Debiut jak marzenie. Gol 20 sekund po wejściu na boisko! [ZDJĘCIA]

Takiego debiutu nie pamiętają chyba nawet najstarsi kibice Odry Opole. Janusz Gancarczyk potrzebował zaledwie 20 sekund na placu gry, aby zdobyć swoją pierwszą bramkę w niebiesko-czerwonych barwach. Nasi piłkarze wygrali 3:1 i awansowali na trzecie miejsce w tabeli.
Janusz to już czwarty brat z piłkarskiej rodziny Gancarczyków, który trafił na Oleską w ostatnim czasie (w Odrze grają już Krzysztof i Mateusz, a Andrzej jest drugim trenerem). Kontrakt z naszym klubem podpisał dopiero w czwartek, a w sobotę w 71. minucie spotkania z Górnikiem Mysłowice otrzymał od trenera Zbigniewa Smółki pierwszą szansę na pokazanie swoich umiejętności.

Trzeba przyznać, że było to prawdziwe wejście smoka, bo zaledwie 20 sekund później, przy pierwszym kontakcie z piłką, zdobył gola. - Dostałem superpiłkę od Perona (Damiana Perońskiego), przyjąłem, zszedłem do środka i uderzyłem. Piłka skozłowała, to było trudne zagranie dla bramkarza, i po rykoszecie wpadła do siatki. Bardzo się cieszę - opisywał tę sytuację były gracz reprezentacji Polski oraz m.in. Śląska Wrocław, Polonii Warszawa i Zagłębia Lubin.

Był to już drugi gol Gancarczyków w tym spotkaniu, bo wcześniej - w 37. minucie - bramkę zdobył młodszy brat Janusza - Krzysztof. Pomocnik niebiesko-czerwonych wykorzystał doskonałe zagranie Sebastiana Dei i w sytuacji sam na sam nie miał kłopotów z pokonaniem bramkarza gości Damiana Matrasa. Pięć minut później mogło być już 2:0, bo Gancarczyk niemalże idealnie uderzył z rzutu wolnego z okolicy 20 metrów, jednak piłka minimalnie minęła cel i trafiła w poprzeczkę.

Była to kolejna dobra okazja gospodarzy w sobotnim pojedynku, ich przewaga na boisku nie podlegała dyskusji, a przy lepszej skuteczności Odra mogła prowadzić do przerwy znacznie większą różnicą bramek.

W drugiej połowie opolanie wciąż dominowali na placu gry, a kiedy po golu Janusza Gancarczyka wydawało się, że mają już mecz pod kontrolą i spokojnie mogą dopisać do swego dorobku trzy kolejne punkty, goście w 78. minucie niespodziewanie zdobyli bramkę kontaktową. Pozornie niegroźna sytuacja, wrzutka z rzutu wolnego Daniela Czapli w pole karne i fatalny błąd 17-letniego bramkarza opolan Grzegorza Kleemanna, który złapał piłkę, po czym wypuścił ją tak niefortunnie, że wpadła do siatki.

Goście w tym momencie złapali wiatr w żagle, rzucili się do odrabiania strat i niewiele zabrakło, a dopięliby swego w 84. minucie, kiedy z bliskiej odległości groźnie głową uderzał Czapla, na szczęście tym razem Kleemann zrehabilitował się za wcześniejszy błąd, pewnie łapiąc futbolówkę.

Dwie minuty później było już po meczu, bo etatowy dżoker w talii trenera Smółki, Dawid Wolny wykorzystał doskonałe zgranie głową Marcina Kocura i w sytuacji sam na sam strzelił trzeciego gola dla Odry. Warto dodać, że to już czwarta bramka 20-latka w tym sezonie zdobyta w ostatnich minutach, gdy pojawił się na boisku w końcówce. Wcześniej zdobył takie gole w pojedynku z Ruchem Zdzieszowice (2:1) i dwukrotnie z Piastem II Gliwice (2:1).

Po tym zwycięstwie Odra awansowała na trzecie miejsce w tabeli, a do lidera Polonii Bytom traci trzy punkty. W kolejnym meczu opolanie zmierzą się w sobotę na wyjeździe z 11. w tabeli beniaminkiem GKS-em Jastrzębie.

Odra Opole - Górnik Mysłowice 3:1 (1:0)

Bramki: Krzysztof Gancarczyk (37.), Janusz Gancarczyk (72.), Dawid Wolny (86.) - Daniel Czapla (78.)

Odra: Kleemann - Droszczak Ż (89. Napora), Michniewicz, Udarevic, Gawron, Flejterski, Deja (75. Kocur), Peroński, K. Gancarczyk, Brusiło (71. J. Gancarczyk), Gładkowski (68. Wolny)

Górnik: Matras - Tuleja, Moskal, Czapla, Cieszyński (64. Kuciel), Wujec, Sarzała, Szumilas, Jaskiernia (77. Koniarek), Stokłosa (77. Lesik), Siwek