Sport.pl

Zaksa ma ciężko... ale inni mają gorzej

Prawdziwy wyjazdowy maraton czeka w najbliższych dniach Zaksę Kędzierzyn-Koźle. Nasi siatkarze poza swoją halą rozegrają w pięć dni trzy mecze i to każdy na innym froncie zmagań.
W czwartek podopieczni Sebastiana Świderskiego zagrają w Finlandii mecz Pucharu CEV, następnie w sobotę czeka ich rywalizacja o punkty w PlusLidze, a już we wtorek staną do walki o ćwierćfinał Pucharu Polski.

I tak na pierwszy ogień pójdzie VaLePa Sastemala, a dodatkowego smaczku spotkaniu dodaje to, iż będzie to rewanż za pojedynek rozegrany 3 grudnia. Wówczas to w hali Azoty gospodarze zwyciężyli 3:1, ale musieli znacznie bardziej się natrudzić niż wskazuje na to wynik. Tym bardziej teraz trójkolorowych czeka trudna przeprawa.

Z drugiej strony awans do kolejnej rundy zapewni im wygrana w co najmniej dwóch partiach. Jeśli ugrają jedną lub żadną, to rozegrany zostanie złoty set i to on zadecyduje o tym, kto przejdzie dalej.

Dlatego, by jak najlepiej przygotować się do tego spotkania i zminimalizować zgubne skutki kumulacji podróży, w drogę wyruszyli już we wtorek przez Berlin, skąd czekał ich lot do Finlandii. Po tym meczu udadzą się już najprawdopodobniej prosto na kolejny - dwie doby później w Lubinie zmierzą się z miejscową ekipą Cuprum.

To jeszcze nie koniec, bo jakby tego było mało, kędzierzynianie dzień przed Wigilią wyjdą znowu na parkiet w ramach 1/8 finału PP, a będzie to w obiekcie Jastrzębskiego Węgla. Pewnego rodzaju pocieszeniem może być informacja, iż na ten ostatni pojedynek najprawdopodobniej wróci środkowy Łukasz Wiśniewski, który właśnie przechodzi rehabilitację po podkręceniu kostki. - Ciężko tak grać, ale z drugiej strony my mamy mecz w Finlandii, a w tym samym czasie jastrzębianie toczyć będą bój w rosyjskim Nowosybirsku. A do tego potem w niedzielę czeka ich jeszcze starcie w Bełchatowie - stara się szukać plusów Świderski, który jeszcze przed tymi meczami nie krył, że wszyscy w klubie mają wielką zagadkę, jak podróżować, żeby stracić jak najmniej sił i czasu. - Była co prawda szansa przełożenia meczu w Lubinie na dzień później, ale to i tak by nic nie dało, bo nawet jakbyśmy zagrali w niedzielę, to dwa dni później jedziemy do Jastrzębia - zdradza trener Zaksy. - Z tego wszystkiego z Finami znowu wyjdziemy innym składem, po to, żeby dać odpocząć niektórym chłopakom. Ktoś jednak powinien zastanowić się, jak ten system gier usprawnić, żeby pomóc klubom, a przede wszystkim zawodnikom, bo to oni wychodzą na boisko, oni cierpią i zostawiają swoje zdrowie - zaznacza "Świder".

Więcej o: