Sport.pl

Dla niego żużlowe silniki zawyły po raz ostatni [ZDJĘCIA]

Tłumy opolan żegnały we wtorkowe południe wybitnego trenera żużla Mariana Spychałę, który odszedł od nas 26 lutego. W ostatniej drodze towarzyszyli mu zarówno kibice i działacze umiłowanego przez niego Kolejarza, jak i przedstawiciele ratusza oraz mieszkańcy miasta.
W uroczystościach wzięli udział również zawodnicy i działacze innych klubów żużlowych z całej Polski, jak choćby z Leszna i Częstochowy, a także sędziowie i mechanicy. Kultowy szkoleniowiec został pochowany na cmentarzu komunalnym w Kolonii Gosławickiej. I tak jak żołnierzy i policjantów żegna się salwami honorowymi, tak pochówkowi pana Mariana towarzyszył ryk motoru. - Ogromnie mi smutno, że już się nie napijemy piwa razem i nie spotkamy się, aby pogadać o czarnym sporcie, o tym, co zrobić, żeby z nim było lepiej - mówił Adam Jaźwiecki, przyjaciel Spychały i człowiek środowiska żużlowego. - To był człowiek zawsze tryskający humorem, werwą. Wszystkim tym emanował na otoczenie. Lubił towarzystwo i towarzystwo lubiło jego. Podobnie było z młodzieżą i odwrotnie - mówił dziennikarz, zwracając się nad urną zmarłego również bezpośrednio. - Uczyliśmy się od ciebie żużla, który obok rodziny był twoją wielką miłością. Jesteś już na mecie, teraz jedziesz na niebiański stadion, a nam pozostaną wspomnienia - zaznaczał ze wzruszeniem, wspominając trenera, który przez 14 sezonów pełnił tę funkcję w Opolu (w latach 1974-77, 1980-82, 1993, 1999-2001, 2006-2008). Tym samym był najdłużej piastującym funkcję szkoleniowcem w historii opolskiego czarnego sportu.

Warto odnotować, iż 13 marca o godz. 8 w kościele pod wezwaniem św. Jacka przy ul. Tysiąclecia odbędzie się msza w jego intencji od żużlowej sekcji Stali Rzeszów.

Więcej o: