Był dożywotnio zdyskwalifikowany, ale jednak wrócił do sportu [WYWIAD]

Jeden z czołowych polskich sztangistów ostatnich lat Krzysztof Szramiak tuż przed igrzyskami w Londynie został przyłapany na stosowaniu niedozwolonych środków. Pierwotnie został dożywotnio zdyskwalifikowany, ostatecznie karę zamieniono na dwa lata zawieszenia. Dzięki temu wraca do dźwigania.
Przypomnijmy, że w czerwcu 2012 roku pojawiły się wyniki kontroli antydopingowej wskazujące, iż sztangista Budowlanych Opole został dwukrotnie, w ciągu niespełna dwóch tygodni, przyłapany na dopingu. Najpierw podczas badania polskiej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie (12 maja), a później podczas kontroli Światowej Agencji Antydopingowej WADA (24 maja). Ponieważ w obu przypadkach wykryto dwie różne zabronione substancje, Polski Związek Podnoszenia Ciężarów potraktował to jako dwie niezależne "wpadki", za co ukarał Szramiaka dożywotnią dyskwalifikacją.

Zawodnik odwołał się od tej decyzji i jak się okazuje, karę zamieniono z dożywocia na dwa lata zawieszenia. - Pierwotną decyzję podjął zarząd Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów poprzedniej kadencji, na podstawie wyników dwóch kontroli, zgodnie z ówczesnym Regulaminem Antydopingowym PZPC. Ponieważ kontrola odbyła się jednak w ciągu dwóch tygodni, w trakcie jednego zgrupowania, zgodnie z obowiązującymi od 2011 Międzynarodowymi Modelowymi Regułami Antydopingowymi taką sytuacją należy traktować jako jednorazową wpadkę - tłumaczy Izabela Kącka, specjalistka ds. marketingu, promocji i relacji z mediami PZPC. - Na podstawie tych przepisów Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów IWF i WADA uznały wyniki obu kontroli jako pojedyncze zdarzenie, za które przysługuje kara dwuletniego zawieszenia, co potwierdziła także Polska Komisja Antydopingowa - dodaje.

Szramiak, powołując się na tę opinię, odwołał od pierwotnej decyzji, a nowy zarząd związku uwzględnił jego odwołanie i zmienił karę. Dzięki temu 24 maja tego roku został "odwieszony". Postanowił o równocześnie zmienić barwy klubowe i z Budowlanych Opole przeniósł się do Śląska Wrocław.

Mówi Krzysztof Szramiak*

Jacek Konopacki: Wydawało się, że nie wrócisz już do ciężarów, tymczasem niespodziewanie znów możesz startować. Jak to się stało?

Krzysztof Szramiak: Rzeczywiście. Na początku zdyskwalifikowano mnie dożywotnio, ale było to niezgodne z obowiązującymi przepisami antydopingowymi, bo należało mi się tylko dwa lata. Właśnie taką karę sugerowała zresztą polska komisja antydopingowa, tymczasem związek postanowił nałożyć na mnie dożywocie.

Odwołanie nie pomagało, a sytuacja się rozwiązała dopiero, gdy zmienił się zarząd związku. 25 maja tego roku okres zawieszenia się zakończył, więc postanowiłem dalej kontynuować karierę. Chciałem pozostać w Budowlanych Opole, ale nie udało się porozumieć z klubem, więc przeniosłem się do Śląska Wrocław. Na zawodach i przyszłych igrzyskach olimpijskich będę reprezentował Śląsk.

Przenosisz się z Opola do Wrocławia?

- Nie. Będę startował w Śląsku, ale trenował tak jak dotychczas w Opolu i na zgrupowaniach kadry. Z tą różnica, że nie ćwiczę już w Budowlanych, ale na AZS-ie, na siłowni na kampusie Politechniki Opolskiej. Tam trenowałem zresztą przez czas zawieszenia. Bardzo pomógł mi dziekan wydziału Dariusz Nawarecki, który pozwolił mi tam ćwiczyć, a także Feliks Wanat, kierownik obiektu, który na początku mnie "przygarnął".

A jak zdrowie? Miałeś poważną kontuzję kolan, wszystko jest już w porządku?

- W 2011 roku startowałem na mistrzostwach świata w Paryżu ze zmasakrowanymi kolanami, miałem popękane stawy w środku i nie powinienem tam jechać, ale mnie do tego nakłaniali. Niestety "dobiłem" kolana, co spowodowało, że w ciągu dwóch ostatnich lat miałem aż trzy operacje.

Dwie nie dały skutku, trzecia w końcu przyniosła efekt, nareszcie trafiłem na porządnego lekarza, który zastosował zupełnie inną technikę. Teraz jestem pięć miesięcy po operacji i wierzę, że to pomoże. Czuję się zdecydowanie lepiej, jestem już po rehabilitacji i powoli wracam do normalnego treningu.

Jakie są plany startowe? Uda się wrócić do formy do listopadowych mistrzostw świata?

- Zobaczymy. Z mojej strony nie ma ciśnienia, aby tam startować i ryzykować kolejną kontuzję. Jeśli będę w pełni zdrowy, to pojadę, a jak nie to nie. Nie mam żadnego zobowiązania, że muszę tam startować, jeśli się nie uda, nic się nie stanie. Chciałbym wcześniej wystąpić w mistrzostwach Polski, ale to też oczywiście zależy od zdrowia. Na razie trenuje na zgrupowaniu kadry narodowej we Władysławowie.

Najważniejszą, docelową imprezą są oczywiście igrzyska w Rio de Janeiro i temu wszystko podporządkowuję. Kiedy zaczynałem karierę, mówiłem, że muszę wystartować na przynajmniej czterech olimpiadach. Na razie byłem na dwóch, więc jeszcze trochę przede mną (śmiech).

Zmieniasz kategorie wagową czy pozostajesz w 77 kg?

- Na razie pozostaję bez zmian, choć nie ukrywam, że mam trochę nadwagi. Kilka kilo będzie trzeba więc zrzucić, a to już niestety, nie te lata, aby cały czas zbijać wagę. Zobaczymy więc, jak to będzie.

Sytuacja na świecie mocno się zmieniła w kategorii 77 kg, trochę się wyklarowało, a medale w tej chwili można zdobyć niemalże wynikami, które robiłem w wieku juniora. Jest więc szansa walczyć o najwyższe cele.

Z drugiej strony Adrian Zieliński przeszedł do wyższej wagi 94 kg i można powiedzieć, że zrobił mi miejsce w kategorii 85 kg, więc może pójdę jednak wyżej. Wiele zależy od tego, jak będzie wyglądała sytuacja w tej wadze i oczywiście od tego, jak będzie zachowywał się mój organizm. Przez te lata zawieszenia mało trenowałem, głównie była rehabilitacja i nie wiem, jak to będzie wyglądać na większych obciążeniach. Potrenuję z kadrą i razem ze szkoleniowcami wybierzemy najlepszą dla mnie opcję.



* Krzysztof Szramiak - 30 lat, rodowity opolanin, wychowanek Budowlanych Opole, kategoria wagowa 77 kg. Dwukrotny olimpijczyk: Ateny 2004 (nie ukończył rywalizacji) i Pekin 2008 (ósme miejsce). Srebrny medalista mistrzostw Europy w 2010 roku w Mińsku.

Zobacz także
  • Bartłomiej Bonk wystartuje w wyborach samorządowych
  • Błaszczykowski, Sobota, Brzęczek, Gilewicz, Fornalik zagrają w Opolu mecz charytatywny z kabareciarzami
  • Bartłomiej Bonk musiał być operowany