Sport.pl

Opolski biznesmen uratuje żużel w Opolu? "Albo teraz, albo nigdy"

- Jeśli władze zgłoszą się do mnie, na pewno nie odwrócę się plecami i chętnie porozmawiam o nowym klubie żużlowym - deklaruje Andrzej Hawryluk, wskazywany powszechnie jako jedyna osoba, która może uratować czarny sport w Opolu.
Przypomnijmy, że wedle podziału dotacji miejskich na sport w wykonaniu nowych władz miasta żużlowcy Kolejarza nie otrzymali żadnych pieniędzy. Decyzję tłumaczono m.in. słabymi wynikami oraz warunkami organizacyjnymi i finansowymi klubu.

Zamiast dotacji miasto zaproponowało program naprawczy, który zakłada m.in. przejęcie stadionu w zarząd MOSiR-u i stworzenie nowych struktur przy wsparciu urzędu. Nowy klub na pewno dostanie od samorządów kredyt zaufania, pytanie tylko, czy pójdą za tym pieniądze. Ważnym czynnikiem jest czas, bo trzeba pamiętać, że sezon startuje już w kwietniu, a kontrakty z żużlowcami można podpisywać do końca stycznia.

W kuluarach mówi się, że prezesem nowego klubu ma być Andrzej Hawryluk - biznesmen, właściciel firmy budowlanej Hawi oraz klubu Hawi Racing Team, a także organizujący wraz z Piotrem Żytą Opolską Galę Żużla na Lodzie.

Rozmowa z Andrzejem Hawrylukiem

Jan Piotrowski: Żużel w Opolu jest dyscypliną z tradycjami i mimo malejącego zainteresowania ma jedną z największych grup kibiców. Spodziewał się pan, że tak potoczą się losy Kolejarza?

Andrzej Hawryluk: Już przed ogłoszeniem decyzji władz miasta mówiło się w kuluarach, że klub może nie dostać dotacji. Nie jest to więc dla mnie wielkim zaskoczeniem.

To, że Kolejarz nie otrzymał pieniędzy, nie oznacza, że nie będzie żużla. Władze deklarują chęć stworzenia nowego klubu. Były z panem prowadzone już jakieś rozmowy na ten temat?

- Jak na razie nie miałem żadnego sygnału ani z miasta, ani z województwa, więc nie chcę się na ten temat wypowiadać. Oczywiście jeśli jednak władze zgłoszą się do mnie, na pewno nie odwrócę się plecami, chętnie o tym porozmawiam. Czekam na propozycję. Nie znając jej, nie mogę nic powiedzieć.

Problemem mogą być pieniądze. Miasto rozdało dotacje, a w urzędzie marszałkowskim minął termin składania wniosków.

- W rozmowach z władzami na pewno przedstawię swoje możliwości finansowe i to, jaki kapitał mogę wnieść do nowego klubu. Jednak jak już mówiłem, liczę też na propozycje i konkretną pomoc z samorządów.

Może pan zdradzić swoją wizję żużla w Opolu? Na pewno nieraz była okazja o tym pomyśleć.

- Po pierwsze, warto oprzeć klub na szkoleniu młodzieży. W ciągu kilku ostatnich lat Kolejarz miał dwóch wychowanków. Trzeba brać przykład z innych, choćby z Torunia czy Zielonej Góry, które specjalizują się w wychowywaniu żużlowców, a później sprzedają lub wypożyczają ich z zyskiem.

W Opolu wychowankowie przez lata nie byli dobrze traktowani i dlatego już nie startują. Zespół opierany był na armii zaciężnej. Tacy zawodnicy przyjeżdżają na mecze tylko po to, żeby skasować wypłatę. Miejscowi identyfikują się z klubem i jeżdżą także dla prestiżu, a poza tym ściągają na stadion rodziny, sąsiadów, znajomych.

Warto ruszyć z nowym klubem już w tym roku, bo może się okazać, że po ewentualnej przerwie, za rok, miasto nie będzie chciało wspierać żużla. Lepiej więc złożyć skład oszczędnie, ale już na sezon 2015.

Polski Związek Motorowy dopuści klub do rozgrywek kilka miesięcy przed startem?

- Związkowi będzie zależeć na tym, aby nie uszczuplało się grono drużyn, tym bardziej że II liga może nie być liczna. Dlatego myślę, że to nie powinien być większy problem. Tym bardziej że jesteśmy już klubem [Hawi Racing Team] w strukturach PZMotu.

Łatwo się domyślić, że to Piotr Żyto może być pana partnerem w odbudowie czarnego sportu.

- Znamy się dobrze i współpracujemy od dawna, choćby przy okazji gali żużlowej. Dobrze się nam współdziała, nie widzę więc powodu, aby rezygnować z tej współpracy. Jeśli miałbym wrócić do żużla, to tylko z Piotrem Żytą.

W przeszłości byłem już prezesem opolskiego klubu, wówczas TŻ-etu, przejmowałem go w podobnej sytuacji jak teraz. Mocno spadło zainteresowanie wśród kibiców, a jednak udało nam się je podnieść. Myślę, że teraz też może się udać.

Rozmawiał Jan Piotrowski

Więcej o: