Drugiego takiego ośrodka nie ma w całej Polsce [ZDJĘCIA]

Dziś w niewielkiej miejscowości Zakrzów pod Kędzierzynem-Koźlem otworzono oficjalnie najnowocześniejszy ośrodek jeździecki w Polsce, który jako pierwszy w kraju otrzymał status Ośrodka Szkolenia Olimpijskiego Polskiego Związku Jeździeckiego.
Co prawda ośrodek funkcjonuje już od maja ubiegłego roku, ale trwały jeszcze prace wykończeniowe, a dzisiejsze oficjalne otwarcie połączone było z aktem nadania certyfikatu OSO PZJ. Oficjalnego przecięcia wstęgi dokonali wspólnie wójt gminy Polska Cerekiew (na terenie której leży Zakrzów) Krystyna Helbin, marszałek województwa Andrzej Buła, prezes PZJ, senator Łukasz Abgarowicz oraz prezes PKOl Andrzej Kraśnicki, który przyjechał do Zakrzowa bezpośrednio z Sopotu, gdzie odbywają się halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce.


Przecięcie wstęgi na otwarciu OSO w Zakrzowie. Od lewej: Andrzej Buła, Krystyna Helbin, Andrzej Kraśnicki i Łukasz Abgarowicz

Pomysłodawcą i twórcą obiektu jest prezes miejscowego klubu Lewada, były doskonały ujeżdżeniowiec, a obecnie trener Andrzej Sałacki, który namówił panią wójt, aby w miejscu zrujnowanego PGR-u zbudować nowoczesny ośrodek jeździecki. Wspólnie przez wiele lat najpierw walczyli o pieniądze na jego budowę, a później doglądali inwestycji, która rozpoczęła się w 2010 roku. Całość kosztowała ponad 20 mln zł, a środki na ten cel przeznaczyły gmina i urząd marszałkowski (po około 7 mln zł) oraz Ministerstwo Sportu (4,5 mln). Pozostałe pieniądze udało się zdobyć dzięki zwrotowi z podatku VAT.

Ośrodek robi imponujące wrażenie. To dwa połączone ze sobą budynki, a w nich poza główną, pełnowymiarową halą jeździecką są także m.in. wielka stajnia z 66 oddzielnymi boksami dla koni, hotel, restauracja, basen, gabinet odnowy biologicznej i ogromna sala konferencyjna. Ośrodek znajduje się na powierzchni 10 hektarów, a to jeszcze nie koniec, bo wkrótce powstanie wkomponowana w halę, zadaszona widownia na tysiąc osób za około 1,2 mln zł oraz hipodrom zewnętrzny za 2 mln.

Na otwarciu poza marszałkiem, prezesem związku i komitetu olimpijskiego pojawili się m.in. opolscy posłowie - i nie tylko, bo przyjechał również m.in. poseł Andrzej Szewiński (syn najwybitniejszej polskiej sportsmenki Ireny Szewińskiej), a także samorządowcy oraz przedstawiciele związków jeździeckich z Czech i Stanów Zjednoczonych. - Zagęszczenie ważnych osób na metr kwadratowy jest dziś bardzo duże - śmiał się marszałek Buła. - Ale nic dziwnego, bo jest się czym chwalić.