Sport.pl

Zaksa znów gorsza od Jastrzębskiego Węgla

Pierwszy set pełen emocji i trzy kolejne zupełnie bez historii - tak w skrócie wyglądał piątkowy pojedynek Zaksy Kędzierzyn-Koźle z Jastrzębskim Węglem. Niestety, już po raz trzeci w tym sezonie górą byli rywale.
Zaksa do meczu przystąpiła osłabiona brakiem aż trzech podstawowych zawodników: przyjmującego Michała Ruciaka, libero Pawła Zatorskiego i środkowego Łukasza Wiśniewskiego, którzy narzekają na kontuzje. W tej sytuacji na libero musiał zagrać ponownie młody przyjmujący Krzysztof Zapłacki, a choć walczył on niezwykle ambitnie, rywale - zwłaszcza w drugim secie - bezwzględnie wykorzystali brak doświadczenia 21-latka z Kędzierzyna-Koźla. Ale po kolei.

Pierwszy set przyniósł kibicom zgromadzonym w hali Azoty nadzwyczajne emocje, a chociaż obie drużyny popełniały mnóstwo własnych błędów, myliły się na zagrywce, przyjęciu i w ataku, niemalże od pierwszej do ostatniej piłki oglądaliśmy niezwykle zacięte widowisko. Zaczęło się co prawda od prowadzenia Zaksy 3:0, ale później już żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć więcej niż dwa "oczka" przewagi. Gdy w końcu przy pierwszej piłce setowej dla gości (23:24) fatalnie przestrzelił Jurij Gladyr, wydawało się, że jest po secie, tymczasem Michał Masny w ostatniej chwili odruchowo wyciągnął rękę, odbił piłkę zmierzającą na aut i dał Zaksie remis. Jastrzębianie nie wykorzystali także dwóch kolejnych piłek setowych, potem przyszedł czas na nasz zespół, który miał cztery setbole pod rząd. Ten ostatni skończył Lucas Loh, po tym jak doskonałym serwisem popisał się Dick Kooy, a piłka wróciła na stronę Zaksy.

Niestety - jak się później okazało - w dalszej części meczu kędzierzyńscy kibice nie przeżyli już zbyt wielu emocji. Drugi set Jastrzębski rozpoczął od precyzyjnych zagrywek na Zapłackiego, co pozwoliło mu szybko wyjść na wysokie prowadzenie (1:6). Zaksa później uspokoiła sytuację i rozpoczęła mozolną pogoń, w czym niejako pomagali jej goście, którzy wciąż popełniali mnóstwo błędów. Gdy wydawało się, że rywale są na wyciągnięcie ręki (11:13), trener Roberto Piazza poprosił o czas i przewaga JW znów momentalnie urosła do sześciu "oczek" (12:18). Co prawda po dobrych serwisach Nimira Abdel Aziza kędzierzynianie jeszcze zmniejszyli stratę do dwóch punktów, ale ostatnie słowo należało do gości, którzy pewnie wygrali do 19.

W kolejnej partii wyrównana walka trwała tylko do stanu 8:9, kiedy urazu stawu skokowego nabawił się Wojciech Kaźmierczak, a trener Sebastian Świderski - obawiając się następnej poważnej kontuzji - wpuścił na parkiet w jego miejsce kolejnego 21-latka Krzysztofa Rejnę (Kaźmierczak już więcej nie zagrał). Strata środkowego wpłynęła niestety na koncentrację naszej drużyny, która straciła pięć punktów z rzędu i później już ani czas wzięty przez szkoleniowca, ani zmiany, nie były w stanie odwrócić losów seta, a Zaksa przegrała 16:25.

W czwartej partii wyrównana walka ponownie trwała tylko na początku. Potem z akcji na akcję rozkręcał się - wybrany MVP meczu - Michał Łasko oraz Guillaume Quesque, a od wyniku 11:12 w ciągu kilku minut zrobiło się 13:20 i było już po meczu. Ostatecznie goście wygrali 25:15 i całe spotkanie 3:1.

To trzecia porażka naszego zespołu z ekipą JW w tym sezonie. Przypomnijmy, że w październiku Zaksa przegrała w Jastrzębiu w PlusLidze 1:3, a dwa i pół tygodnia temu poległa w Pucharze Polski 0:3. Kolejny mecz czeka naszych siatkarzy w czwartek, kiedy w hali Azoty pojawi się turecki Arkas Izmir, by rozegrać pierwsze spotkanie ćwierćfinału Pucharu CEV.

Zaksa Kędzierzyn, Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski Węgiel 1:3 (31:29, 19:25, 16:25, 15:25)

Zaksa: Witczak, Zagumny, Kaźmierczak, Gladyr, Kooy, Loh, Zapłacki (libero) oraz Abdel-Aziz, Rejno, van Dijk

JW: Łasko, Gierczyński, Pajenk, Czarnowski, Masny, Quesque, Wojtaszek (libero) oraz Popiwczak, Kosok

Więcej o: