrzyska w Turynie. Dopiero w 2008 roku, z powodu licznych kontuzji, postanowił zmienić dyscyplinę i łyżwy zamienił na panczeny. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo niemalże od początku odnosił sukcesy, a jego koronnym dystansem jest, podobnie jak w short-tracku, właśnie 1500 metrów. W ubiegłym roku zwyciężył klasyfikację generalną Pucharu Świata na tym dystansie.

Wcześniej stratował już m.in. na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver (zajął 27. miejsce na 1500 metrów), w 2013 roku zdobył również brązowy medal mistrzostw świata w Soczi w wyścigu drużynowym, a kilka dni temu na tym samym torze zajął 14. pozycję w olimpijskiej rywalizacji na 1000 metrów.

Warto przypomnieć, że przez wiele lat reprezentował on barwy AZS-u KU Politechnika Opolska. Po zakończeniu studiów na PO (ukończył dwa kierunki, fizjoterapię i wychowanie fizyczne), poszukiwał pracy w naszym mieście, ale ponieważ mu się nie udało, a otrzymał propozycję z Łowicza w województwie łódzkim (został zawodowym strażakiem), powrócił do swojego macierzystego klubu UKS Błyskawica Domaniewice, w barwach którego jeździ do dziś.

Telefony się rozdzwoniły

W Opolu szczególne powody do satysfakcji mogą mieć zwłaszcza jego wieloletnia trenerka Anna Łukanowa-Jakubowska i sponsor Guido Vreuls.

- Nie spodziewałem się, że aż tylu ludzi będzie do mnie dzwonić z gratulacjami. Jest mi niezwykle miło, wciąż nie mogę ochłonąć z emocji - mówiła wyraźnie wzruszona Łukanowa-Jakubowska, choć od złota Bródki minęło już kilkadziesiąt minut. - Mam ogromną satysfakcję, bo trenowałam go przez pięć lat, więc gdzieś tam dołożyłam do tego sukcesu jakąś swoją cegiełkę - cieszy się trenerka AZS-u KU Politechnika Opolska i dodaje:

- Cały czas utrzymuję kontakt ze Zbyszkiem, bardzo wierzyłam w jego sukces. Szkoda, że nie jest już zawodnikiem naszego klubu, ale tak to już jest w panczenach. W Polsce nie ma żadnego krytego toru, więc zawodnicy wybierają kluby nie ze względu na tor, ale na inne czynniki, i często je zmieniają, a ponieważ założył już tam rodzinę, dostał pracę, postanowił wrócić w rodzinne strony - zauważa.



Z kolei Vreuls, dyrektor firmy OTTO Polska Sp. z o.o., która jest sponsorem łyżwiarza, zapewnia, że wkrótce przyjedzie on - wraz ze złotym medalem olimpijskim - do Opola. - Ma nawet taki zapis w kontrakcie sponsorskim - śmieje się Holender od lat mieszkający w Polsce.

Choć reprezentant jego kraju miał ogromną szansę na złoto, a ostatecznie minimalnie przegrał, Vreuls bez zastanowienia mówi, że kibicował Bródce. - Holendrzy zdobyli już wystarczająco dużo medali w panczenach - zauważa z uśmiechem. - To wielkie wydarzenie dla nas wszystkich, od lat wspieramy Zbyszka i bardzo w niego wierzymy. Jestem niezwykle zadowolony, a przecież to być może nie koniec, bo przed nim jeszcze start drużynowy - zauważa.

Sam zbierał pieniądze na igrzyska

Warto jeszcze dodać, że Holender był pomysłodawcą i organizatorem akcji "X dni do Soczi", która miała na celu pomóc w zbieraniu środków na przygotowanie się do igrzysk piątki sportowców: Bródki, łyżwiarek AZS-u KU PO Aidy Belli i Marty Wójcik oraz snowboardzisty Piotra Janosza i narciarza Szczepana Karpiel-Bułecki.

W ramach akcji m.in. nagrano kilka filmów promujących sportowców, bohaterem jednego z nich był właśnie Bródka.



Akcja okazała się ogromnym sukcesem, a jej oddźwięk przerósł oczekiwania organizatorów. Dzięki m.in. crowdfoundingowi internetowemu, licytacjom i specjalnej imprezie charytatywnej udało się zebrać w sumie około 50 tys. zł. Do Soczi ostatecznie pojechał jednak tylko Bródka.