Sport.pl

Zaksa zasłużenie obroniła Puchar Polski. Teraz czekamy na mistrzostwo

Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla po raz piąty w historii triumfowali w rozgrywkach Pucharu Polski. Drugi raz z rzędu uczynili to jako Zaksa, wcześniej trzykrotnie dokonali tego pod szyldem Mostostalu. Tym razem nasz zespół okazał się najlepszy podczas turnieju finałowego w Zielonej Górze. Teraz czas na złoty medal mistrzostw kraju.
W turnieju finałowym podopieczni Sebastiana Świderskiego najpierw łatwo uporali się bez straty seta z AZS-em Olsztyn, potem - po morderczym trzygodzinnym boju - odprawili Skrę Bełchatów, a w wielkim finale nie dali większych szans Jastrzębskiemu Węglowi, zwyciężając 3:1.

Warto podkreślić, że przedstawiciele trójkolorowych zgarnęli także większość nagród indywidualnych: najlepszym zagrywającym turnieju wybrano Dick Kooy'a, przyjmującym Michała Ruciaka, a blokującym Łukasza Wiśniewskiego. Z kolei MVP całej imprezy został Paweł Zagumny. Choć tak naprawdę pochwały należą się wszystkim członkom zespołu. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do sukcesu.

W półfinale z kapitalnej strony pokazał się choćby Dominik Witczak, a gdy w finale zabrakło mu sił, świetnie zastąpił go Grzegorz Bociek. Doskonale ze wspomnianym Wiśniewskim, na środku współpracował Marcin Możdżonek, a straconych piłek nie było dla libero Piotra Gacka. Swoje zrobili także Wojciech Ferens oraz Grzegorz Pilarz, a na ławce trenerskiej niezwykłym wręcz wyczuciem imponował Sebastian Świderski wspomagany przez Oskara Kaczmarczyka. Szacunek należy się także dla sztabu medycznego, który w kilkanaście godzin postawił na nogi graczy zmęczonych sobotnią batalią z bełchatowianami.

Brawa dla kędzierzynian należą się tym większe, iż z "wielkiej czwórki" oni w najmniejszym stopniu byli wymieniani przez wielu fachowców jako faworyci do zdobycia trofeum. Nasi siatkarze jednak się tym nie przejęli i rozegrali wspaniały turniej.

Pojedynek z olsztynianami był lekki, łatwy i przyjemny, ale już sobotnie starcie ze Skrą było prawdziwie wyniszczającą walką o niemal każdy punkt i to do samego końca. Wszak w czwartej partii tego meczu, przy prowadzeniu rywali 2:1 i w secie 16:12, nie poddali się i imponując ofiarnością, odwrócili losy tej części gry, a potem całego meczu. W kolejnej odsłonie poszli za ciosem i niemalże zmiażdżyli przeciwnika, triumfując w tie-breaku 15:8! Co na tym poziomie i w meczu o taką stawkę zdarza się rzadko.

Reasumując, walka trwała niemalże trzy godziny i trójkolorowi mieli prawo być nazajutrz zmęczeni. A już na pewno ich rywale mogli być bardziej wypoczęci, wszak skończyli swój mecz półfinałowy znacznie wcześniej, a ponadto nadspodziewanie łatwo ograli Resovię Rzeszów 3:0. Zaksa wytrzymała jednak te zmagania fizycznie, grała znakomicie i triumfowała jak najbardziej zasłużenie.

W decydującym pojedynku kędzierzynianie problemy mieli tylko w dwóch pierwszych setach. Najpierw zwyciężyli z trudem 25:23, a następnie ulegli stosunkowo łatwo 18:25. Potem jednak już nie dali rywalom większych szans, wygrywając najpierw do 18, a następnie do 17.

Tym bardziej można teraz żałować, iż w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, zwycięstwo w pucharze nie daje prawa gry w Lidze Mistrzów. Tak bowiem postanowiła Europejska Konfederacja Siatkówki CEV.

Z taką formą, jaką prezentują obecnie gracze "Świdra", awans do tych zmagań jest jednak jak najbardziej realny. Dość powiedzieć, że wygrana z jastrzębianami była już ich dziesiątym zwycięstwem z rzędu! Zresztą nie tylko wstęp do tych elitarnych rozgrywek jest możliwy, ale i walka o złoty medal w mistrzostwach kraju.

Przewidujemy więc, że ten sezon może się zakończyć jeszcze większym sukcesem i radością siatkarzy oraz kibiców Zaksy.

Więcej o: