Na mecze Odry Opole będzie mogło wejść mniej, niż tysiąc osób

Wszystko wskazuje na to, że pierwsze spotkanie ligowe opolskiej Odry w rundzie wiosennej z Bytovią Bytów obejrzy tylko 999 widzów. Klub nie otrzyma najpewniej zgody na organizację imprez masowych na stadionie przy ul. Oleskiej.
Zgodnie z "Ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych" od 1 stycznia tego roku obiekty piłkarskie w II lidze, na których obywają się tego typu imprezy, muszą posiadać m.in. elektroniczny system służący do identyfikacji osób, sprzedaży biletów, kontroli przebywania w miejscu w trakcie trwania meczu oraz weryfikacji informacji. Stadion przy ul. Oleskiej w Opolu takiego systemu nie posiada.

- Bez tego trudno się spodziewać, aby prezydent miasta wydał nam zgodę na organizacje imprez masowych, a co za tym idzie na mecz będzie mogło wejść jedynie 999 kibiców [impreza masowa liczona jest od tysiąca osób - przyp. red.] - tłumaczy członek zarządu Odry Ireneusz Gitlar.

Działacz nie ukrywa, że fani będą zawiedzeni. Zwłaszcza że pierwsze spotkanie zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie, a chętnych do jego obejrzenia na żywo będzie dużo więcej.

8 marca na inaugurację rundy rewanżowej przyjeżdża do Opola trzeci zespół w tabeli Bytovia Bytów, jeden z faworytów do awansu do I ligi, prowadzony przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski Pawła Janasa. Mecz z takim przeciwnikiem, zwłaszcza po kilkumiesięcznej przerwie i ostatnich wzmocnieniach kadry niebiesko-czerwonych, przyciągnie na trybuny tłumy.

- Niestety, nie będziemy mieli możliwości wpuścić więcej niż 999 osób - zaznacza Gitlar. Z tego powodu ruszyła już przedsprzedaż biletów (w sekretariacie klubu od poniedziałku do piątku w godz. 9 - 17). Pierwszeństwo będą mieli posiadacze karnetów, a jeśli wejściówki zostaną wyprzedane, nie będzie ich już można kupić przed spotkaniem w kasie stadionu. Co ciekawe, ponieważ mecz odbędzie się w Dzień Kobiet, wszystkie panie będą wpuszczone na stadion za darmo.

Pieniądze to nie problem

O kwestię instalacji systemu identyfikacji zapytaliśmy opolski MOSiR, który zarządza obiektem. - Kłopotem nie jest nasza zła wola ani nawet pieniądze, ale kwestie formalne - odpowiada dyrektor Sławomir Kożuszko.

Tłumaczy, że system wraz z instalacją kosztuje 64 tys. zł, a ośrodek zwrócił się już do władz miasta o odpowiednią korektę budżetu. - Problem w tym, że zakłada on istnienie kas fiskalnych, więc formalnie to my - jako zarządca - musielibyśmy sprzedawać bilety - stwierdza.

Dodaje przy tym, że odbyło się już kilka spotkań w tej sprawie, a MOSiR intensywnie poszukuje sposobu na rozwiązanie kłopotu. - Może uda się to zrobić np. poprzez dotację celową albo w jakiś inny sposób - zastanawia się dyrektor. - W poniedziałek mamy kolejne spotkanie i mam nadzieję, że uda się ostatecznie rozwiązać problem - kończy.

Gorzej z czasem

- Odpowiednie pismo do MOSiR-u wysłaliśmy już na przełomie września i października ubiegłego roku i liczyliśmy, że uda się rozwiązać sprawę przed pierwszym wiosennym spotkaniem. Niestety, wygląda na to, że się nie uda. Bo z tego, co dowiadywałem się w firmie instalującej takie systemy, potrzeba na to około miesiąca, tymczasem do meczu z Bytovią pozostały tylko niespełna dwa tygodnie - zauważa Gitlar.

Po spotkaniu 8 marca Odrę czekają trzy mecze wyjazdowe, a kolejny pojedynek u siebie opolscy piłkarze zagrają dopiero 5 kwietnia. Można się więc spodziewać, że do tego czasu system będzie już wdrożony, a wszyscy chętni bez przeszkód będą mogli wejść na stadion. Zwłaszcza że kolejny mecz Odry w Opolu zapowiada się jako hit. Przyjedzie aktualny lider rozgrywek Chrobry Głogów. W sumie Odra w rundzie wiosennej rozegra na swoim obiekcie siedem spotkań.

Na zakończenie warto dodać, że to nie pierwszy kłopot ze stadionem przy ul. Oleskiej. Z powodu złego stanu oświetlenia klub zrezygnował z organizacji meczów przy jupiterach, a spotkania ligowe nie będą się odbywać - tak jak dotychczas - w piątkowe wieczory, ale w sobotnie popołudnia (z wyjątkiem ostatniej kolejki, która zostanie rozegrana w niedzielę) przy naturalnym świetle.