Beniaminek często płaci frycowe, choć... nie zawsze. Zobacz naszych nowicjuszy

Pierwszy sezon dla ligowego nowicjusza z reguły jest bardzo trudny. Często mówi się nawet, że taki zespół najpierw musi zapłacić frycowe: patrz obecna sytuacja Gwardii Opole. Na pierwszym i drugim poziomie rozgrywkowym mieliśmy w ostatnich latach kilku beniaminków. Zobacz jak sobie radziły te drużyny z nową rzeczywistością sportową.

Gwardia Opole

Skoro już wspomnieliśmy o Gwardii to warto przypomnieć, iż zespół ten był w elicie 10 lat temu. Wówczas ta ekipa, w przeciwieństwie do obecnej, nie była przygotowana na taki sukces. Opolanie awansowali wówczas bardzo spontanicznie i to była bardziej wola zawodników i trenera, ale nie było praktycznie zaplecza finansowo-organizacyjnego. Gwardziści w ekstraklasie grali jednak bardzo słabo, wygrywali z rzadka i po jednym sezonie spadli na jej zaplecze. Niewiele brakowało też, a zespół przestałby wówczas istnieć.

Szczypiornistki TOR-u radzą sobie lepiej w II lidze niż ich koleżanki z Otmętu Szczypiornistki TOR-u radzą sobie lepiej w II lidze niż ich koleżanki z Otmętu fot. Michał Zawalski

Otmęt Krapkowice i TOR Dobrzeń Wielki

Patrząc na dokonania wszystkich naszych zespołów nie sposób oprzeć się wrażeniu, że najtrudniej zmienić sportowe otoczenie na wyższy poziom właśnie w szczypiorniaku. Wystarczy spojrzeć na przypadki dziewcząt z Otmętu Krapkowice i TOR-u Dobrzeń Wielki (na zdjęciu). Pierwsza z tych ekip co prawda po awansie do I ligi w 2011 roku utrzymała się po ciężkich bojach, ale i tak - w wyniku reorganizacji tego szczebla - została zdegradowana. Drugi zespół z kolei znalazł się na tym poziomie w 2012 roku i od tego czasu mocno walczy o zachowanie ligowego bytu. W tym roku już mu się to chyba nie uda.

Mostostal Mostostal Fot. archiwum klubu

Mostostal Kędzierzyn-Koźle

Co się dziwić jednak takim drużynom skoro kłopoty po awansie miał nawet wszechmocny Mostostal. Ówcześnie podopieczni Leszka Milewskiego w pierwszym swoim sezonie w Serie A w latach 1994/95 utrzymali się jednak rzutem na taśmę, a już rok później wywalczyli wicemistrzostwo kraju i dotarli do ścisłego finału Pucharu Polski. W kolejnym byli już na naszym podwórku najlepsi.

Stal Nysa Stal Nysa Fot. archiwum klubu

Stal Nysa

Co ciekawe jednak ostatnimi czasy nasze zespoły potrafią sobie radzić z rolną nowicjusza. Choćby zespół z Nysy, po tym jak awansował 1991 roku do najwyższej klasy rozgrywkowej, od razu zadomowił się w czołówce. Dość powiedzieć, iż w pierwszym sezonie był brązowy medal, w kolejnym czwarte miejsce, przez następne dwa lata srebro.

MKS Kluczbork

Klub w sezonie 2009/10 I ligi skazywany przez większość fachowców na porażkę długo spełniał te "oczekiwania". Aż przyszła rewelacyjna końcówka sezonu, gdy zespół osiągał kapitalne wyniki i zajął ostatecznie rewelacyjne szóste miejsce. Gorzej już było w kolejnych zmaganiach, gdzie osłabiony MKS spadł i teraz jest typowym średniakiem II ligi.

Odra Opole

Ostatni awans na wyższy szczebel niż trzeci poziom, zespół ten zanotował w 2006 roku. Niebiesko-czerwoni szybko zadomowili się na zapleczu ekstraklasy i pomimo pewnych problemów zajęli tam miejsce w środku stawki (10). W kolejnym sezonie było już nieco trudniej, ale również udało się utrzymać (13. lokata).

Orlik Opole

W 2003 roku nasi hokeiści na lodzie powrócili po wielu latach do elity... i zrobili tam furorę. Ostatecznie zakończyli zmagania na świetnym piątym miejscu, a podczas ich meczów Toropol pękał w szwach. Wydawało się, że następne lata przyniosą kolejne sukcesy, tymczasem klub - z powodu kłopotów finansowych i długów - wycofał się z rozgrywek.

Odra Brzeg

Po tym jak drużyna w cuglach awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej, wygrywając wszystkie mecze na jej zapleczu, szybko stała się znacząca siłą w polskiej koszykówce kobiet. Drużyna dwa lata z rzędu zajmowała piąte miejsce i niewiele jej brakowało by walczyć o medale. Na przeszkodzie zawsze jednak stawały znacznie bardziej doświadczone teamy. Przez rok na szczeblu ogólnopolskim rywalizowały niedawno dziewczęta Chrobrego Głuchołazy. Ten młody zespół, złożony praktycznie z juniorek, nie poradził sobie jednak w I lidze.