To będzie trudny sezon dla Orlika w hokejowej ekstraklasie

Hokeiści z Opola wracają do gry w elicie po dziesięciu latach. Podstawowy plan to dotrwać do końca sezonu. Bo pieniędzy może zabraknąć na sprzęt, a nawet odnowę biologiczną. Choć prezes klubu zapewnia, że o wycofaniu się z rozgrywek nie może być mowy.
Inauguracja rozgrywek już 21 września, i to od razu z mistrzem Polski Ciarko PBS Bank Sanok. To jeden z najbogatszych klubów w lidze, który jeszcze się wzmocnił. Orlik jest na drugim biegunie.

Rozmowa z Dariuszem Sułkiem prezesem Orlika Opole:

Jacek Konopacki: Zdecydowaliście się na grę w ekstraklasie, wszystkie formalności już są załatwione: macie licencję, wykupiliście dziką kartę, poznaliście terminarz. Ale czy klub na to stać?

Dariusz Sułek: Nie udało nam się niestety zgromadzić takiego budżetu jaki planowaliśmy, ale sezon jeszcze się nie rozpoczął, więc mamy nadzieję, że przed startem lub w trakcie rozgrywek uda się znaleźć dodatkowe pieniądze. Walczymy o to. Mocno odczuliśmy nawet opłatę za dziką kartę. Chcieliśmy zapłacić w dwóch ratach, ale nie zgodził się na to niestety zarząd PZHL, więc musieliśmy wyłożyć całe 100 tys. zł. Nie było innego wyjścia.

Nie obawia się pan, że będziecie musieli wycofać się z rozgrywek w środku sezonu, bo zabraknie pieniędzy?

- Sporo takich informacji, plotek pojawiło się w internecie, ale muszę podkreślić, że mimo wszystko nie bierzemy pod uwagę takiej opcji. Skoro zdecydowaliśmy się na ekstraklasę, zrobimy wszystko, aby zakończyć sezon. Tylko jakiś kataklizm może nam w tym przeszkodzić. Pieniądze na to, żeby spokojnie rozpocząć ligę, mamy. Oczywiście z różnych względów, także finansowych, nie będziemy najmocniejszą drużyną w ekstraklasie, ale taka jest poniekąd rola beniaminka.

Czyli minimum pieniędzy, np. na wyjazdy czy pensje dla zawodników macie zabezpieczone?

- Pula na wyjazdy nie jest ogromną kwotą, mieści się w granicach 50 tys. zł, może trochę więcej. Ale cały czas prowadzimy rozmowy i jest szansa, że otrzymamy w tej kwestii dodatkową pomoc.

Wypłaty to większy koszt. Nie mogę zadeklarować, że mamy aż tyle pieniędzy, by wszystkim zapłacić z góry, ale też sytuacja jest pod kontrolą. Nie ukrywam, że negocjujemy jeszcze z kilkoma zawodnikami, którzy okazali się trochę drożsi, niż zakładaliśmy. Być może więc nieco nam zabraknie, wtedy będziemy szukać dodatkowych pieniędzy.

Zapewniam, że mamy płynność finansową i wycofanie się z rozgrywek nam nie grozi. Największym problemem mogą być pieniądze na bieżące wydatki, choćby sprzęt, który w hokeju nie jest tani i niestety się zużywa, np. kije, które się łamią. Poza tym będziemy potrzebowali odnowy biologicznej, bo będziemy grali trzy mecze w tygodniu, odżywek itp. Z tym może być problem.

Ale przecież gra w ekstraklasie nie była tylko pomysłem działaczy Orlika. Dostaliśmy wsparcie samorządów, jest odzew sponsorów i to nas bardzo cieszy. Wierzę, że gdy zaczniemy grać, to zainteresowanie hokejem jeszcze wzrośnie.

W tej sytuacji ważne będą wpływy z biletów.

- Oczywiście liczymy na to, że kibice będą przychodzić, bo przecież nie robimy tego dla siebie, ale właśnie dla kibiców. Trudno przewidzieć dzisiaj, czy będzie ich stu, tysiąc czy np. 2,5 tys., tego nie da się przewidzieć. Mam jednak nadzieję, że Toropol będzie się zapełniał i będzie tak głośno jak przed dziesięciu laty, kiedy Orlik grał w ekstraklasie, albo jeszcze głośniej.

Wciąż jeszcze zastanawiamy się nad ceną biletów. Mamy kilka pomysłów, np. by zrobić zniżki dla posiadaczy karty rodzinnej z urzędu marszałkowskiego i miasta. Będą oczywiście także karnety, bilety ulgowe dla kobiet, a dzieci wejdą za darmo. Same bilety na pewno nie będą droższe niż na innych lodowiskach ekstraklasy, a z tego, co się orientowaliśmy, to około 15-17 zł.

Drużyna jest już gotowa do sezonu?

- Obecnie jesteśmy na etapie końcówki kompletowania skład. Do momentu kiedy na 100 proc. nie byliśmy pewni gry w ekstralidze, nie chcieliśmy podpisywać umów, bo wszystko mogło się zdarzyć. Jeszcze w tym tygodniu przyjedzie do nas kilku kolejnych zawodników, trener będzie się im przyglądał i zobaczymy kogo zakontraktujemy. W grę wchodzą hokeiści z Rosji, ale mamy też oferty ze Stanów Zjednoczonych i Słowacji, a może będzie także ktoś z Czech. Mamy w planie pozyskać czterech, może pięciu zawodników zagranicznych, zgodnie z regulaminem może ich być nawet ośmiu.

Trzon kadry stanowią nasi wychowankowie. Mamy już w sumie 17-18 zawodników, a z kilkoma jeszcze negocjujemy. Okienko transferowe jest otwarte do końca stycznia, więc jest czas na ewentualne wzmocnienia także w trakcie rozgrywek. Sezon jest bardzo ciężki, czeka nas ponad 40 meczów, a co gorsza praktycznie nie ma przerw, nawet w okresie świątecznym, bo gramy np. tuż po Sylwestrze 2 stycznia. Ale jesteśmy na to przygotowani. Ma to też swoje plusy, bo niekorzystny rezultat w pojedynczym spotkaniu, nie ma aż takiego wpływu na wynik całego sezonu.

Bardzo ważne jest to, że mamy zagwarantowaną grę w ekstraklasie przez co najmniej dwa lata, bo zgodnie z regulaminem w tym sezonie nie ma spadków. Dodatkowo pojawiają się pogłoski o planach zamknięcia ligi, tak jak jest w np. siatkówce. Tym bardziej nie myślimy o wycofaniu się z rozgrywek.