Sport.pl

Odra Opole mogła rozgromić Górnika II Zabrze. Skończyło się 3:1 [ZDJĘCIA]

Przez pół godziny sobotniego meczu przy Oleskiej działo się niewiele, potem kibice obejrzeli wyśmienite widowisko, zakończone wygraną gospodarzy 3:1. Wynik mógł - i powinien - być jeszcze wyższy, ale opolanie nie wykorzystali m.in. rzutu karnego. To piąta wygrana Odry z rzędu.
Mecz przypominał to, co opolscy kibice widzieli już wiele razy w tym sezonie: w pierwszej połowie miejscowi grali słabo, rywale zdobyli gola, a Odra dopiero w końcówce tej i w drugiej części gry udowodniła, że nieprzypadkowo jest wiceliderem III ligi opolsko-śląskiej.

Do 27. minuty, kiedy goście z Zabrza wyszli na prowadzenie, kibice zgromadzeni na trybunach mocno się nudzili, bo na boisku nie działo się dosłownie nic. Dopiero po szybkiej kontrze Górnika, zakończonej przelobowaniem źle ustawionego bramkarza miejscowych Filipa Wichmana przez Rafała Kuczę, rozpoczęły się emocje.

Odra po stracie gola jakby się obudziła i tak naprawdę dopiero od tego momentu zaczęła grać swoje. Kilka minut później bliski wyrównania był Ivan Udarević, ale jego strzał głową odbił się od ziemi i poszybował obok bramki. Potem dobre okazje mieli jeszcze Krzysztof Gancarczyk, który strzelił z rzutu wolnego ponad poprzeczką, i jego starszy brat Janusz, którego uderzenie odbił bramkarz Górnika Grzegorz Kasprzik.

Gdy wydawało się, że w pierwszej części gry wynik już się nie zmieni, Janusz Gancarczyk pokazał klasę. Ograł obrońców, wyszedł na pozycję sam na sam, a choć mógł strzelać, podał do lepiej ustawionego Marka Gładkowskiego, a ten skierował futbolówkę do pustej bramki. Jeszcze przed przerwą wynik mógł podwyższyć Rafał Brusiło, który był bliski wrzucenia piłki za kołnierz golkipera z Zabrza, ale ten w ostatniej chwili wypiąstkował piłkę.

W drugiej połowie przewaga niebiesko-czerwonych nie podlegała żadnej dyskusji. Już w 49. minucie - gdy po starciu z Adrianem Droszczakiem na murawie leżał Daniel Barbus - Sebastian Deja wybił piłkę zdawało się na uwolnienie, ale dopadł do niej Janusz Gancarczyk i przelobował Kasprzika, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Kierownik drużyny gości Łukasz Milik tak dobitnie domagał się odgwizdania faulu i nieuznania gola, że sędzia musiał wysłać go na trybuny.

W 59. minucie meczu powinno być 3:1, ale strzał Gładkowskiego z woleja w niesamowity sposób obronił Kasprzik. Pięć minut potem był już jednak bez szans, gdy po rzucie rożnym, piłkę głową strącił Udarević, a mimo jego rozpaczliwej interwencji, ta tuż przy słupku weszła do siatki.

Minęła zaledwie minuta, gdy wydawało się, że będzie kolejny gol dla gospodarzy. Po faulu na Januszu Gancarczyku w polu karnym sędzia podyktował bowiem jedenastkę, ale strzał Radosława Flejterskiego z karnego trafił w słupek.

Górnik tylko świetnej postawie Kasprzika w ostatniej półgodzinie gry (bez wątpienia najlepszego piłkarza gości w sobotnim meczu) zawdzięcza to, że nie przegrał jeszcze wyżej, bo doskonałe okazje do zdobycia goli mieli m.in. Deja, Krzysztof, Janusz i Mateusz Gancarczyk, Gładkowski i Marcin Kocur. Trzeba jednak dodać, że rozmiary porażki mógł zmniejszyć z kolei najlepszy strzelec gości Szymon Skrzpczak, ale Wichman pokazał się z doskonałej strony i zrehabilitował za straconego gola.

Odra Opole - Górnik II Zabrze 3:1 (1:1)

Bramki: Marek Gładkowski (44.), Janusz Gancarczyk (49.), Ivan Udarević (62.) - Janusz Kucza (27.)

Odra: Wichman - Gawron, Udarević, Peroński Ż, Droszczak, Brusiło, Flejterki, Deja (72. M. Gancarczyk), K. Gancarczyk (84. Garyga), J. Gancarczyk (76. Cieluch Ż), Gładkowski (82. Kocur)

Górnik II: Kasprzik - Dankowski Ż, Otwinowski, Gruszka (82. Potoniec), Pikul (63. Piwowarczyk), Bartusiak, Kucza (70. Piasecki), Rutkowski Ż, Król, Barbus (63. R. Wolsztyński), Skrzypczak Ż

Więcej o: