Sport.pl

Odra Opole grała słabo i tylko zremisowała u siebie

Odra Opole tylko zremisowała u siebie z GKS-em Jastrzębie. Tak na dobrą sprawę to gospodarze powinni być zadowoleni z takiego obrotu spraw bo gdyby rywale grali bardziej zdecydowanie i przede wszystkim skuteczniej to mogliby to spotkanie nawet wygrać.


Tak nudnej pierwszej połowy to przy ul. Oleskiej nie widziano chyba już dawno. Dość powiedzieć, że jednym z najbardziej godnych odnotowania zdarzeń była... zmiana. Nie minęło nawet 60 sekund gry, a na murawę padł Janusz Gancarczyk, który w sytuacji stykowej zderzył się z rywalem, przez co musiał zostać zniesiony z boiska, a zastąpił go jego brat Mateusz. I to właśnie on stanął za chwilę przed szansą na gola, ale jego mocny strzał tuż zza pola karnego był niecelny.

To wkrótce później mogło się zemścić na gospodarzach, gdyż rywale poszli z kontrą dwóch na jednego, ale niezdecydowanie obu graczy przyjezdnych spowodowało, że nasi defensorzy zdążyli zażegnać niebezpieczeństwo. Później z boiska długo wiało nudą, aż wreszcie w 27. minucie jak z armaty huknął z dalszej odległości Dawid Wolny, ale piłka minimalnie minęła poprzeczkę ze "złej strony"... i to by praktycznie było na tyle. Goście też co prawda próbowali się odgryzać, ale nie były to jakieś szczególnie dobre okazje.

W przerwie meczu doszło do bardzo miłej uroczystości, gdyż przedstawiciele klubu podziękowali dwóm wieloletnim piłkarzom Odry Opole: Tomaszowi Copikowi i Maciejowi Michniewiczowi. Pierwszy występuje teraz w Orle Źlinice i jest teraz trenerem rezerw i młodzieży Odry, a ten drugi gra w Ruchu Zdzieszowice i szkoli młodzież w opolskim Golu.

Druga część gry z kolei rozpoczęła się od żółtej kartki pokazanej w ekspresowym tempie. Już w piątej sekundzie ukaraną nią został bowiem Mateusz Gancarczyk. Kwadrans później przed najlepszą okazję do tej pory stanął kolejny z klanu Gancarczyków. Tym razem Krzysztof przejął piłkę w zamieszaniu i będąc sześć metrów od bramki fatalnie przestrzelił.

To się mogło srogo zemścić na opolanach, bo niespełna kilka chwil później serie świetnych okazji mieli przyjezdni: po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska z czterech metrów piłką w słupek uderzył Dominik Kulawik, a dobitkę Daniela Szczepana z najwyższym trudem obronił Grzegorz Kleemann. A to jeszcze nie koniec, bo w kolejnej akcji jastrzębianie wychodzili trzech na dwóch, ale znowu nie wiedzieli jak to rozwiązać i skończyło się na strachu.

Później znowu mieliśmy zastój, aż wreszcie w 71. minucie miejscowi mieli rzut wolny ustawiony 17 metrów od bramki rywala. Piłka jednak odbiła się od muru, ale dopadł do niej Robert Trznadel, który strzelił z całych sił, jednak jeszcze lepiej zachował się golkiper Grzegorz Drazik.

W ostatnich siedmiu minutach gry, łącznie z doliczonym czasem, goście grali w osłabieniu, albowiem czerwoną kartkę za brutalny faul na Bartłomieju Kolanko otrzymał Damian Tront. Miejscowi jeszcze próbowali, ale już nic nie wskórali.

Odra zagrała w składzie: Kleemann - Trznadel, Bodzioch, Kiercz, Brusiło, Niemczyk (65. Kolanko), Ałdaś, W. Gancarczyk, J. Gancarczyk (2. M. Gancarczyk Ż), K. Gancarczyk, Wolny (56. Staroń). Rywal prezentował się następująco: Drazik - Kulawiak Ż, Pacholski, Szymura, Mazurkiewicz, Weis (88. Łyżwa), Musioł, Tront CZ, Szczepan (77. Szczęch), Caniboł (83. Gorzała), Jadach (90. Zajączkowski).

Więcej o: