Sport.pl

Zaksa zwycięża także na parkietach Europy

Pierwszy krok ku trzeciej rundzie Pucharu CEV wykonała w środę wieczorem Zaksa Kędzierzyn-Koźle. Nasi siatkarze pokonali bowiem w hali Azoty czołowy zespół Finlandii - VaLePa Sastamala 3:1.
Od razu warto odnotować w tym miejscu powrót do gry, po blisko miesięcznej przerwie, Łukasza Wiśniewskiego. Ponadto obok niego na środku siatki pojawił się, bodaj po raz pierwszy w wyjściowym składzie, młody Krzysztof Rejno. A to nie koniec, albowiem od początku zagrali także zwykle rezerwowi Nimir Abdel-Aziz oraz Lucas Loh, który po powrocie Michała Ruciaka stracił miejsce w ,,szóstce". Ten ostatni też wyszedł na parkiet, ale absolutnie za to odpoczywał drugi podstawowy przyjmujący Dick Kooy, podobnie jak blokujący Jurij Gładyr. Incydentalnie pojawiali się natomiast Paweł Zagumny, Dominik Witczak oraz Wojciech Kaźmierczak.

To wszystko miało wpływ na przebieg meczu, albowiem każdy set miał wała niezwykle wyrównany przebieg. Można by zatem zakładać, że gdyby Sebastian Świderski wystawił pierwszy garnitur, Zaksa wygrałaby znacznie szybciej, a przede wszystkim łatwiej. Na szczęście jednak zawodnicy zwykle drugoplanowi stanęli ostatecznie na wysokości zadania.

Inauguracyjna partia to niemalże przez cały czas walka punkt za punkt. Co prawda, przede wszystkim dzięki Ruciakowi, na drugą przerwę techniczną miejscowi schodzili prowadząc trzema ,,oczkami", ale jeszcze przed końcem seta Finowie - prowadzeni do boju przez znanego z polskich boisk Olliego Kunnariego - wyrównali. Doszło nawet do gry na przewagi, w której to jednak większą odpornością psychiczną wykazali się kędzierzynianie, triumfując 27:25.

Druga część wyglądała niemalże identycznie, z tą różnicą jednak, że trójkolorowi szybciej odskoczyli i ostatecznie skończyło się dla nich bez happy endu. W pewnym momencie obudzili się bowiem leworęczny atakujący przyjezdnych Sjoerd Hoogendoorn oraz rozgrywający Antti Esko. To dało gościom taką pewność, że finalnie wygrali do 23.

Trzeci set to powtórka z rozrywki. Tym razem szalał jednak Kay van Dijk, ale Finowie znowu pozwolili miejscowym się wyszumieć i w pewnym momencie udało im się nawet odskoczyć (18:20). Na szczęście jednak Zaksa w porę wzięła się do pracy, w obronie uwijał się Paweł Zatorski, a rywalom zabrakło trochę sił i triumf Zaksy 25:23 stał się faktem.

Czwarta odsłona miała już nieco inny przebieg; co prawda rywale walczyli, ale tylko do pierwszej przerwy technicznej. Potem gospodarze napędzani przez Lucasa Loh odskoczyli na kilka punktów - 15:9, a następnie spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń (skuteczne ataki miał choćby Krzysztof Zapłacki), triumfując do 22, a w całym meczu 3:1.

Przypomnijmy, iż spotkanie rewanżowe odbędzie się za dwa tygodnie w Finlandii.

Więcej o: