Sportowcy też nieraz muszą płacić kary. Czasami bardzo dziwne [ZOBACZ]

Zarząd Kolejarza Opole postanowił ukarać żużlowców za kompromitujący wynik w pojedynku z ŻKS-em ROW Rybnik i obciął im punktówkę o 30 procent. To nie pierwszy taki przypadek, a sportowcy nieraz już musieli zapłacić za słabe wyniki, niesportowe zachowanie, a nawet za to, że... nie lubią luksusów.
Udział w takim turnieju to wielki zaszczyt Udział w takim turnieju to wielki zaszczyt Fot. Michał Grocholski / Agencja Gazeta

Wiedzieli czego się spodziewać

Przypomnijmy, że w niedzielnym spotkaniu pierwszej kolejki play-off opolscy żużlowcy przegrali aż 25:65 i jest to jedna z najwyższych porażek w ostatnich latach. Zarząd klubu postanowił zareagować. - Nie jest to żadna zemsta. Już przed sezonem, przy podpisywaniu kontraktów z zawodnikami, ustaliliśmy, że jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący mamy możliwość obniżenia stawek o 30 procent. Wszyscy żużlowcy byli więc tego świadomi - podkreśla prezes Kolejarza Jerzy Drozd. - Już po fatalnym występie w ostatnim meczu w Krakowie [opolanie przegrali 30:60] podjęliśmy na zarządzie taką uchwałę, ale postanowiliśmy się jeszcze wstrzymać i dać zawodnikom kolejną szansę. Po porażce w Rybniku musi ona wejść jednak w życie - tłumaczy prezes.

Podobne kary w opolskim klubie zdarzały się już w przeszłości.

Nie przyjechali, więc zapłacą

W 2010 roku działacze Kolejarza nałożyli kary finansowe na trzech żużlowców Mariusza Frankowa, Bena Barkera (na zdjęciu) i Ulricha Ostergaarda. W tym przypadku powodem nie było jednak słaba jazda, a fakt, że w ogóle nie pojawili się na meczach ligowych w Lublinie i Opolu. Barker tłumaczył, że nie zdążył dojechać do Polski po zawodach Grand Prix w Cardiff (inni uczestnicy GP nie mieli z tym problemu). Ostergaard mówił, że był chory, z kolei Franków w ogóle nie odbierał telefonów od działaczy i trenera. Barker miał dodatkowo zwrócić motor, na którym startował w lidze polskiej, a który zabrał do Anglii.

Nerwowym reakcjom działaczy nie się co dziwić, bo wskutek absencji Barkera i Frankowa Kolejarz w Lublinie wystąpił w mocno rezerwowym składzie - z czterema juniorami - i przegrał aż 20:70.

Piłkarze płacą za puste miejsca na trybunach

W 2010 roku bardzo nietypową karę otrzymali także piłkarze Oderki Opole. Zarząd klubu po kompromitacji w meczu z przedostatnia w tabeli Victorią Chróścice (opolanie przegrali 0:1, a kibice opuścili trybuny przed zakończeniem spotkania) postanowił zmobilizować piłkarzy do lepszej gry poprzez kary.

Podjęto decyzję, że jeśli w kolejnym spotkaniu ligowym sprzedanych zostanie mniej niż 700 biletów (taka była średnia ilość widzów na meczach), to brakującą kwotę będą musieli pokryć z własnych kieszeni sami zawodnicy. Dodatkowo zamrożono także premie dla zespołu, a karę indywidualną otrzymał jeszcze napastnik Bogusław Borowiec. Piłkarza zawieszono za to, że nie dotarł na mecz do Chróścic.

Przemysław Wacha Przemysław Wacha Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta

Zapłacił bo nie lubi luksusów

Jeszcze bardziej nietypową karę otrzymali polscy badmintoniści, w tym Przemysław Wacha z Technika Głubczyce, tuż po igrzyskach olimpijskich w Londynie. Zarząd PZBad postanowił ukarać Wachę, Roberta Mateusiaka i Nadieżdę Ziębę za to, że w dzień przed wylotem na olimpiadę... nie nocowali w pięciogwiazdkowym hotelu Sheraton w Warszawie.

Jak argumentowano powodem nałożenia kadry było ?niestosowanie się do poleceń Zarządu PZBad.? w związku z czym sportowcy zostali zobowiązani do zwrotu kosztów wynajęcia pokoi, w których mieli nocować.

Kheili Beachem wsławiła się nie tyle grą, co jazdą samochodem na podwójnym gazie Kheili Beachem wsławiła się nie tyle grą, co jazdą samochodem na podwójnym gazie Fot. Andrzej Monczak / AG

Przeprosiny to za mało

Zupełnie inny był powód ukarania koszykarki Keili Beachem przez zarząd Odry Brzeg.

W 2010 roku Amerykanka została zatrzymana przez policję w centrum Opola za jazdę pod wpływem alkoholu. Jechała klubowym samochodem, jaki był do dyspozycji zagranicznych koszykarek, by mogły dojeżdżać na treningi, a w wydychanym powietrzu miała półtora promila.

Choć koszykarka była bardzo skruszona, przepraszała prezesa, klub i kibiców, tłumaczyła się mniej rygorystycznymi przepisami w USA i nieznajomością polskiego prawa, niewiele to dało. Reakcja Odry była natychmiastowa, kontrakt został rozwiązany w trybie dyscyplinarnym, a zawodniczka już kilka dni po zdarzeniu wróciła do Stanów Zjednoczonych.

Ekscesy w parkingu żużlowym

Za niesportowe zachowanie, ale zupełnie innego rodzaju, ukarani zostali w 2009 roku przez Główną Komisję Sportu Żużlowego także prezes i zawodnik Kolejarza Jerzy Drozd i Adam Czechowicz (na zdjęciu).

Kara dla żużlowca była następstwem przepychanek w parkingu pomiędzy mechanikami Czechowicza i Mariusza Frankowa podczas spotkania ligowego z Orłem Łódź (po tym jak Franków spowodował upadek Czechowicza). Z kolei prezes został ukarany za słowne znieważenie - ?z użyciem słów obrażających jego narodowość? - niemieckiego zawodnika Mathiasa Schulza podczas tego samego spotkania (prezes zdenerwował się po upadku innego opolskiego żużlowca Tomasza Schmidta).

Kary były dość dotkliwe, bo kapitan opolan musiał zapłacić 5 tys., a prezes 2,5 tys. zł.

Zastrajkowała więc ją zawieszamy

Zupełnie inne było podłoże ukarania dżudoczki Urszuli Sadkowskiej przez zarząd TS Gwardia Opole. Działacze postanowili zawiesić zawodniczkę za to, że nie przyjechała do Opola na mistrzostwa Polski. Ona z kolei tłumaczyła, że był to swego rodzaju strajk, bo Gwardia nie wypłaciła jej należnych premii za wyniki (z obliczeń zawodniczki wynikało, że chodzi o kwotę około 15 tys. zł, plus 20 tys. dla jej trenera Aleksandra Wolskiego).

Atmosferę podgrzewał dodatkowo fakt, że dżudoczka - pewna występu na igrzyskach w Londynie - postanowiła zmienić barwy klubowe, opuścić Gwardie i przenieść się do Nipponu Olsztyn. Spory pomiędzy obydwoma klubami ciągnęły się przez kilka miesięcy, a ostatecznie Sadkowska pojechała na olimpiadę jako reprezentantka Warmii i Mazur. Świata jednak nie zawojowała, bo odpadła już w pierwszej rundzie.