Najlepsi siatkarze Opolszczyzny mają problemy. Czas stworzyć drużynę

W kiepskim stylu Zaksa Kędzierzyn-Koźle pożegnała się z europejskimi pucharami. Teraz przed naszymi siatkarzami blisko trzy tygodnie przerwy przed kolejnymi ligowymi pojedynkami. O długim odpoczynku jednak mowy nie ma
Mówi Sebastian Świderski, trener Zaksy Kędzierzyn-Koźle:

Łukasz Baliński: Co się stało w starciu z Galatasaray Stambuł? Przegraliście mecz, który powinniście wygrać. I zespół odpadł z rozgrywek Ligi Mistrzów

Sebastian Świderski: Pytanie trudne, bo gdybym znał na nie odpowiedź, tobyśmy ten mecz wygrali. Na pewno zabrakło nam konsekwencji, od pewnego momentu przestaliśmy grać w siatkówkę, a zaczęliśmy obdarowywać rywali punktami, i to w seriach. Jeżeli przy ośmiu akcjach z rzędu popełnia się sześć błędów, to przeciwnik niewiele musi zrobić, żeby kolejne sety wygrywać.

Nie wiem, czy to wizja zwycięstwa, czy obawa, że możemy awansować dalej, spowodowały, że zagraliśmy końcówki dwóch setów bardzo nerwowo i słabo. W efekcie przegraliśmy cały mecz. Widać było u zawodników brak pewności siebie, w zespole brak lidera, który w pewnym momencie powie: "grajcie te piłki do mnie, ja je skończę". Na razie takiego człowieka w drużynie nie mamy.

W piątym secie właściwie nie podjęliście walki. Może przeszkadzała świadomość, że już nie ma szans na play-off Lidze Mistrzów? Choć jak się okazało, były.

- Na pewno gdzieś zostało w głowach, że przegraliśmy dwa sety na własne życzenie. Niepotrzebnie. Bo można przegrać jednego, można dwa sety, ale trzeba zawsze grać do końca i walczyć. Miałem wiele uwag do chłopaków, że w taki sposób nie można podchodzić do żadnej piłki nie mówiąc o secie czy całym meczu. To jest przecież nasz zawód i nasza praca.

W tym meczu było widać, że błędy, które popełnialiśmy wcześniej, ciążyły na nas w tie-breaku i później było już tylko oczekiwanie na wyrok.

Kibice zarzucają wam, że odpuściliście ostatnią partię, by nie trafić do pucharu CEV. A te zmagania to tylko koszty, a prestiż znacznie mniejszy...

- Nieważne, z kim się gra i o co się gra, ale zawsze powinien przyświecać jeden cel, czyli zwycięstwo. Czy to w LM, Pucharze CEV, PlusLidze czy Pucharze Polski. Bo jeżeli teraz się nie nauczymy wygrywać w takich spotkaniach, to złe nawyki pozostaną i będą jeszcze bardziej ciążyć. Mogę zapewnić, że graliśmy po to, żeby wygrać to spotkanie i awansować dalej.

Przed wami trzy tygodnie przerwy w rozgrywkach. Jak spędzicie ten czas?

- Czeka nas ciężka praca. W kilku elementach musimy poprawić jakość gry. Nie możemy opierać na jednym czy dwóch zawodnikach. Na boisku jest sześciu i tyle powinno siatkarzy brać udział cały czas w meczu. Na pewno musimy też dużo popracować nad swoją obroną. Więc choć przerwa w rozgrywkach, przed nami ostry trening.

Zawodnicy dostaną zadanie domowe na święta?

- Jeszcze przed świętami razem popracujemy nad przygotowaniem fizycznym. razem spędzimy czas głównie na siłowni. W ostatnim meczu moim zdaniem zawodnikom zabrakło także siły.

W święta oczywiście dostaną wolne, by odpocząć od siatkówki, wyrzucić z głowy to, co się działo, a potem znowu bierzemy się do pracy. Pierwszego celu, jakim było wyjście z grupy LM, nie udało się zrealizować, teraz chcemy się pokazać z jak najlepszej strony w lidze i Pucharze Polski.

Plan na nowy rok?

- Chciałbym, żeby zespół grał na takim poziomie, na jaki go stać. Jeśli spojrzymy na nazwiska, to ci ludzie powinni grać o kilkadziesiąt procent lepiej niż teraz. Moje nadzieje są takie, żebyśmy zaczęli grać jak prawdziwa drużyna, która ma swój cel, a nie jako indywidualności i to cały czas powtarzam chłopakom. Wtedy o zwycięstwa będzie znacznie łatwiej.