Sport.pl

Lidera mamy i już go nie oddamy [WYWIAD]

Piłkarze Odry pokonali w sobotę Skrę Częstochowa 2:1 i awansowali na pierwsze miejsce w tabeli III ligi opolsko-śląskiej. Na stadionie w Częstochowie już 11. gola w tym sezonie zdobył najskuteczniejszy snajper opolan Marek Gładkowski.
Gładkowski w 56. minucie wyrównał stan spotkania na 1:1, bo osiem minut wcześniej do siatki naszego zespołu trafił Kamil Sobala. Zwycięską bramkę zdobył w końcówce Dawid Wolny, który trafił zaledwie trzy minuty po tym, gdy pojawił się na boisku. To dziesiąty mecz Odry bez porażki z rzędu.

Ponieważ dotychczas prowadząca w tabeli Polonia Bytom przegrała z Pniówkiem Pawłowice Śląskie 2:3, niebiesko-czerwoni awansowali na pozycję lidera i mają trzy oczka przewagi nad polonistami.

To właśnie zespół z Pawłowic będzie najbliższym rywalem Odry, a mecz odbędzie się już we wtorek (11 listopada) na stadionie przy ul. Oleskiej o godz. 13.

Rozmowa z napastnikiem Odry Opole:

Jacek Konopacki: Chciałoby się powiedzieć, że lidera mamy i już go nie oddamy...

Marek Gładkowski: Bardzo byśmy chcieli, aby tak się stało. Cieszymy się ze zwycięstwa w Częstochowie, tym bardziej że był to trudny mecz, na sztucznej murawie, do czego nie jesteśmy zbytnio przyzwyczajeni w lidze. Zwłaszcza że mieliśmy złe wspomnienia po spotkaniu na sztucznej nawierzchni na Podbeskidziu Bielsko-Biała, gdzie przegraliśmy 0:4.

Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Skra to jedna z lepszych drużyn w lidze, a dodatkowo grę utrudniał trochę padający deszcz, warunki były średnie. Podsumowując, cieszymy się ze zwycięstwa i chcemy pozostać liderem do końca sezonu.

Przegrywaliście, ale odrobiliście straty z nawiązką. Można powiedzieć, że jak zwykle w drugiej połowie Odra zdominowała rywali. Z czego to wynika?

- Jest kilka czynników. Na pewno dobre przygotowanie fizyczne i oczywiście szeroka kadra, jaką dysponujemy, bo mamy dużo bardzo dobrych zawodników. W lidze jest wiele zespołów, dużo meczów do rozegrania, więc ta szeroka kadra ma ogromne znaczenie, a im dalej w las, tym jeszcze bardziej będzie to procentować. Potwierdziło się to zresztą w sobotę.

No tak. Dawid Wolny - jak zwykle - pojawił się w końcówce i zdobył gola.

- To jest prawdziwy fenomen, dawno nie spotkałem się z takim zawodnikiem, który wchodziłby z ławki i strzelał tyle bramek co on, i to tak ważnych.

Dla pana to także doskonała runda: już jedenaście bramek w lidze, dwie w Pucharze Polski. Tak dobrze nie było jeszcze w całej karierze.

- Zgadza się, to moja najlepsza runda, jeśli chodzi o statystyki, a ponieważ jestem napastnikiem, to bazuję właśnie na bramkach i statystykach. Wiele czynników na to się składa, trudno powiedzieć, co jest najważniejsze: jestem dobrze przygotowany, trener na mnie stawia, dobrze czuję się w tej drużynie, mam dobrych kolegów, którzy świetnie potrafią mi przygotować akcję i wyłożyć piłkę. Tak jak w Częstochowie, gdzie zdobyłem bramkę po doskonałym zagraniu Janusza [Gancarczyka].

Kolejny mecz już we wtorek. Mało czasu na odpoczynek.

- Trzy dni to rzeczywiście trochę mało, ale Pniówek też grał w sobotę, jest w tej samej sytuacji, nie ma więc żadnego usprawiedliwienia. Nie powinno to mieć większego wpływu na grę, zwłaszcza że będziemy na pewno korzystać z zawodników, którzy wchodzą z ławki i pomagają. A tych mamy chyba więcej niż Pniówek.

Do końca pierwszej rundy już tylko trzy spotkania. Chyba trochę szkoda, jesteście teraz w doskonałej formie. Lepiej byłoby, gdyby jesień trwała dłużej?

- Trudno powiedzieć, bo sporo meczów mamy już w nogach, więc na pewno trochę regeneracji się przyda. Dwie kolejki z wiosny plus te 19 z jesieni to chyba wystarczająco duża dawka, więcej nie byłoby już sensu grać.

Szczególne będzie zapewne ostatnie spotkanie ligowe w Zdzieszowicach z Ruchem?

- Rzeczywiście, bo trochę tam grałem, a dużo chłopaków zostało z II-ligowej ekipy, kiedy tam byłem. Podobnie jak pierwszy mecz z Ruchem, będzie to dla mnie wyjątkowe spotkanie, ale wtedy udało się wygrać i teraz też się o to postaramy. Szczególnie że Zdzieszowice, jak pokazuje tabela, to też bardzo dobry zespół, czołówka ligi. Na pewno będzie trudno. Rozgrywki zrobiły się przewrotne. W pewnym momencie mówiło się, że liczymy się tylko my i Polonia Bytom, tymczasem jest pięć, sześć wyrównanych drużyn, różnica punktów jest niewielka i wszystko może się zdarzyć. To chyba lepiej dla ligi.

Więcej o: