Brazylijski piłkarz: Wszyscy się teraz ze mnie śmieją

To był jeden z najdziwniejszych meczów w historii nie tylko mistrzostw świata, ale i całej piłki nożnej. Brazylia, gospodarz i jeden z faworytów mundialu, przegrała z Niemcami aż 1:7. O komentarz poprosiliśmy Felipe Felixa Andrade, czyli jednego z najbardziej znanych piłkarzy z Kraju Kawy, który występuje na naszych boiskach. - Czułem się jakbym oglądał sparing między zespołem z klasy okręgowej a ekipą z ekstraklasy - stwierdził.
Obecnie piłkarz reprezentuje barwy LZS-u Piotrówka, ale ma też za sobą także grę w Odrze Opole. W Polsce mieszka od 11 lat i występował również w Górniku Zabrze, Zagłębiu Lubin, GKS-ie Jastrzębie, Polonii Słubice i Czarnych Żagań.

Mówi Felipe Felix Andrade:

Łukasz Baliński: Na takie mecze nie ma chyba innych słów niż klęska...

Felipe Felix: Rzeczywiście, to była jakaś katastrofa. Czułem się, jakby nasi zawodnicy robili sobie jakieś jaja, jakbym oglądał kabaret czy siedział w kinie. Nie widziałem czegoś takiego w wykonaniu mojej reprezentacji, od kiedy żyję. Grali naprawdę tragicznie i zasłużenie przegrali, ale żeby aż tak wysoko? Nie zrozumiem tego nigdy.

To co zadecydowało o aż tak wysokiej porażce?

- Przy porażce 0:3, gdy już było wiadomo, że nic im się nie układa i jest już po wszystkim, powinni - mimo wszystko - bardziej rozsądnie grać, by uniknąć kompromitacji, bo już ją było czuć. A co oni zrobili? Wtedy to zupełnie zaczęli grać bez ładu i składu. Obrońcy biegali do ataku, nikt się nie wracał i stąd ten pogrom. Można przecież przegrać, ale nie tak wysoko, tym bardziej na takim poziomie. Czułem się strasznie, widząc to wszystko.

Aż tak brakowało Neymara i Thiago Silvy?

- Nawet chyba nie o to chodzi. Wszyscy zagrali poniżej krytyki, a Niemcy wiedzieli, jak wykorzystać ich słabości, a do tego zrobili to bezlitośnie. Jeszcze początek meczu jakoś wyglądał, potem, gdy dostaliśmy pierwszą bramkę, to czułem, że chłopaki się jednak podniosą, przy drugiej wiedziałem już, że jest coś nie tak, ale wierzyłem, że jeszcze coś ugrają, ale po trzecim golu było już po prostu po meczu.

Trener też się nie wykazał.

- Zdecydowanie. Ta drużyna grała bez pomysłu, bez taktyki, bez napastnika. Co on chciał uzyskać, to naprawdę ciężko określić. Nie wiem, co na tym boisku robili Fred, Fernandinho albo Bernard. Na ławce byli lepsi od nich, a on postawił na ludzi, którzy przez cały turniej prezentowali się bardzo słabo.

Na turnieju zabrakło także chyba najlepszych?

- I to też wina trenera. Czemu nie powołał doświadczonych piłkarzy, którzy mogliby coś zdziałać w ataku. Ja wiem, że Kaka, Ronaldingo czy Robinho nie są już młodzi, ale pewnie daliby dużo więcej tej drużynie niż ci, którzy mieli tyle szans na występy.

Naród im wybaczy taki pogrom?

- W moich oczach stracili honor. Wszyscy moi znajomi się teraz ze mnie śmieją. Wiem, że tym razem nie byliśmy faworytem, bo mamy najsłabszy skład od lat, ale czegoś takiego to się nie spodziewałem. Czułem się, jakbym oglądał sparing między zespołem z klasy okręgowej a ekipą z ekstraklasy. Niemcy grali co chcieli i jak chcieli. Gdyby musieli wygrać 10:0, to by wygrali.

To będzie trauma dla waszej drużyny na kilka lat?

- U nas w piłce nożnej porażką jest wszystko poniżej pierwszego miejsca, w dodatku podczas turnieju, który sami organizujemy. A tu nie dość, że nie wygramy takiej imprezy u siebie, to jeszcze wszyscy zapamiętają tylko ten półfinał z Niemcami. To się może przełożyć na kolejne występy i może być ciężko z naszą drużyną przez najbliższy czas.