Musimy szybko uciec z tej ligi. Odra Opole zasługuje na więcej [WYWIAD]

- Nie wolno zachłysnąć się tym, że jesteśmy liderem, trzeba nabrać pokory, ciężko pracować i udowodnić, że to nie przypadek - podkreśla szkoleniowiec Odry Opole Zbigniew Smółka.
Rozmowa ze Zbigniewem Smółką (trenerem Odry Opole):

Jacek Konopacki: Pierwsza runda rozgrywek wypadła chyba lepiej, niż się pan spodziewał?

Zbigniew Smółka: W Opolu powstał zupełnie nowy zespół, potrzeba było czasu na zgranie, ale myślę, że ten, kto oglądał nasze mecze, zauważył różnicę między tymi pierwszymi i późniejszymi. Mimo porażki w Zdzieszowicach w ostatnim spotkaniu jestem zadowolony z naszej gry i elementów czysto piłkarskich.

Na pewno czeka nas jednak ciężka praca, teraz będziemy liderem i każdy będzie chciał nas pokonać. Musimy się indywidualnie rozwijać i poprawić w okresie przejściowym, bardzo dobrze przygotować do rundy rewanżowej, bo będzie ona bardzo trudna. Nie wolno zachłysnąć się tym, że jesteśmy liderem, trzeba nabrać pokory, ciężko pracować i udowodnić, że to nie przypadek.

Mówił pan o nowym zespole, pojawiło się w nim wyjątkowo dużo młodych graczy. To było trochę ryzykowne, ale przyniosło dobry efekt.

- Moim zdaniem drużyna musi być mieszanką: pięciu doświadczonych piłkarzy, dziesięciu do grania i reszta młodych - to się sprawdza. Młodzież trzeba wprowadzać do zespołu, muszą oni jednak udowadniać, że chcą pracować, rozwijać się i dorównywać starszym kolegom. Jeżeli tak będzie, to na wiosnę można się spodziewać jeszcze młodszego składu.

Pod względem liczby strzelonych bramek macie drugi wynik w lidze, gorzej wygląda liczba bramek straconych. To chyba wasz największy mankament?

- Na pewno tracimy zbyt dużo goli ze stałych fragmentów gry, ale zespół, który się wykrystalizował, jest dość niski. Za dużo było też bramek przypadkowych i po kontratakach. Generalnie ostatnio poprawiliśmy jednak naszą obronę i jestem z niej zadowolony.

Przy tak ofensywnym futbolu, jaki gramy, gdy rywale "stawiają autobus" na swojej połowie i nastawiają się na kontry, trzeba się z tym liczyć. Ja się tym nie przejmuję, musimy poprawiać grę do przodu, grać jeszcze bardziej ofensywnie i więcej strzelać. Jestem trenerem, który woli zwyciężyć 4:2 niż 1:0.

Poza tym jeśli odejmiemy mecz w Bielsku-Białej, gdzie dostaliśmy cztery bramki, statystyka jest zdecydowanie lepsza. Generalnie dużo goli traciliśmy na początku, później było lepiej.

Dawno nie było w Odrze trenera, który tak żyje meczem. Kibice to lubią i chyba właśnie tym pan ich kupił.

- Staram się uczestniczyć w spotkaniu, grać razem z drużyną, pomagać jej. A tak wymagających kibiców, jacy są w Opolu, kupiła drużyna: swoją walką, zaangażowaniem, progresem, grą do przodu. Choć zawsze gdzieś tam w tle jest trener, który odpowiada za to, jak to wygląda.

Kibice odwdzięczają się dopingiem, zawsze bardzo nam pomagają, gdy krzykną, coś zaśpiewają, łatwiej się gra. To daje efekt w postaci wyników u siebie (dziewięć zwycięstw i jeden remis). Moim zdaniem mamy najlepszych kibiców w lidze, choć Polonia Bytom też ma fantastycznych.

Przed wami mecz pucharowy w Rozmierce, ale to chyba formalność?

- Mamy dwa tygodnie roztrenowania, lżejszych treningów, ale w każdym spotkaniu należy walczyć i zwyciężać. Ten tydzień poświęciliśmy na badania, testy, regenerację sił, mam jednak nadzieję, że przejdziemy tę rundę po linii najmniejszego oporu.

Trenujecie wyjątkowo długo, bo do 20 grudnia. Co czeka piłkarzy?

- Odtłuszczenie organizmów, poprawienie siły ogólnej, koordynacji i prawidłowości ruchowej. Później będzie 22 dni przerwy, ale na ten okres piłkarze mają 15 indywidualnych jednostek treningowych, nikt nie będzie leżał, bo formę trzeba utrzymać. Przygotowania zaczynamy 12 stycznia, a już pięć dni później pierwszy sparing. Cieszę się, że dużo wcześniej szukaliśmy rywali, dzięki temu zagramy m.in. z Miedzią Legnica, Termalicą Nieciecza, Górnikiem Łęczna, GKS-em Tychy, czeską Opawą, mamy mocnych przeciwników. W ferie zaplanowany jest także obóz dochodzeniowy, chcemy też pojechać gdzieś na obóz wyjazdowy, szczegóły dogrywamy.

Mówił pan już o wzmocnieniach składu. Na jaką pozycję najbardziej potrzeba nowych graczy?

- Przydałby się środkowy pomocnik obdarzony dobrymi warunkami fizycznymi. Ale zobaczymy, jak to będzie, bo może się okazać, że jednak nikt do nas nie dojdzie, a wzmocnimy się tylko juniorami.

Przed nami bardzo trudna runda. Nie pamiętam, aby III liga opolsko-śląska była tak silna jak teraz. Przed sezonem sześć drużyn zapowiadało walkę o awans, teraz liczą się cztery, ale wszyscy oficjalnie mówią o II lidze. Jesteśmy mistrzami jesieni, ale czeka nas ciężka walka o wygranie ligi.

Kluczem do sukcesu było chyba przygotowanie kondycyjne, często dosłownie "zajeżdżacie" rywali. Z czego to wynika?

- Miasto i klub stwarza nam takie warunki, że chłopcy mogą skupić się na grze i mocnych treningach, możemy pracować na wyższym pułapie niż większość drużyn. Tylko pięciu naszych graczy pracuje, w innych klubach piłkarze trenują po - często fizycznej - pracy i to jest ta różnica. Dlatego musimy skupić się na tym, aby szybko uciec z tej ligi, bo Odra Opole zasługuje na więcej.

Życzyłbym sobie tylko, aby było więcej ludzi do pomocy dla tych, którzy ciężko harują w zarządzie. Mam porównanie choćby do MKS-u Kluczbork, to mniejsze środowisko, mniejsze miasto, a tam drobnych sponsorów, ludzi, którzy są przy klubie, jest znacznie więcej. W Opolu angażuje się bardzo wąska grupka. Jak na takie miasto to zbyt mało.