Byli dla opolskich klubów, kim Ferguson dla Man.Utd.

Wczoraj, po 27. sezonach, z pracy zrezygnował legendarny trener Manchesteru United, ikona "Czerwonych Diabłów" Alex Ferguson. W naszym regionie również nie brakuje szkoleniowców, którzy spędzili na swoich stanowiskach kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, mieli ogromny wpływ na prowadzone kluby, a znają ich praktycznie wszyscy kibice sportu w regionie. Oto kilku z nich.
Waldemar Wspaniały to jeden z twórców potęgi Mostostalu Kędzierzyn-Koźle i były trener Sebastiana Świderskiego, w klubie jak i w kadrze Waldemar Wspaniały to jeden z twórców potęgi Mostostalu Kędzierzyn-Koźle i były trener Sebastiana Świderskiego, w klubie jak i w kadrze Fot. Rafał Mielnik / AG

Waldemar Wspaniały

Zaczynamy od trenera Mostostalu Waldemara Wspaniałego. Choć to Leszek Milewski wywalczył z siatkarzami z Kędzierzyna-Koźla pierwszy awans do elity i pierwszy medal mistrzostw Polski (srebro), a Jan Such pierwszy tytuł najlepszej drużyny w kraju i wprowadził ją do Ligi Mistrzów. To kibice do dziś pamiętają przede wszystkim erę wielkiego Mostostalu kojarzoną ze Wspaniałym.

Z klubem tym zdobył wszak w ciągu pięciu lat pracy cztery mistrzostwa i trzy Puchary Polski oraz dwa razy wprowadził zespół do Final Four Ligi Mistrzów. Jego osiągnięcia nie umniejsza fakt, że miał do dyspozycji wielkich siatkarzy, bo zrobić z nich zespół, też było wielką sztuką, tym bardziej, że był to team z którym każdy w Europie musiał się liczyć.

Antoni Piechniczek Antoni Piechniczek Fot. Kuba Atys / AG

Antoni Piechniczek

Do dziś jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych szkoleniowców piłkarskich w kraju, a trzeba pamiętać, ze jego wieka kariera rozpoczęła się w Odrze Opole. W 1975 roku z II-ligowego BKS-u Bielsko przeniósł się do Opola jako trener na dorobku. Pod jego opieką niebiesko-czerwoni najpierw awansowali do ekstraklasy, po czym jako beniaminek okazali  ię w najlepszą drużyną jesieni. Zdobył z Odrą Puchar Ligi, dzięki czemu mogli zagrać w Pucharze UEFA, a także zajmował m.in. wysokie piąte i szóste miejsce w elicie. Po sezonie 1978/79 zdobył tytuł trenera roku w rankingu tygodnika "Piłka Nożna".

Po tych sukcesach zaproponowano mu pracę w wielkim Górniku Zabrze, z którym wywalczył mistrzostwo kraju, a w styczniu 1981 został trenerem reprezentacji. Kilkanaście miesięcy później zdobył z kadrą brązowy medal mundialu w Hiszpanii, a cztery lata później wprowadził biało-czerwonych do meksykańskiego championatu.

Edward Hyla

Człowiek, który pokazał opolanom czym jest piłka ręczna na najwyższym poziomie. To pod jego wodzą Gwardia w latach 60-tych ubiegłego wieku była czołową drużyną w kraju. Najbliżej mistrzostwa była w 1964 roku kiedy zdobyła jedyny (brązowy) medal w historii klubu oraz trzy lata później, kiedy to po pierwszej części rozgrywek zespół zajmował pierwsze miejsce. Ostatecznie jednak gwardziści wylądowali tuż za podium.

Wśród wielu podopiecznych trenera Hyli był m.in. najwybitniejszy szczypiornista świata w dziejach tej dyscypliny sportu Jerzy "Kukuś" Klempel (na zdjęciu).

Marian Spychała

Nie ma chyba kibica czarnego sportu w naszym mieście, a nawet w kraju, który nie kojarzyłby tej postaci. Stwierdzenie, że to trener-legenda to zdecydowanie zbyt mało, bo Spychała to w opolskim środowisku żużlowym prawdziwa osobistość. Pamiętają go zarówno starsi jak i młodsi fani Kolejarza i nic dziwnego, bo prowadził zespół z Opola aż... pięć razy (1974-77, 1980-82, 1993, 1999-2001, 2006-2008). Nie może dziwić także fakt, że w cuglach wygrał plebiscyt na najwybitniejszego trenera 50-lecia klubu.

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem przez wiele lat był także selekcjonerem kadry narodowej Polski i Węgier, a wcześniej oczywiście żużlowcem. Jego największym sukcesem był tytuł wicemistrza Europy par w 1970 roku. Co ciekawe jego motor można oglądać do dziś w pubie Staromiejska.

W Kolejarzu nie brakuje innych trenerów, którzy prowadzili naszych żużlowców przez wiele lat, dość wspomnieć Jana Stormowskiego, Stanisława Skowrona, Piotra Żytę, Romualda Łosia, czy obecnego szkoleniowca Andrzeja Maroszka, który jest trenerem kolejarzy piąty sezon z rzędu.

Andrzej Kaczmarek

Kolejna wielka postać naszej siatkówki. W Nysie to prawdziwy człowiek-instytucja, w barwach Stali rozegrał kilka sezonów jako zawodnik, by potem objąć posadę szkoleniowca. Prowadził zespół z niewielkimi przerwami aż do 1999 roku, by później nieraz wracać do niego w roli "strażaka". Gdyby to wszystko połączyć zebrałoby się ze 30 lat pracy na stanowisku.

Jako trener Stali czterokrotnie stawał na podium mistrzostw kraju (dwa srebrne i dwa brązowe medale), a w sezonie 1995/96 wywalczył Puchar Polski. Wprowadził także nasz klub na europejskie salony.

Sporty indywidualne

W nich również nie brakuje u nas wręcz legendarnych trenerów, a niemalże każdy klub ma szkoleniowca, który pracuje w nim od dziesiątek lat. Na szczególne wyróżnienie, naszym zdaniem, zasługują trzej opolanie: Ryszard Szewczyk (na zdjęciu u góry) z Budowlanych, Edward Faciejew (w środku) z KJ AZS i Czesław Wojciechowski (na dole, na zdjęciu z żoną Mariolą) ze Startu.

Wszyscy pracują w zawodzie od ponad 30 lat i dłużej, a w tym czasie dochowali się tak wielu wybitnych podopiecznych - medalistów mistrzostw świata i Europy, a także olimpijczyków i medalistów igrzysk - że nie sposób wszystkich wymienić. Dość powiedzieć, że w dorobku ich wychowanków są setki, jeśli nie tysiące, różnego rodzaju medali na arenach krajowych i międzynarodowych. Nic dziwnego, że doceniono ich także na forum ogólnopolskim, a w dorobku mają wiele nagród m.in. związkowych.

Joachim Halupczok Joachim Halupczok Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta

Erwin Chmiel

Na zakończenie chcemy przypomnieć jeszcze postać legendarnego trenera opolskich, i nie tylko, kolarzy. Pochodził z Lasocic (gmina Łambinowice), od najmłodszych lat pasjonował się kolarstwem. Był zawodnikiem LZS-u Prudnik, a po zakończeniu kariery sportowej w 1978 roku został trenerem LKS-u Ziemi Opolskiej, który prowadził przez kolejne 13 lat.  Pod jego opieką trenowali m.in. tacy kolarze, jak Joachim Halupczok (na zdjęciu), Henryk Kołaczek czy Jan Magosz. Od 1988 r. był drugim trenerem kadry narodowej. Zginął w wypadku samochodowym 4 sierpnia 1991 r. Miał zaledwie 46 lat.

Do dziś wspominany jest m.in. podczas wyścigu po ziemi korfantowskiej, który ma równocześnie formę jego memoriału. Nic w tym dziwnego, Chmiel był bowiem jednym z inicjatorów stworzenia wyścigu, a dzięki m.in. jego staraniom w 1985 r. odbyła się pierwsza jego edycja. Obecnie start poprzedzają odwiedziny na grobie patrona. Od 1994 r. wyścig ma formę ogólnopolską, w 1999 r. był rozegrany jako Mały Wyścig Pokoju "Nadzieje Olimpijczyków", a od 2000 r. jest eliminacją Puchar Polski w kategorii orlika.