W Zaksie wolne od gry, nie od pracy. Reszta też nie próżnuje

Siedem zespołów, osiem meczów: tak będzie wyglądał weekend u naszych drużyn siatkarskich rywalizujących od pierwszego po trzeci poziom rozgrywek. To oznacza, że jedna z nich w ciągu dwóch dni rozegra dwa spotkania, ale nie będzie to Zaksa Kędzierzyn-Koźle.
W pierwszej chwili można byłoby tak pomyśleć, wszak to najlepsza, ale i zarazem najbardziej zapracowana ekipa Opolszczyzny w tej dyscyplinie sportu. Tu jednak niespodzianka, tym bardziej, że chociaż sezon dla podopiecznych Sebastiana Świderskiego trwa już ponad dwa miesiące to dopiero teraz po raz pierwszy nie musieli oni grać meczu w środku tygodnia. Wcale jednak nie spożytkowali tych kilku dni na odpoczynek, tym bardziej, że w sobotę czeka ich bardzo ważny pojedynek. Najbliższe starcie będzie bowiem dla nich niejako papierkiem lakmusowym tak szeroko komentowanej zwyżki formy. Wszak wygrali osiem wcześniejszych meczów w PlusLidze, jednak ani razu przez ten okres nie mierzyli się z rywalem z pierwszej czwórki tabeli. Teraz jednak w hali Azoty stawi się Lotos Trefl Gdańsk czyli największa rewelacja rozgrywek. Dość powiedzieć, iż gdańszczanie prowadzeni przez byłego trenera reprezentacji Polski Andreę Anastasiego zajmują miejsce na podium, a w międzyczasie udało im się pokonać choćby na wyjeździe Resovię Reszów. Zresztą z kędzierzynianami również obeszli się dosyć brutalnie, gdyż w pierwszym spotkaniu nie dali im ugrać choćby seta. Początek meczu rewanżowego w hali Azoty o godz. 14.45.

Niestety w tym jakże ważnym pojedynku nie będzie mógł wspomóc trójkolorowych Łukasz Wiśniewski, który w ostatnim spotkaniu podkręcił kostkę. A przecież środkowy naszego zespołu ledwie co powrócił do gry po kontuzji kolana. Szczęście w nieszczęściu, ale najprawdopodobniej będzie do dyspozycji trenerów Zaksy przed Świętami Bożego Narodzenia, choć też nie w ramach europejskiego pucharu w Finlandii 18 grudnia. - Na razie jest w trakcie rehabilitacji i opuchlizna powoli schodzi z jego nogi. Nigdzie zatem się nie spieszymy, bo im dłużej teraz odpocznie tym lepiej dla nas potem - tłumaczy menadżer drużyny Tomasz Drzyzga.

Co ciekawe choć trójkolorowi mieli teraz po raz pierwszy pełne siedem dni między jednym a drugim pojedynkiem to wcale nie spoczęli na laurach, a wręcz przeciwnie, gdyż sztab szkoleniowy uznał, iż trzeba trochę nadrobić zaległości. - Nie było meczu to było więcej jednostek treningowych. Tym samym pracowali nawet więcej - wyjaśnia Drzyzga.

Nie próżnują także nasze pozostałe męskie zespoły, ale i one też wyjdą na parkiet tylko raz. I-ligowa Stal Nysa jedzie choćby do zawodzącego ostatnio beniaminka z Zawiercia czyli Warty.

Poziom niżej natomiast derby w Opolu, a w nich to miejscowa AZS Politechnika zmierzy się z Juvenią Głuchołazy (obiekt przy ul. Małopolskiej). Natomiast UKS Strzelce Opolskie (hala przy ul. Kozielskiej) podejmie MKS Czechowice-Dziedzice. Z kolei rywalizujący w innej grupie UKS Mickiewicz Kluczbork w Zielonej Górze spotka się z tamtejszym AZS-em.

I wreszcie dochodzimy do zespołu, który w ten weekend zagra dwa mecze. Chodzi mianowicie o siatkarki II-ligowego SMS-u LO2 Opole, które najpierw w sobotę - w meczu na szczycie grupy 2 - ugoszczą AZS Politechnikę Śląska Gliwice (hala przy ul. Pułaskiego, godz. 16), a dzień później w Radzionkowie walczyć będą z Sokołem.