Sport.pl

Świetlana przyszłość siatkówki plażowej na Opolszczyźnie? [WYWIAD]

Siatkarze z Nysy Jędrzej Brożyniak i Bartłomiej Dzikowicz odnieśli historyczny sukces w turnieju Plaża Open w Nowym Dworze Mazowieckim, który jest jednocześnie mistrzostwami kraju w tej dyscyplinie sportu. - Wierzę, że podobnych wyników będzie coraz więcej - mówi prezes OZPS-u Waldemar Kobienia.
Nysanie jako pierwszy duet z naszego region triumfowali w zawodach Plaża Open, a warto dodać, że trzecie miejsce w Nowym Dworze Mazowieckim zajął opolanin Adam Parcej grający w parze z Mateuszem Radojewskim, który na co dzień występuje w UKS-ie Strzelce Opolskie.

Rozmowa z prezesem Opolskiego Związku Piłki Siatkowej Waldemarem Kobienią:

Jacek Konopacki: Siatkówka plażowa od lat robi furorę na Opolszczyźnie, w końcu doczekaliśmy się także dużego sukcesu na skalę krajową. Z czego wynika taka popularność tej dyscypliny?

Waldemar Kobienia To prawda, że plażówka cieszy się dużym zainteresowaniem, co widać na różnego rodzaju turniejach czy eventach, gdzie startuje bardzo wiele par z Opolszczyzny. Zresztą dotyczy to nie tylko naszego województwa, ale i całej Polski.

Jest to spowodowane tym, że ludzie coraz częściej preferują aktywny wypoczynek, a siatka plażowa idealnie się do tego wpasowuje. Piłka ręczna czy nożna na plaży to już większy kłopot, potrzeba boiska i bramek, w przypadku siatkówki jest znacznie łatwiej. Poza tym trzeba pamiętać, że to właśnie siatka najprędzej weszła w sezon letni, jest bardzo dużo infrastruktury, co nie jest aż tak wielkim kłopotem, bo wystarczy kawałek plaży, dwa słupki, siatka i gotowe.

Ludzie przyzwyczaili się do odbijania piłki na plaży, a dodatkowo siatkówka sama w sobie jest bardzo popularna na Opolszczyźnie. To przełożyło się na plażówkę, a za tą popularnością idą wyniki, i to nie tylko u nas, ale w całym kraju, bo zaczynamy odnosić naprawdę doskonałe rezultaty również za granicą.

Kluczem do sukcesu są więc łatwość, popularność dyscypliny i możliwość zaadaptowania się w każdych warunkach, co widać we wszystkich ośrodkach, bo boiska są niemalże wszędzie nad wodą.

Tym bardziej że można trenować praktycznie wszędzie, po prostu podbijając piłkę.

- To prawda. Zresztą zanim jeszcze powstała siatkówka plażowa jako taka, już uprawiano tę dyscyplinę. Sam pamiętam, że jak byłem młody, czyli dawno temu (śmiech), odbijanie piłki było już bardzo powszechne. Nic dziwnego, jest to najprostsze, najmniej uciążliwe, można powiedzieć naturalne. Po latach doszła jeszcze infrastruktura, a wbrew pozorom ludzie chętnie ruszają się na powietrzu, zaś siatka jest najbardziej wdzięczna. Co nas, jako działaczy tej dyscypliny, bardzo cieszy.

Przekłada się to także na coraz więcej turniejów, zawodników...

- ... i kibiców. To naturalne. Ludzie chętnie grają, a skoro tak jest, to rośnie liczba turniejów, a co za tym idzie - także startujących. Wzrost zainteresowania kibiców też ma na to wpływ, to wszystko jest spójne. Mnie osobiście najbardziej cieszy to, o czym mówiłem już wcześniej, czyli fakt, że ludzie nie leżą na plaży, ale chcą aktywnie spędzać wolny czas.

W takim razie możemy się spodziewać coraz większych sukcesów opolskich siatkarzy i siatkarek plażowych?

- Bardzo w to wierzę. Z drugiej strony trzeba mieć jednak świadomość, że to dotyczy nie tylko naszego województwa, lecz w całym kraju gra coraz więcej ludzi. Ale wiadomo - apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc chcielibyśmy, aby naszych sukcesów na arenie ogólnopolskiej było coraz więcej, a przynajmniej nie mniej niż do tej pory. Fajnie, że za upowszechnieniem tej dyscypliny idzie także wynik sportowy.

Zresztą siatkówka w hali również jest coraz bardziej popularna. Co widać choćby po tym, że nasz kolejny klub awansował do II ligi. Mamy teraz więc Zaksę Kędzierzyn-Koźle, Stal Nysę, a w II lidze do trzech klubów dołączył UKS Mickiewicz Kluczbork.

- Patrząc na możliwości stricte ludzkie naszego regionu, to naprawdę jest bardzo dobrze. Nie lubię używać słowa potęga, ale można powiedzieć, że tak jest, bo w innych: większych i silniejszych regionach, jest znacznie mniej klubów na takim poziomie jak u nas.

Jedyne, co nas bardzo martwi, to deficyt pań. To wielki kłopot, bo mamy tylko jeden klub w II lidze. Liczymy jednak na to, że poprzez grających panów również w tej materii coś się ruszy, że dziewczyny pozazdroszczą chłopakom. Ten deficyty zresztą nie zawsze jest zależny od nas.

Trzeba pamiętać, że poziom co najmniej II-ligowy ciągnie popularność dyscypliny, zresztą władze terytorialne to widzą i wspierają siatkówkę, bo przecież im więcej ludzi gra, tym mniej jest patologii. Poza tym sport ma wpływ także na tych, którzy nie grają, a oglądają mecze. To bardzo aktywizuje życie miasta.

Wrócę do tematu siatkówki plażowej. Mamy w regionie wiele turniejów, a czy jest możliwość zorganizowania zawodów wyższej rangi, np. Plaża Open?

- Mamy taki plan i będziemy się o to starać. Od lat nasze ośrodki robią coraz lepsze imprezy, np. w Nysie były organizowane mistrzostwa Polski juniorek i juniorów, ale fajnie byłoby wskoczyć na jeszcze wyższy pułap i zrobić coś jeszcze większego.

Będziemy namawiać te najbardziej aktywne ośrodki, aby w przyszłym roku zorganizować właśnie jedną z eliminacji Plaża Open. Oczywiście wiąże się to z większymi kosztami, ale chcemy w to zaangażować samorząd terytorialny i urząd marszałkowski i zrobić choćby jeden duży, fajny turniej ogólnopolski.

Tym bardziej że pokazuje to telewizja.

- To prawda, to jest dodatkowa korzyść. Zresztą media coraz bardziej promują plażówkę, o czym świadczy choćby nasza rozmowa, i liczę, że samorządy to zobaczą i docenią, że warto się zaangażować.

Owszem, są to spore koszty, ale przecież nie wszystko można przeliczać tylko na pieniądze, taki turniej to nie wymysł Kobieni czy burmistrza jakiegoś miasta, ale ludzie tego chcą i moim zdaniem warto wydać na promocję, by pokazać się w całej Polsce.

Więcej o: