Sport.pl

Niezwykle ważne zwycięstwo Orlika z Podhalem Nowy Targ

Nasi hokeiści w piątkowy wieczór sprawili kolejną niespodziankę i pokonali na wyjeździe faworyzowane Podhale po rzutach karnych 3:2. Takim samym wynikiem zakończył się mecz Unii Oświęcim z JKH GKS-em Jastrzębie, więc opolanie wciąż mają trzy punkty straty do rywali. A już w niedzielę na Toropolu mecz sezonu Orlik - Unia.
Ponieważ do końca pierwszej części sezonu zasadniczego pozostało już tylko kilka kolejek, każdy zdobyty punkt ma teraz podwójne znaczenie, zwłaszcza że Orlik wciąż liczy się w walce o grę - w kolejnej fazie rozgrywek - w grupie mistrzowskiej. W tej sytuacji w ostatecznym rozrachunku dzisiejsze zwycięstwo może być naprawdę bezcenne.

Spotkanie w Nowym Targu rozpoczęło się dość niespodziewanie, bowiem od pierwszych minut optycznie przeważał nasz zespół, a przyniosło to efekt już w szóstej minucie. Wówczas to fatalny błąd popełnili obrońcy gospodarzy: krążek tuż pod bramką Podhala przejął Branislav Fabry, a choć jego uderzenie odbił Ondrej Raszka, przy dobitce Yevgeniya Lymanskiego był już bezradny.

Minęły zaledwie cztery minuty, a Orlik prowadził 2:0, po tym gdy do siatki trafił Stanisław Virolajnen. Sytuacja była bardzo kontrowersyjna, opolski Rosjanin, uderzając bowiem krążek, wpadł równocześnie na golkipera miejscowych i poruszył bramkę. Początkowo sędziowie gola nie uznali, ale po obejrzeniu powtórki wideo orzekli, że został on zdobyty prawidłowo, choć równocześnie odesłali Virolajnena na ławkę kar.

Gdy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza część gry, zaledwie 50 sekund przed ostatnim gwizdkiem Podhale wykorzystało podwójną przewagę i strzeliło kontaktową bramkę.

Na kolejnego gola kibice na lodowisku w Nowym Targu musieli czekać do trzeciej tercji, kiedy miejscowi wykorzystali kolejną grę w przewadze. Najpierw zamknęli opolan we własnej tercji, później potężnym uderzeniem spod niebieskiej popisał się Joni Haverinen, a krążek musnął jeszcze Dariusz Gruszka i pokonał Johna Murraya. W regulaminowym czasie gry i w dogrywce więcej bramek już nie padło, więc o zwycięstwie zadecydowały rzuty karne.

Te lepiej rozpoczęły się dla miejscowych, bowiem w pierwszej serii trafił Damian Kapica. Na szczęście już chwilę później wyrównał Joseph Harcharik, a w piątej kolejce Raszkę pokonał również - świetnie spisujący się w tym elemencie - Amerykanin Vladimir Nikiforov i orlicy zdobyli dwa cenne punkty.

Już w niedzielę opolskich hokeistów i kibiców czeka spotkanie z Unią Oświęcim, które najprawdopodobniej zadecyduje o tym, czy nasz zespół w drugiej części sezonu zasadniczego będzie występować w grupie mistrzowskiej. Obie ekipy dzielą obecnie tylko trzy punkty. Początek spotkania jak zwykle o godz. 18.30.

Podhale Nowy Targ - Orlik Opole 2:3 (1:2, 0:0, 1:0, d. 0:0, k. 1:2)

Bramki: Różański (20.), Gruszka (43.) - Lymansky (6.), Virolajnen (10.), Nikiforov (decydujący rzut karny)

Orlik: Murray - Kostek, Sordon, Szczurek, Szydło, F. Stopiński - Valecko, M. Stopiński, Fabry, Korzeniowski, Lymansky - Bychawski, Sznotala, Virolajnen, Harcharik Nikiforov - Semiannikov, Obrał, Wójcik

Więcej o: