Odra Opole żegna się z II ligą

Zaledwie jeden sezon trwała przygoda opolskich piłkarzy z rozgrywkami II ligi. Dziś o godz. 17 na stadionie przy ul. Oleskiej nasi futboliści rozegrają ostatnie spotkanie sezonu, ale już wiadomo, że to ich pożegnanie z tą klasą rozgrywkową, a dla niektórych także pożegnalny mecz w niebiesko-czerwonych barwach.
Po słabej rundzie jesiennej, po której nasz klub zajmował 13. pozycję w tabeli, mając na koncie 19 punktów, zimą doszło do rewolucji: zatrudniono nowego trenera i aż dziesięciu nowych piłkarzy. To nie przyniosło niestety spodziewanego efektu, bo choć wiosną Odra spisywała się lepiej (na razie zgromadziła 24 oczka, choć rozegrała trzy mecze mniej), spadek stał się faktem.

- Nie mogę tego przeboleć. Wspomnę tylko o trzech meczach: w Kaliszu, Częstochowie i ostatnio w Wałbrzychu, w których zabrakło nam koncentracji, prowadziliśmy, ale straciliśmy bramki w końcówkach z rzutów karnych. Gdyby nie to, mielibyśmy sześć punktów więcej i byliśmy w zupełnie innym miejscu - żałuje czeski trener Odry Petr Nemec.

Kolejna rewolucja?

Nie ma wątpliwości, że po spadku, w klubie znów zajdą zmiany. Jak duże? Wiele zależeć będzie od sytuacji finansowej i tego kto, będzie szkoleniowcem. Dla Nemca, mającego doświadczenie w ekstraklasie i I lidze, prowadzenie zespołu na czwartym szczeblu jest swego rodzaju degradacją, choć on sam nie ukrywa, że bierze pod uwagę taką ewentualność. - Dopiero po ostatnim meczu będą podejmowane decyzje na temat przyszłości, ale w dzisiejszych czasach praca jest bardzo cenna. Trenerów jest dużo i trzeba szanować każdą pracę, na temat pozostania w Opolu nie mówię więc tak, czy nie - stwierdza szkoleniowiec.

W podobnym tonie wypowiada się prezes Odry. - Rozmawiamy na temat trenera i chciałbym, aby ostateczna decyzja zapadła najpóźniej na początku przyszłego tygodnia - stwierdza Janusz Wysocki i dodaje, że łączy się to z przyszłością piłkarzy. - Dobór zawodników zależy przede wszystkim od decyzji trenera. Zmiany personalne oczywiście muszą nastąpić. Jedno zmieni się na pewno. Zamierzamy zdecydowanie odmłodzić zespół, bardziej powiązać go z regionem - tłumaczy.

Mecz o pietruszkę, ale...

Zanim to nastąpi, Odrę czeka jeszcze pożegnalny pojedynek z trzecim w tabeli Zagłębiem Sosnowiec, a choć to spotkanie o tzw. pietruszkę, warto go wygrać, choćby dla kibiców. - Zawsze gramy o zwycięstwo, a kto myśli inaczej, powinien szukać nowego zajęcia. Mamy normalne przygotowania jak do spotkania o stawkę i nie ma mowy o odpuszczaniu - zaznacza trener.

Z drugiej strony warto zająć jak najwyższe miejsce w tabeli, bo kilka klubów ma kłopoty z uzyskaniem licencji na przyszły sezon i może się okazać, że utrzyma się także ktoś "spod kreski" (tak było rok temu w przypadku Ruchu Zdzieszowice, który pozostał w II lidze, po nieprzyznaniu licencji Turowi Turek). - Wszystko może się zdarzyć, po cichu można na coś liczyć, ale jak znam życie, to wszystko pozostanie tak jak jest, czyli Odra zagra jednak w III lidze - ocenia szkoleniowiec opolan.

Derby w Kluczborku

Jeszcze ciekawiej niż spotkanie w Opolu zapowiada się pojedynek w Kluczborku (stadion przy ul. Sportowej, godz. 17), gdzie MKS zmierzy się w derbach z Ruchem Zdzieszowice. Dla Zdzichów, podobnie jak dla Odry, to również jest pożegnanie z II ligą, z kolei MKS jest o krok od zapewnienia sobie utrzymania.

Zwycięstwo w derbach Opolszczyzny zapewni im pozostanie w rozgrywkach niezależnie od wyników innych spotkań. A co ciekawe, nawet jeżeli biało-niebiescy zremisują lub przegrają z Ruchem, również mają szansę na utrzymanie. W tym przypadku warunkiem jest jednak, że Raków Częstochowa nie wygra swojego pojedynku z pewną awansu na zaplecze ekstraklasy Bytovią Bytów, albo Górnik Wałbrzych straci punkty w wyjazdowym starciu z Wartą Poznań. Wszystkie spotkania ostatniej kolejki odbędą się o tej samej porze, dziś o godz. 17.