Sport.pl

Orlik dostał gorzką lekcję hokeja od Unii Oświęcim [ZDJĘCIA, WIDEO]

- Porażka boli i nie chodzi nawet o wynik, ale styl, bo przegraliśmy we wstydliwy sposób. Szóstkę mamy z głowy, ale sezon trwa, pozostaje nam jak najlepsze przygotowanie się do play-off - mówił po przegranej z Unią aż 2:8 trener Orlika Opole Jacek Szopiński.
Niedzielne spotkanie na Toropolu miało zadecydować o tym, która z tych dwóch ekip w drugiej fazie sezonu zasadniczego zagra w silniejszej, a która w słabszej grupie. Przed meczem oświęcimianie mieli tylko trzy punkty przewagi i w przypadku zwycięstwa Orlik miał jeszcze szansę wyprzedzić ich w tabeli.

Wyjątkowo licznie zgromadzeni opolscy kibice początkowo mogli mieć nadzieję, że właśnie tak się stanie, bo Orlik w pierwszych minutach raz po raz tworzył doskonałe sytuacje i wydawało się, że bramka jest tylko kwestią czasu. - W pierwszych dziesięciu minutach Unia praktycznie nie istniała, byliśmy szybsi, żywsi, rywale wyczekali jednak na swój moment - analizował trener Szopiński. Niestety, opolanie nie tylko nie potrafili wykorzystać dobrych sytuacji w ofensywie, ale słabo spisywała się także nasza defensywa, a dobrego dnia nie miał również doskonale spisujący się dotychczas w tym sezonie amerykański bramkarz John Murray.

To skutkowało niestety stratą goli. W 14. minucie strzałem z dystansu popisał się Jan Danecek i goście wyszli na prowadzenie, a niespełna cztery minuty później wykorzystali oni również grę w przewadze czterech na trzech i podwyższyli po trafieniu Grzegorza Piekarskiego. Mimo to po pierwszej tercji opolscy kibice wciąż mogli mieć nadzieję na korzystny wynik.

Niestety, wszelka wiara w zwycięstwo rozpłynęła się sześć minut po wznowieniu gry, kiedy w ciągu zaledwie minuty i siedmiu sekund hokeiści z Oświęcimia zdobyli aż trzy (!) bramki i było już praktycznie po meczu. A nie ma wątpliwości, że dla Orlika to zdecydowanie najgorsza minuta w całym sezonie. Uspokojona prowadzeniem 5:0 Unia kontrolowała grę, a nawet gol Tomasa Valecko w 32. minucie niewiele zmienił sytuację na lodzie.

Kiedy trzy minuty po wznowieniu meczu w trzeciej tercji szóstą bramkę dla Unii strzelił Peter Tabacek, opolanie ostatecznie stracili już ochotę na grę. Zupełnie oddali pole rywalom, a ci spokojnie rozgrywali krążek, kontrolowali upływający czas, tworzyli kolejne sytuacje i - co najgorsze - je wykorzystywali. Orlik, nawet grając przez prawie półtorej minuty w przewadze dwóch zawodników, nie potrafili zdobyć bramki. Ta sztuka udała się dopiero chwilę później, gdy drugiego gola dla miejscowych zdobył Vladimir Nikiforov.

Jak się wykorzystuje przewagę dwóch graczy, pokazali kilka minut potem zawodnicy z Oświęcimia, którzy w odstępie niespełna 50 sekund strzelili dwie kolejne bramki, najpierw grając w przewadze pięciu na trzech, a później pięciu na czterech i spotkanie zakończyło się ich wygraną 8:2. - Był trochę strach przed tym meczem, bo Opole ostatnio wygrywało z faworytami, ale moi zawodnicy zagrali dziś tak jak mieli, z głową, wykorzystywali swoje szanse i zasłużenie wygrali. Można powiedzieć, że mieliśmy ten mecz pod kontrolą - stwierdził szkoleniowiec Unii Josef Dobos.



Porażka Orlika oznacza, że nasz zespół dwie kolejki przed końcem pierwszej części sezonu ostatecznie stracił szanse na awans do silniejszej grupy. Zamiast tego w drugiej fazie rywalizować będzie w grupie słabszej z Naprzodem Janów, Polonią Bytom i HC GKS-em Katowice. Naszych hokeistów czekają cztery serie spotkań z tymi ekipami (po dwa mecze u siebie i na wyjeździe), a dwie najlepsze drużyny z tej czwórki zagrają później w fazie play-off. Zanim to nastąpi, opolan czekają jeszcze dwa spotkania pierwszej rundy: w piątek w Janowie z Naprzodem i w przyszłą niedzielę na Toropolu z Comarh Cracovią Kraków.

Orlik Opole - Unia Oświęcim 2:8 (0:2, 1:3, 1:3)

Bramki: Valecko (32.), Nikiforov (53.) - Danecek (14.), Piekarski (18.), Jaros (26.), Gabryś (26.), Zdenek (27.), Tabacek (43.), (56.), Wojtarowicz (56.)

Orlik: Murray - Kostek, Sordon, Szczurek, Szydło, F. Stopiński - Valecko, M. Stopiński, Fabry, Korzeniowski, Lymansky - Bychawski, Sznotala, Virolajnen, Harcharik, Nikiforov - Semiannikov, Gawlik, Zwierz, Obrał, Wójcik

Więcej o: