Zaksa wraca z Rzeszowa bez punktu

Tylko trzech setów potrzebowali siatkarze Resovii Rzeszów, by uporać się z naszą Zaksą Kędzierzyn-Koźle. Nie takiego obrotu sprawy spodziewają się kibice, gdy naprzeciwko siebie stają mistrz Polski z wicemistrzem oraz aktualny lider z wiceliderem tabeli.
Z drugiej jednak strony wynik nie odzwierciedla w pełni tego, co się działo na parkiecie. Trzeba bowiem przyznać, iż dwie pierwsze odsłony obfitowały w emocje. Już początek spotkania należał do gości, którzy w pewnym momencie osiągnęli nawet cztery punkty przewagi. Potem jednak rzeszowianie powoli, ale regularnie odrabiali straty, aż wyszli na prowadzenie (19:18), którego już nie oddali do końca, zwyciężając ostatecznie do 23.

Analogicznie sytuacja wyglądała w kolejnej partii. Podopieczni Sebastiana Świderskiego zbudowali sobie cztery ,,oczka" przewagi, ale znowu nie zdołali tego utrzymać do końca. Pomimo dobrej gry Grzegorza Boćka miejscowi rozkręcali się bowiem z akcji na akcję i znowu triumfowali w secie 25:23.

Trzecia część gry, a jakżeby inaczej, była wyrównana, jednak tylko do drugiej przerwy technicznej. Po powrocie na parkiet miejscowi rządzili na nim niepodzielnie i stracili już tylko trzy punkty, a zdobyli 11. Dzięki temu zwyciężyli do 19, w całym meczu 3:0 i utrzymali fotel lidera PlusLigi. Zaksa z kolei spadła na trzecią pozycję.

Na MVP spotkania wybrano rezerwowego gospodarzy Bułgara Nikołaja Penczewa.

Warto nadmienić, iż spotkanie to rozgrywano awansem. Stało się tak za sprawą odbywających się na początku stycznia eliminacji do mistrzostw świata. W związku z tym kilka polskich drużyn na kilka tygodni straci swoich zawodników na rzecz reprezentacji. A najbardziej ucierpią przez to Jastrzębski Węgiel oraz Resovia właśnie.

Zaksa wystąpiła w składzie: Zagumny, Bociek, Kooy, Ruciak, Wiśniewski, Gladyr, Lewis (libero) oraz Ferens, Możdżonek. Z kolei Resovia prezentowała się następująco: Tichacek, Schoeps, Veres, Achrem, Kosok, Perłowski, Ignaczak (libero) oraz Konarski, Drzyzga, Penczew.