Gwardia znów rozgromiła rywali. Do idealnej rundy brakuje jednego zwycięstwa [ZDJĘCIA]

Szczypiorniści Ostrovii Ostrów Wlkp. nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w pojedynku z liderem rozgrywek I ligi Gwardią Opole. W hali przy ul. Kowalskiej gospodarze wygrali aż 44:28. Był to ostatni mecz ligowy w tym roku w Opolu.
Pojedynek z czwartą drużyną w tabeli wyglądał identycznie jak niemal wszystkie wcześniejsze spotkania Gwardii: wyrównany początek, później gwardziści włączają wyższy bieg, seryjnie "dziurawią" bramkę przeciwników i do końca spokojnie kontrolują już wynik, z minuty na minutę powiększając przewagę. Nic więc dziwnego, że wygrali na razie wszystkie 11 wcześniejszych spotkań i zdecydowanie prowadzą w tabeli.

Właśnie taki scenariusz miało również starcie z Ostrovią, a tym razem kibice przeżywali emocje przez niespełna kwadrans. Dzięki doskonałej grze bramkarzy Kamila Buchcica i Filipa Tarki w sześciu pierwszych minutach gry padły zaledwie dwa gole, a później goście wyszli nawet na prowadzenie 2:1. Jak się okazało, było to ich jedyne prowadzenie w tym meczu, Gwardia szybko wyrównała, a po kolejnych trafieniach Remigiusza Lasonia było już 4:2.

Przyjezdnych stać było jeszcze na wyrównanie, a po 14 minutach meczu wciąż był remis (6:6). Od tego momentu na parkiecie dominowała już jednak tylko jedna drużyna. Opolanie przez kolejne siedem minut nie stracili żadnej bramki, strzelili ich w tym czasie sześć (12:6) i już w tym momencie można było być niemalże pewnym, że goście nie zdobędą choćby punktu.

Do przerwy opolanie prowadzili 19:14, a jak się okazało, w drugiej odsłonie zaprezentowali się jeszcze lepiej. Na nic zdało się to, że w ataku dwoił się i troił lider Ostrovii Jakub Tomczak (dziesięć bramek), nieźle spisywali się bramkarze gości Tarko, Maciej Adamczyk i Patryk Foluszny, Gwardia raz po raz łapała kary (w całym meczu aż 16 minut, Ostrovia tylko cztery), a dwukrotnie grała nawet w czterech przeciwko sześciu rywalom.

Jeszcze lepiej w opolskiej bramce spisywał się bowiem Adam Malcher, doskonałą skutecznością błyszczał Mateusz Jankowski (osiem bramek) i nic dziwnego, że kwadrans przed końcem spotkania Gwardia miała już dziesięć bramek przewagi (32:22). W końcówce zupełnie załamani rywale nie byli już w stanie nawet choćby zmniejszyć dystans i przegrali aż 28:44.

Warto dodać, że gospodarze dokonali rzadkiego wyczynu, bowiem cała czternastka opolskich zawodników z pola, która pojawiła się na parkiecie, zdobyła co najmniej po jednym golu.

Był to ostatni mecz ligowy w tym roku w Opolu, ale nie ostatnie emocje związane ze szczypiorniakiem. Już w najbliższą środę (godz. 19) kibiców czeka bowiem hit pierwszej rundy, spotkanie 1/8 finału Pucharu Polski, w którym gwardziści podejmą trzeci aktualnie zespół PGNiG Superligi Górnika Zabrze. Później, w przyszłą sobotę, czeka ich jeszcze wyjazd do Zielonej Góry na mecz z outsiderem rozgrywek miejscowym AZS-em i rozpoczną ponadmiesięczną przerwę.

Gwardia Opole - Ostrovia Ostrów Wlkp. 44:28 (19:14)

Gwardia: Buchcic, Malcher - Jankowski 8, Rumniak 5, Zeljić 5, Trojanowski 4, Lasoń 4, Płócienniczak 3, Simić 3, Swat 3, Prokop 3, Mokrzki 2, Scepanović 1, Knop 1, Całujek 1, Kłoda 1