Nasz dakarowiec nie liczy się już w walce o zwycięstwo [ZDJĘCIA]

O ogromnym pechu może mówić mechanik pokładowy holenderskiego Iveco Team de Rooy Dariusz Rodewald. Załoga wymieniana wśród faworytów, triumfatorzy Dakaru 2012, po awarii samochodu nie mają już szans na kolejną wygraną.
Czwarty etap rajdu z Chilechito w Argentynie, do Copiapo w Chile, prowadzący przez Andy, okazał się wyjątkowo pechowy dla holendersko-polsko-belgijskiej ekipy Gerard de Rooy/Dariusz Rodewald/Jurgen Damen. - Usłyszałem, że coś jest nie tak z tyłu samochodu. Od razu zrozumiałem, że to poważny problem i musieliśmy zatrzymać samochód. Staliśmy w bardzo niebezpiecznym miejscu, na stoku, obawialiśmy się o wypadek - opowiada de Rooy. Awaria okazała się bardzo poważna, złamany został dyferencjał tylnej osi i - nawet z pomocą inne ekipy teamu Pepa Villa, który przyjechał w ciągu kilku minut - naprawa trwała pięć i pół godziny. Do mety Rodewald przyjechał ponad sześć i pół godziny za czołówką, na 40. pozycji.

Na szczęście zespół serwisowy, po nocnych naprawach, przygotował samochód do kolejnego, piątego etapu z Copiapo do i Antofagasta. Załoga de Rooya tym razem pojechała znacznie lepiej, a mimo że startowała z dalekiej pozycji i po drodze musiała mijać wolniejszych uczestników rajdu, do mety dotarli na dziewiątym miejscu.

W klasyfikacji generalnej tracą jednak do lidera prawie siedem i pół godziny, co oznacza, że przestali liczyć się w walce o zwycięstwo, a nawet miejsce w czołówce (obecnie są na 28. pozycji). W tej sytuacji będą wspierać drugą załogę zespołu Hansa Staceya, prywatnie kuzyna Gerarda de Rooya, który jest aktualnie siódmy w generalce. Dziś siódmy etap z Antofagasta do Iquique.