Sport.pl

Zwycięstwo Odry Opole na inaugurację rundy wiosennej [WIDEO, ZDJĘCIA]

W pierwszym spotkaniu o ligowe punkty w tym roku piłkarze z Opola pokonali w sobotę przed własną publicznością Podbeskidzie II Bielsko-Biała. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył, już w pierwszej groźnej akcji meczu, Janusz Gancarczyk.
Nie minęły jeszcze nawet trzy minuty gry, gdy z lewej strony Dawid Abramowicz zagrał do Waldemara Gancarczyka, ten ni to strzelał, ni podawał, piłka przeleciała wzdłuż bramki i trafiła do Marka Gładkowskiego, najlepszy snajper III ligi opolsko-śląskiej wyłożył do Janusza Gancarczyka, a ten spokojnie skierował ją do siatki.



Jak się okazało, to wystarczyło do zwycięstwa z rezerwami ekipy z ekstraklasy. W pierwszej połowie opolanie zdecydowanie dominowali na boisku i mieli jeszcze kilka groźnych sytuacji do podwyższenia wyniku. Niestety, Sebastian Deja minimalnie przestrzelił, Gładkowski trafił tylko w boczną siatkę, dwukrotnie próbował także jeszcze najstarszy z braci Gancarczyków Janusz (wszyscy czterej Gancarczykowie wystąpili w inauguracyjnym spotkaniu), ale - choć nie bez trudu - jego strzały odbił bramkarz przyjezdnych Sebastian Madejski. Goście mimo wzmocnienia kilkoma piłkarzami z ekstraklasy w pierwszej części gry nie pokazali praktycznie nic ciekawego, nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką Odry, a debiutujący w pierwszym zespole niebiesko-czerwonych 18-letni golkiper Tobiasz Weinzettel był niemalże bezrobotny.

W drugiej części gry sytuacja niespodziewanie się odwróciła. To przyjezdni zaczęli dominować na murawie, choć tak naprawdę z ich przewagi niewiele wynikało. Nic dziwnego, że po meczu trener rezerw Podbeskidzia Dariusz Mrózek miał spore pretensje do swoich zawodników. - Ciężko zdobyć bramkę, gdy nie ma się uderzeń, za mało strzelaliśmy. Z gry w polu jestem zadowolony, ale nad skutecznością musimy popracować - mówił na pomeczowej konferencji prasowej. Najlepszą okazję - choć trudno mówić, że była ona klarowna - zmarnował znany z występów w LZS-ie Piotrówka Senegalczyk Idrissa Cisse, który przypadkowo przejął piłkę i mógł spokojnie skierować ją do siatki, ale nie zdecydował się na strzał i piłkę przejął Weinzettel.

Odra po przerwie stworzyła znacznie mniej sytuacji niż w pierwszej części gry, głównie kontratakowała, choć bliscy podwyższenia na 2:0 byli wspomniany już Janusz Gancarczyk i Deja. Strzał tego pierwszego znów odbił jednak, nie bez kłopotu, bramkarz gości, a Dei niewiele zabrakło, aby zdobyć gola z połowy. Madejski wyszedł daleko przed własne pole karne, aby wybić piłkę, ta spadła wprost pod nogi pomocnika Odry, niestety - do dalekiej piłki zmierzającej lobem do bramki golkiper gości zdążył jednak dobiec.

- Zakładaliśmy, że od pierwszej minuty ruszymy na rywala i musimy koniecznie szybko zdobyć bramkę - i to się udało. To ułożyło nam spotkanie - komentował trener Zbigniew Smółka. - Zagraliśmy doskonały mecz w defensywie. Nie pamiętam, aby rywale mieli jakąkolwiek groźną sytuację. Powinniśmy wykorzystywać jednak takie kontrataki, jakie mieliśmy. Doliczyłem się siedmiu akcji, po których powinien paść strzał. Cieszę się, że zdobyliśmy trzy punkty, i to jest najważniejsze - dodawał.

Odra Opole - Podbeskidzie II Bielsko-Biała 1:0 (1:0)

Bramka: Janusz Gancarczyk (3.)

Odra: Weinzettel - Droszczak, Michniewicz, Gawron, Abramowicz, K. Gancarczyk (55. Brusiło), Ałdaś Ż, Deja, J. Gancarczyk (77. Wolny), W. Gancarczyk (86. Niemczyk), Gładkowski (62. M. Gancarczyk)

Podbeskidzie: Madejski - Gladus (75. Gajda), Pietrasiak, Kareta, Mazań (46. Walkiewicz), Felsch, Lenartowski (46. Grabski), Trochim, Chrapek (46. Cisse), Zakrzewski, Jonkisz Ż

Więcej o: