Sport.pl

Waldemar Kobienia: W naszej siatkówce bez trzęsienia ziemi

Już dziś dowiemy się, czy zamieszany w aferę korupcyjną prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej zostanie zawieszony lub odwołany. Szef OZPS-u uspokaja, że zamieszania w naszym związku nie będzie.
Przypomnijmy, iż po pojawieniu się zarzutów korupcyjnych i aresztowaniu wiceprezes Artur P. podał się do dymisji, a prezes Mirosław P. jeszcze nie podjął decyzji. W związku z tym statutowe możliwości związku są ograniczone, więc zarząd postanowił, aby na 16 i 17 grudnia zwołać walne zebranie oceniające dotychczasową działalność PZPS. Działacze są pod presją, bo minister sportu "straszy", że jeśli nie zapadnie żadna decyzja, to wystąpi do sądu o ustanowienie kuratora w związku i przeprowadzenie nowych wyborów. Tego w PZPS-ie nikt nie chce.

Rozmowa z prezesem Opolskiego Związku Piłki Siatkowej

Łukasz Baliński: Zarzuty korupcyjne postawione włodarzom związku to ogromny cios dla siatkówki. Wasza dyscyplina przeżywa teraz trudny okres.

Waldemar Kobienia: Na razie nie ferujmy żadnych wyroków, bo jest coś takiego jak domniemanie niewinności i wciąż czekamy na to, co będzie się działo dalej. W międzyczasie będziemy chcieli wyjaśnić wszystko od początku do końca, bo każdemu na tym zależy. Wierzę, że ludzie, o których mowa, czyli prezes i wiceprezes, będą mieli okazję odnieść się do całej tej sprawy. Na pewno wszystkim przeszkadza niesmak i trzeba to jak najszybciej wyjaśnić.

W jaki sposób?

- Prawnie wygląda to tak, że wiceprezes złożył rezygnację, a na 16 grudnia zaplanowaliśmy zebranie zarządu i wówczas ustalimy termin nadzwyczajnego walnego w kwestii odwołania, bo prawnie w inny sposób nie można tego zrobić. Na nim będziemy mogli podjąć decyzję o zawieszeniu bądź odwołaniu prezesa i rozpatrzymy audyt mistrzostw świata, bo również na tym zarządzie podjęliśmy decyzję, że ogłaszamy stosowny przetarg. Ta kwestia też była problematyczna i chcemy w ten sposób rozwiać wszelkie wątpliwości. Dzięki temu wypełniliśmy także oczekiwania Ministerstwa Sportu.

Przede wszystkim przypominam jednak, że sprawa dotyczy konkretnych osób i to im zostały postawione zarzuty, a nie PZPS-owi jako całości. Związek cały czas działa normalnie, a rozgrywki siatkarskie toczą się swoim normalnym torem.

PZPS jest teraz na cenzurowanym w światowych władzach siatkówki?

- Nie. Wciąż jesteśmy w światowej federacji, nie ma żadnych konsekwencji, to nie wpływa w żaden sposób na naszą działalność. Na tę chwilę nie mamy żadnych oddźwięków, by ktokolwiek, w jakikolwiek sposób się na nas blokował. Także sponsorzy - jak Polsat, Orlen i Plus - zapowiedzieli dalszą współpracę. Życie toczy się dalej.

Widać, że FIVB reaguje inaczej na ingerencję w sprawy wewnętrzne związku niż choćby FIFA.

- Władze światowej federacji czekają na informację, ale też jeszcze raz przypominam, że związek w żaden sposób nie jest brany pod uwagę, a jedynie konkretne osoby. Choć oczywiście nie jest też tak, że nic się nie dzieje, bo ciąży nam cała ta sytuacja. Dlatego dla jasności i przejrzystości chcemy zrobić wspomniany audyt.

W tym samym czasie, kiedy w Warszawie obradował zarząd związku, w Kędzierzynie-Koźlu odbyło się zebranie opolskich struktur. Czy są jakieś punkty wspólne pomiędzy tymi spotkaniami?

- Nie, w naszym przypadku to było zebranie sprawozdawcze i nie doszukujmy się drugiego dna. To jest spotkanie obligatoryjne, co dwa lata w połowie kadencji. Rozmawialiśmy przede wszystkim o sporcie, a nie o otoczce naszej dyscypliny. Nikt nie skupiał się na poszukiwaniu sensacji.

Całe to zamieszanie odbije się jakoś na władzach okręgowych?

- Przede wszystkim przypominam, że sprawa dotyczy konkretnych osób i to im zostały postawione zarzuty, a nie PZPS-owi jako całości. Cały czas działamy normalnie, rozgrywki toczą się swoim torem.

Rozmawiał Łukasz Baliński

Więcej o: