Sport.pl

Mistrzostwa świata w piłce ręcznej: opolanie typują [SONDA]

Już niebawem rozpoczną się mistrzostwa świata w piłce ręcznej. W gronie 24 drużyn, które biorą udział w zmaganiach, jest również Polska, więc tym bardziej emocji czeka nas co niemiara. Dlatego też postanowiliśmy zapytać znanych opolan. Tym razem na nasze pytania odpowie Antoni Przybecki, legendarny zawodnik i trener Gwardii Opole.
Faworyci nadchodzących mistrzostw to...

Antoni Przybecki: Z tego co obserwuję, to na pewno powinni tradycyjnie liczyć się Hiszpanie i Duńczycy. Ci pierwsi to obrońcy tytułu, więc siłą rzeczy podlegają temu mianu, a ci drudzy wykonują tak wspaniałą pracę z młodzieżą, że zawsze mają świetnych zawodników. Tu jest cały czas dopływ kadry. Podobnie jest z przedstawicielami Bałkanów, choć ich drużyny są nieobliczalne. Tacy Chorwaci, którzy ostatnio stracili swoje największe gwiazdy, jak Ivan Balić, mogą zarówno totalnie zaskoczyć in plus, jak i in minus. Nie można też zapominać o Francuzach. No i nasi zachodni sąsiedzi. Ostatnio nie mieli zbyt dobrej passy, ale Niemcy to zawsze Niemcy (śmiech). Myślę, że Polskę również stać na to, by znaleźć się w tym gronie.

Na jaki wynik stać biało-czerwonych?

- Dużo będzie zależało od tego, jak sobie poradzą w pierwszej rundzie i na kogo trafią w kolejnym etapie. Z Arabią Saudyjską, Argentyną i Rosją wygramy, bo to są słabsze drużyny. Z Niemcami może być ciężko, ale o pierwsze miejsce stoczymy bój z Danią. Patrząc na układ gier i rozkład drużyn w grupach, to w 1/8 finału nasi mogą mieć trudniej niż w ćwierćfinale. A potem już z górki do medalu. Naprawdę wierzę jednak, że ostatecznie będą w tej finałowej ,,czwórce". Tak czy siak powinni namieszać.

Kto będzie liderem naszej kadry?

- Widzę duży potencjał w Mariuszu Jurkiewiczu. Tym bardziej że hiszpański trener klubowy Wisły Płock zmienił jego grę. To zawodnik, którego stać na to, żeby cała gra zależała od niego, a on na nią ma pomysł. Jeśli Polacy będą też potrafili ułożyć grę pod Karola Bieleckiego, to on też powinien się bardzo przydać, chociażby zadaniowo, bo przecież wciąż potrafi rzucić z drugiej linii. Z kolei w gronie młodych nie widzę nikogo, kto by umiał wziąć na siebie dużą odpowiedzialność. Powinna jeszcze rządzić stara gwardia.

W szczypiorniaku możliwy jest czarny koń?

- Myślę, że te zastałe struktury tej dyscypliny mogą rozbić Brazylijczycy i Katarczycy. Ekipa z Ameryki Południowej szybko się uczy i przedstawiciele tego kraju mają zmysł do gry zespołowej. Wystarczy popatrzeć, jak przysposobili sobie siatkówkę czy koszykówkę. Z kolei Arabowie sa gospodarzami... no i stoją za nimi ogromne pieniądze. Dzięki czemu namówili do gry u siebie naprawdę niezłych zawodników z przeszłością w najlepszych reprezentacjach.

Komu poza Polską pan będzie kibicował?

- Lubię finezyjną grę, więc dużo obiecuję sobie po Brazylii. Może jakoś zaskoczą i wejdą do czołówki. Byłaby to miła odmiana, bo cały czas rządzi tylko Europa.

Jak będzie pan kibicował?

- Na pewno postaram się obejrzeć wszystkie mecze Polaków. Jak uda mi się trafić na jakiekolwiek inne spotkania, to też nie odpuszczę.

Więcej o: