Damian Grabowski będzie walczył w Opolu? "Jak wyremontują Okrąglaka"

Pierwszą w naszym mieście galę Profesjonalnej Ligi MMA można uznać za sukces. Tym bardziej że w sześciu walkach wystąpiło czterech naszych zawodników, a trzech z nich zwyciężyło.
Wygranymi mogą pochwalić się Adam Golonkiewicz i Arman Wilski z Lutadores oraz Maksymilian Kubiak z Forca Brava Gold Team. Co ciekawe, dwaj ostatni poznali swoich rywali 24 godziny przed wyjściem do klatki. Z drugiej strony można mówić o pewnym niedosycie, albowiem swoje starcie w walce wieczoru przegrał Szymon Dusza. On jednak mierzył się z bardzo doświadczonym Mickaelem Lebout, czyli obrońcą mistrzowskiego pasa w wadze półśredniej PLMMA.

Rozmowa z ambasadorem gali

Łukasz Baliński: Jeśli chodzi o aspekt sportowy, to wszystko raczej na plus...

Damian "Polish Pitbull" Grabowski: Można tak powiedzieć, bo przecież większość opolskich zawodników wygrała swoje walki. Jeden przegrał, ale po bardzo trudnym pojedynku. Pokazał, że ma charakter i walczył do końca. Zabrakło troszkę determinacji i kondycji na końcu. Przecież mieliśmy iść po nokaut, ale jestem zadowolony, bo Francuz - choć może nie wygląda - jest bardzo dobrym zawodnikiem technicznie, wytrzymałym na ciosy, a do tego zdeterminowanym. Sam chwalił też Szymona, bo nokautował pozostałych Polaków, z którymi walczył, a ten mu się postawił do końca.

A jak oceniasz piątkową imprezę od strony organizacyjnej?

- Myślę, że wszystko wyszło bardzo dobrze. Publiczność dopisała, a do tego fajnie dopingowała. Było zajęte każde krzesło, ludzie od tygodnia pisali do mnie, czy są jeszcze bilety.

Czyli MMA może się przyjąć w Opolu?

- Opolanie chcą tego typu rozrywki, chcą oglądać taki show na żywo. Trzeba teraz tylko poszukać większego obiektu i organizować kolejne gale, żeby wszyscy chętni mogli przyjść i poczuć te emocje.

Jest szansa, że wówczas wystąpi również Damian Grabowski?

- Tak, ale dopiero jak będzie oddana hala Okrąglak, bo tak naprawdę to tutaj nie ma za bardzo gdzie walczyć. Hala Gwardii może pomieścić 800 osób, CWK łącznie ponad tysiąc, a to troszeczkę za mało. Gdybym miał walczyć, to chciałbym, by mogło mnie zobaczyć na żywo dużo ludzi, żeby była wielka feta na widowni.

Jakie plany teraz przed tobą?

- 2 maja mam walkę w Rosji, a potem zobaczymy. Rozmawiam o kolejnych walkach.

Rozmawiał Łukasz Baliński