Sport.pl

Zakso, jak można było zmarnować taką szansę?

Takie pytanie zadają sobie teraz zapewne wszyscy w Kędzierzynie-Koźlu. Zaksa była bowiem dwa razy o krok od awansu do finału PlusLigi, ale za każdym razem okazywała się słabsza od Resovii Rzeszów.
A wystarczyło, by nasi siatkarze wygrali jeden z dwóch meczów rozgrywanych w miniony weekend u siebie, niestety przegrali obydwa. Przez co, choć już w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzili 2:0, jest remis 2:2. Tym samym o awansie walki o złoty medal zadecyduje piąty mecz. Jakby tego było mało, będzie on rozegrany na Podkarpaciu w najbliższy czwartek i to gospodarze będą faworytami.

Wygrywając dwa pierwsze mecze w hali w Rzeszowie, podopieczni Sebastiana Świderskiego udowodnili, że potrafią grać na tamtym terenie. Ale trzeba pamiętać, że w najbliższym, decydującym spotkaniu to rywal będzie na fali. W dodatku niemałe znaczenie może mieć też fakt, iż kędzierzynianie cały czas "z tyłu głowy" będą mieli poczucie zmarnowanej szansy. A to może im bardzo przeszkadzać w grze.

Najwięcej żalu siatkarze i kibice mogą mieć o piątkowy pojedynek. Gospodarze w hali Azoty wygrali bowiem dwa pierwsze sety i mieli przeciwnika niemalże na widelcu. W trzeciej odsłonie trwał zażarty bój praktycznie do jej końca, natomiast w czwartej partii miejscowi prowadzili nawet pięcioma "oczkami", a w końcowej fazie 19:16. Niestety, nie zdołali tego wykorzystać, a w tie-breaku walkę podjęli tylko na początku. Potem zupełnie stanęli i oddali pola rywalom, którzy bezbłędnie to wykorzystali.

Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy tej rywalizacji, gdyby przed sobotnim starciem Zaksy nie dopadła plaga większych lub mniejszych urazów. Przede wszystkim nie mógł wystąpić w nim Piotr Gacek. Dlatego też na pozycji libero musiał zastąpić go... Michał Ruciak, który i tak przez problemy z barkiem nie byłby zdolny atakować. Jego to z kolei w tym elemencie zastąpił, wychodząc z głębokiej rezerwy Dan Lewis. W pełni dyspozycji nie był również Grzegorz Bociek, przez co tylko epizodycznie zmieniał potwornie zmęczonego już w piątkowym starciu Dominika Witczaka (wykonał wówczas 60 ataków, z czego 28 skutecznych). Małe pole manewru miał w związku z powyższym Paweł Zagumny, który w ofensywie mógł polegać tylko na Witczaku i chimerycznym Dicku Kooyu.

Do tego od dawna nie może grać Jurij Gładyr, a to wybitnie ogranicza zmiany na środku siatki. Duet Łukasz Wiśniewski - Marcin Możdżonek jest przez to nie do ruszenia, o co się prosiło choćby w sobotę. Przy tym wszystkim bledną więc problemy rzeszowian, którzy narzekają na brak Oliega Achrema.

Niestety, w meczu numer cztery nie popisali się także sędziowie. Można sobie tylko zadać pytanie, jaki byłby wynik w trzecim secie, gdyby nie podjęli dwóch mocno kontrowersyjnych decyzji w ostatniej fazie tej części gry. Na przestrzeni trzech akcji, od stanu 20:19 najpierw nie widzieli tego, jak piłka sturlała się po głowie Łukasza Perłowskiego, co najmniej trzy razy się od niej odbijając, a potem policzyli cztery odbicia po stronie Zaksy, choć były trzy! A to wprowadziło takie zamieszanie w szeregi trójkolorowych, że do końca tej partii zdobyli już tylko jeden punkt.

Pozostaje jednak faktem, że podobnie jak w piątek, tak i w sobotę Zaksa miała swoje szanse, ale koniec końców Resovia zagrała lepiej i zasłużenie wygrała za każdym razem. Wróciły też stare grzechy kędzierzynian, którzy mają teraz kilka dni na poprawę tego i ustawienie zespołu z Ruciakiem na libero i z lepszym wkomponowaniem do składu Lewisa lub Wojciecha Ferensa.

Więcej o:
Komentarze (5)
Zakso, jak można było zmarnować taką szansę?
Zaloguj się
  • Hubert Zach

    Oceniono 22 razy 16

    Moim zdaniem ten artykuł powinien się znaleźć na jakimś funpage'u Zaksy. Troszkę obiektywizmu by się przydało... Nie kibicuję ani Zaksie ani Resovii ale już sam start "niestety przegrali obydwa" troszkę zniechęcił do dalszego czytania

  • Hubert Zach

    Oceniono 13 razy 9

    Ten artykuł powinien się znaleźć na jakiś funpage'u zaksy.... Zero jakiegokolwiek obiektywizmu

  • jawor-swierk

    Oceniono 2 razy 2

    Kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy. Autor tekstu szuka wszelkimi sposobami usprawiedliwienia dla kompromitującej w gruncie rzeczy postawy siatkarzy ZAKS-y. A to urazy zawodników, a to błędy sędziów. Przecież rzeszowianie praktycznie od samego początku grają bez swojego kluczowego przyjmującego Achrema. Gdyby nie jego fatalna kontuzja kędzierzynianie w chwili obecnej mogliby przygotowywać strategię na walkę o brąz z Jastrzębskim. Wracając do dywagacji autora tekstu należy ubolewać, że nie dopatruje się źródła porażek kędzierzynian na swoim parkiecie w kiepskiej postawie, której jednym ze źródeł było zlekceważenie rywala. ZAKS-a wyszła z założeni, że skoro wygrała 2 mecze w Rzeszowie to u siebie będzie to tylko postawienie kropki nad "i". Mam nadzieję, że za swoją hardość zostanie srogo ukarana i odpadnie z walki o mistrzostwo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX