Sport.pl

Paweł Zatorski z Zaksy: Mecz mógł być grany pod nasze dyktando

Zaksa Kędzierzyn-Koźle, w hicie nie tylko kolejki, ale i całej rundy PlusLigi, przegrała na swoim parkiecie ze Skrą Bełchatów 1:3. Mecze był bardzo wyrównany, jednak o porażce naszych siatkarzy zadecydowały gorsze w ich wykonaniu końcówki setów
Łukasz Baliński: Mecz był bardzo wyrównany i równie dobrze mogliście triumfować. Co zadecydowało o tym, że jednak przegraliście?

Paweł Zatorski: Tak na szybko, bez odpowiedniego przeanalizowania, trudno powiedzieć, co dokładnie zadecydowało o naszej porażce. Wydaje mi się, że rywal lepiej potrafił zachować się w kluczowych momentach trzech setów, które przegraliśmy, czyli w końcówkach. Przecież w trzeciej partii mieliśmy piłkę setową w górze, jednak ich rozgrywający Nicolas Uriarte ją wybronił. W dodatku w kolejnej odsłonie wypracowaliśmy sobie w końcówce, wydawałoby się spokojną przewagę, ale nie potrafiliśmy tego utrzymać. Szkoda tym bardziej, bo cały ten mecz mógł być grany pod nasze dyktando. Trzeba też jednak pamiętać, jak mocnym zespołem jest przecież Skra.

Może dekoncentrująco wpłynęło na was tych dziewięć dni przerwy od ostatniego meczu o stawkę, tym bardziej że potem graliście jeszcze dwa towarzyskie spotkania praktycznie rezerwowym składem.

- Na pewno trzeba wziąć pod uwagę, że potencjał rywali, z którymi przyszło nam się wtedy i teraz mierzyć, jest inny. A przerwy nie mogą mieć na nas wpływu, bo obecnie też szykujemy się do kolejnego trudnego spotkania, przed którym znowu mamy spora przerwę. Staramy się szybko zapomnieć o tym, co za nami, i myśleć o pojedynku w Gdańsku, który gramy w najbliższą niedzielę.

Taka porażka na samym starcie może boleć tym bardziej, że znowu zmienił się system walki o medale i nie będzie rozbudowanego play-off.

- To okaże się po sezonie. Zagraliśmy przecież dopiero dwie kolejki, nie chciałbym więc na tę chwilę prorokować. Czekamy na kolejne wyzwania, ale faktem jest, że teraz każde następne powinno być dla nas najważniejsze.

Więcej o: