Sport.pl

Karol Wójcik miłość do piłki odziedziczył po ojcu

Jacek Konopacki
18.08.2013 , aktualizacja: 18.08.2013 09:16
A A A Drukuj
Zarząd Odry Opole. Od lewej: Ireneusz Gitlar, Tomasz Ganczarek, Karol Wójcik, Janusz Wysocki (prezes)

Zarząd Odry Opole. Od lewej: Ireneusz Gitlar, Tomasz Ganczarek, Karol Wójcik, Janusz Wysocki (prezes) (www.oksodraopole.pl)

Jest chyba najmłodszym członkiem zarządu Odry Opole w całej, prawie 70-letniej historii klubu. Karol Wójcik, syn jednego z głównych sponsorów niebiesko-czerwonych, w zarządzie nie jest jednak tylko przedstawicielem ojca, bo na futbolu zna się jak mało kto.
- Od wielu lat jestem związany z piłką, ale ponieważ jestem zajęty prowadzeniem firmy, moim przedstawicielem w zarządzie jest syn. Poza tym Karol na futbolu zna się lepiej niż ja - mówił Ryszard Wójcik przy okazji podpisania nowej umowy sponsorskiej z Odrą.

Takie słowa z ust jednego z najlepszych polskich arbitrów w historii, międzynarodowego sędziego, który prowadził mecze mistrzostw świata, Ligi Mistrzów, Pucharu UEFA czy Superpucharu Europy, to nie lada rekomendacja. - Syn zgłosił się do zarządu, zyskał poparcie i kontynuuje rodzinne tradycje - dodawał właściciel grupy kapitałowej Sindbad.

Sam Karol traktuje te słowa z przymrużeniem oka. - Tato trochę przesadził, mówiąc, że znam się lepiej od niego, ale nieskromnie powiem, że owszem, sporo wiem o futbolu - śmieje się Wójcik junior. - Fanatyk to może złe słowo, ale bardzo interesuję się piłką nożną, regularnie oglądam po kilka meczów tygodniowo - czy to na żywo, czy w telewizji, a na Odry chodzę od zawsze, od najmłodszych lat, i tak z kibica stałem się członkiem zarządu - tłumaczy. - Niestety, nigdy nie byłem zawodnikiem Odry. Od dziecka miałem problemy zdrowotne, a w piłkę grałem tylko amatorsko - dodaje.

Prawa ręka ojca

- W Odrze jestem oczywiście prawą ręką mojego taty i nie mam żadnych wątpliwości, że bez niego nie byłoby mnie w zarządzie. Ale to raczej normalne, że w klubach są czasami synowie przedstawicieli sponsorów. Tak jest np. w Lechu Poznań, gdzie członkiem zarządu jest Piotr Rutkowski, syn właściciela Amiki Jacka Rutkowskiego, nie jestem więc jedyny. Nie chcę być jednak tylko synem Ryszarda Wójcika - mówi Karol.

Co ciekawe, choć oficjalnie we władzach klubu znalazł się dopiero na początku lipca, doświadczenie działacza piłkarskiego ma dłuższe, bowiem nieoficjalnie współpracuje z Odrą już od ponad pół roku. - Poprzedni zarząd liczył pięć osób, ale tak naprawdę aktywni byli tylko Ireneusz Gitlar i Tomasz Ganczarek. Pracy było dużo i zapytano mnie, czy nie mógłbym jakoś pomóc. Postanowiłem, że spróbuję - opowiada. W klubie zajmuje się głównie stroną organizacyjną, poszukiwaniem sponsorów i rozmowami z partnerami biznesowymi. - Chciałbym się także włączyć jakoś w pomoc w szkoleniu młodzieży - zapowiada.

Obecny zarząd Odry jest jeszcze mniejszy, bo tylko czteroosobowy, a choć pracy jest dużo, zdaniem Wójcika to wystarczy. - Zresztą nie ma innego wyjścia, bo zgodnie ze statutem będzie go można powiększyć dopiero za dwa lata, po kolejnych wyborach. Prezes Janusz Wysocki chciał, aby pozostał z nami poprzedni prezes Krystian Golec, ale niestety ze względu na pracę musiał odmówić - opowiada.

Poza - co oczywiste - II ligą polską interesuje się także rozgrywkami T-Mobile Ekstraklasy oraz ligami zagranicznym, a zwłaszcza hiszpańską Primera Division. Poza Odrą gorąco kibicuje bowiem także innym niebiesko-czerwonym piłkarzom - FC Barcelona. - Jeżdżę także na mecze innych zespołów w Polsce, choć raczej sporadycznie. Ostatnio jakoś tak się złożyło, że bywam na spotkaniach Śląska Wrocław. W telewizji oglądam raczej kluby zagraniczne, może to źle zabrzmi, ale jestem także członkiem Barcy. Przez pół roku mieszkałem w Barcelonie i miałem okazję obejrzeć na żywo kilkanaście spotkań tego klubu - wspomina, podkreślając przy tym, że Barca to dla niego numer dwa. - Numerem jeden od zawsze jest i zawsze będzie Odra Opole - zaznacza.

Utrzymanie jest realne

Choć opolski klub nie należy do finansowych potentatów rozgrywek II ligi, Wójcik uważa, iż ogromnym atutem jest stabilizacja finansowa, a dzięki niej możliwe jest utrzymanie na tym poziomie. - W klubie nie ma kłopotów z wypłatami, co w naszej piłce nie jest wcale takie oczywiste. Udało się zbudować niezły zespół i myślę, że jesteśmy w stanie zająć miejsce w czołowej ósemce. Zresztą tak została ustalona premia dla piłkarzy - wspomina. - Zwłaszcza że moim zdaniem w połowie rozgrywek dużo może się zmienić. Zimą nastąpi weryfikacja, a jeśli jakieś kluby będą tracić kilkanaście punktów do czołówki, mogą zrezygnować z dalszej gry. Uważam, że rozgrywki nie zakończą się w takim składzie, w jakim się zaczęły. Tak było przecież choćby w poprzednim sezonie - przypomina.

Rzeczywiście, w ostatnich latach wycofywanie się klubów w trakcie sezonu to raczej norma, tak było m.in. w przypadku II-ligowców: Lecha Rypin, KSZO Ostrowiec Św. czy Sokoła Sokółka. - Teraz najważniejszym zadaniem jest utrzymanie, a później klub powinien pójść w górę. Liczę, że za dwa, może trzy lata będziemy w stanie włączyć się do walki o awans do I ligi - zapowiada z optymizmem Karol Wójcik.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (2)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX