Trenerka łyżwiarek załamana formą zawodniczek. "Niech się zdecydują - albo sport, albo TV"

Po fatalnym występie opolskich łyżwiarek na mistrzostwach Polski w short-tracku trenerka nie przebiera w słowach. - To, co zaprezentowały moje zawodniczki Aida Bella i Marta Wójcik, zasługuje na karę - powiedziała Anna Łukanowa-Jakubowska.
Tak słabego występu opolskich łyżwiarek na mistrzostwach kraju nie było od lat. Dość powiedzieć, że na lodowisku w Elblągu indywidualnie żadnej z nich nie udało się stanąć na podium, a jedyny medal - srebrny -zdobyły w wyścigu sztafetowym.

Mówi Anna Łukanowa-Jakubowska

Jacek Konopacki: Tak słabego startu pani podopiecznych w mistrzostwach Polski nie było już dawno. Co się stało?

Anna Łukanowa-Jakubowska: To, niestety, jest obraz tego, co dzieje się w ostatnim czasie z moimi najlepszymi zawodniczkami Aidą Bellą i Martą Wójcik, i to do nich mam pretensje. Aida nie trenuje już od jakiegoś czasu w ogóle, a w mistrzostwach Polski mogła wystąpić tylko w sztafecie. Marta co prawda startowała też indywidualnie, ale wypadła bardzo słabo. Przegrywała z zawodniczkami, które jeszcze niedawno gładko objeżdżała. Zgubiła ją zbytnia pewność siebie.

A przecież obie są reprezentantkami Polski, które jeszcze niedawno walczyły o wyjazd na igrzyska. Powinny ciągnąć zespół, zdobywać medale i dawać przykład młodszym zawodniczkom.

To jest, niestety, konsekwencją udzielania się w mediach, sport przestał się dla nich zupełnie liczyć, popłynęły na sławie. Mam już dość takiej sytuacji. Nie chcę robić dobrej miny do złej gry, dlatego nie ukrywam, że moim zdaniem powinny się zdecydować: albo sport, albo kariera w telewizji. Tak dalej być nie może i ja nie będę tego tolerować.

Poniosą jakieś konsekwencje?

- Moim zdaniem powinny. To zresztą nie jest tylko moje zdanie, podobnie myśli prezes klubu, a inni trenerzy pytali mnie wprost: "po co przyjechały na zawody w takiej formie?". Przecież lepiej zaprezentowała się m.in. Basia Kobylakiewicz, która przez cztery miesiące nie trenowała z powodu kontuzji i dopiero powoli wraca na lód. Bardziej walczyły młodsze dziewczyny, które dopiero zaczynają ścigać się w seniorkach.

Ale medal w sztafecie udało się zdobyć.

- Założenie było takie, że w drużynie będziemy walczyć o złoto! A tymczasem pojechały tak, aby tylko dojechać do mety i zdobyć jakiś medal. W ogóle nie podjęły walki. Moim zdaniem to wina Aidy, która miała być liderką, a zupełnie nią nie była. Udało się dojechać na drugim miejscu, ale nie jestem z tego zadowolona.

Na szczęście honor uratował Adam Filipowicz.

- Tak, i to dzięki niemu mistrzostwa nie były całkiem stracone. Zdobył trzy medale, świetnie wystąpił zwłaszcza na 3000 metrów, gdzie zwyciężył. Zdobył też brąz w wieloboju, a gdyby nie fatalny upadek w półfinale na 1000 metrów, byłby drugi, a może nawet powalczyłby o złoto w klasyfikacji generalnej. Z tego można być bardzo zadowolonym.