Odra Opole - zdobyli punkt, czy stracili dwa?

Pozyskany niedawno przez Odrę Janusz Gancarczyk udowodnił po raz kolejny, że nieprzypadkowo zagrał prawie sto spotkań w ekstraklasie i zaliczył mecz w reprezentacji. Niestety, nawet doskonały występ pomocnika nie wystarczył do pokonania LKS-u Czaniec.
Najbardziej znany z czterech braci Gancarczyków w Odrze w ciągu kilku minut potrafił niemalże odwrócić losy sobotniego pojedynku przy Oleskiej. Pomiędzy 57. a 63. minutą zdobył dwa gole, dając opolanom wyrównanie i punkt w pojedynku z ekipą z sześciotysięcznej wioski w powiecie bielskim.

Dla gości oczko zdobyte w jaskini lwa - jak określił ten mecz trener LKS-u Mariusz Wójcik - jest sporym sukcesem, zwłaszcza że w dwóch wcześniejszych pojedynkach ponieśli wysokie porażki 0:4 i 0:3.

Tymczasem w pierwszej połowie spotkania w Opolu na tle słabiutkiej Odry prezentowali się doskonale i zasłużenie prowadzili 2:0. W drugiej odsłonie sytuacja się odwróciła, to gospodarze dominowali, efektem czego były dwa trafienia Gancarczyka. Był on zresztą bliski skompletowania hat-tricka i zapewnienia niebiesko-czerwonym kompletu punktów. Doskonałe okazje ku temu mieli także inni piłkarze, niestety, skończyło się remisem. Zważając na aspiracje i pozycję rywali w tabeli oraz fakt, że Odra grała u siebie, nie jest to wynik zadowalający ani trenera, ani piłkarzy, ani tym bardziej kibiców.

Zwłaszcza że prowadząca w III lidze Polonia Bytom idzie jak burza i nic nie wskazuje na to, że ktoś ją zatrzyma. W sobotę wygrała ósmy mecz w tym sezonie (na koncie ma także remis) i jej przewaga nad piątą Odrą wynosi już osiem punktów. Co prawda do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze prawie 30 pojedynków, niestety, dystans opolan do pozycji gwarantującej baraże o awans do II ligi niebezpiecznie się powiększa. Co nie mniej ważne, taka gra jak w pierwszej połowie i takie wyniki jak sobotni nie przyciągną na stadion widzów, na co zwracał uwagę trener. - Musimy pokazać, że zasługujemy na to, by kibice przychodzili nas oglądać - mówił Zbigniew Smółka. A frekwencja przy Oleskiej pikuje w dół, na rozgrywanych pod koniec sierpnia meczach z Piastem Gliwice, Swornicą Czarnowąsy i Górnikiem Mysłowice było odpowiednio 500, 600 i 400 widzów, w sobotę przyszło ich ledwie 350.

Nie tylko opolscy fani mogą być zawiedzeni, sobotnie spotkania generalnie nie były do końca udane dla większości naszych drużyn. Lider II ligi MKS Kluczbork zremisował na wyjeździe z Siarką Tarnobrzeg 1:1, po tym jak rzutu karnego nie wykorzystał Mateusz Arian. Remisem 2:2 zakończył się także pojedynek Małejpanwi Ozimek z Górnikiem II Zabrze, choć nasz zespół dziesięć minut przed końcem prowadził 2:0. Jeszcze gorzej spisali się dwaj inni III-ligowcy: Swornica i Skalnik Gracze, którzy wysoko przegrali z Pniówkiem Pawłowice Śl. 0:4 i Stalą Bielsko-Biała aż 0:6. W pełni zadowolony może być więc tylko Ruch Zdzieszowice, który pokonał u siebie Rekord Bielsko-Biała 4:1.