Zaksa i Stal walczą u siebie, ale front zupełnie inny

Nie zwalniają tempa gry nasze najlepsze zespoły siatkarzy. Zarówno Zaksa Kędzierzyn-Koźle, jak i Stal Nysa w środowy wieczór znowu wyjdą na parkiet, i to w obu przypadkach będą odgrywać rolę gospodarzy.
Podstawowa różnica jest jednak taka, iż pierwsza z tych ekip walczyć będzie w ramach europejskich pucharów, z kolei druga rywalizuje o punkty na zapleczu PlusLigi. I tak zmagający się o Puchar CEV podopieczni Sebastiana Świderskiego w hali Azoty podejmą VaLePa Sastamala, czyli czołową od lat drużynę Finlandii. W tym wypadku można mówić o pewnego rodzaju deja vu, wszak kędzierzynianie na inaugurację tych rozgrywek odprawili fińskie Tiikerit Kokkola. Ich przyszły rywal wydaje się jednak ciut mocniejszy od poprzedniego, i to nie tylko dlatego, że w bezpośrednim starciu w ramach tamtejszej ligi wygrał po tie-breaku. Co prawda aktualnie VaLePa jest drugie w tabeli za "Tygrysami", ale ma mecz mniej, a w 12. dotychczas rozegranych poniosło tylko jedną porażkę i straciło łącznie zaledwie siedem setów. Do tego jest zespołem znacznie bardziej obytym w Europie, choćby na początek tegorocznej przygody z Pucharem CEV bez większych problemów uporało się z estońskim Selverem Tallinn 3:0 i 3:1.

W pojedynku tym po kilku tygodniach przerwy do gry może wrócić Łukasz Wiśniewski, ale też sztab szkoleniowy chce dać więcej odpoczynku Jurijowi Gładyrowi, stąd więcej szans otrzyma młody Krzysztof Rejno. - Na pewno musimy bardziej rotować składem, bo z taką liczbą gier to do końca sezonu nie dotrwamy - wyjaśnia Świderski.

Początek spotkania, w związku z transmisją w Polsacie Sport, zaplanowano na godz. 20.30.

Znacznie wcześniej na parkiet swojego obiektu przy ul. Głuchołaskiej wyjdą nysanie, którzy o godz. 18 ugoszczą bowiem AGH 100RK AZS Kraków. Co ciekawe, będzie to powrót na nasze tereny Andrzeja Kubackiego, który z niezłym skutkiem prowadzi obecnie ekipę z Małopolski. Kojarzony najbardziej z Mostostalem i Zaksą szkoleniowiec akademików przejął tę drużynę na początku tego sezonu i zaczął od pięciu zwycięstw w ośmiu meczach. Co prawda trzy ostatnie krakowianie przegrali, ale i tak są drużyną wielce nieobliczalną.