Sensacji nie brakowało. Największe niespodzianki w sporcie opolskim ostatnich lat

Nieoczekiwane wyniki są solą sportu i tym co kibice kochają najbardziej. Bo to właśnie m.in. niespodziewane rezultaty sprawiają, że sport jest tak piękny, a co za tym idzie nawet Dawid może pokonać Goliata. Oto kilka takich przypadków.
Orlik Opole okazał się niestety minimalnie gorszy od mistrza Polski Orlik Opole okazał się niestety minimalnie gorszy od mistrza Polski MICHAŁ GROCHOLSKI

Beniaminek ograł mistrza

Ostatnia sensacja miała miejsce w minioną niedzielę kiedy na Toropolu powracający po dziesięciu latach do rozgrywek ekstraklasy hokeiści Orlika Opole pokonali mistrza Polski Ciarko PBS Bank KH Sanok 6:4. W wygranej naszej drużynie nie przeszkodził nawet fakt, że w połowie spotkania przegrywała już 0:3. Oby podobnych niespodzianek było w tym sezonie jak najwięcej.

Paweł Franczak (w czarnym stroju) to jedna z nadziei polskiego kolarstwa Paweł Franczak (w czarnym stroju) to jedna z nadziei polskiego kolarstwa ARCHIWUM ZESPOŁU ACTIVEJET

Polska elita nie miała nic do powiedzenia

Kolejnym ogromnym zaskoczeniem był srebrny medal szosowych mistrzostw Polski w kategorii elita zdobyty przez 22-letniego kolarza z Nysy Pawła Franczaka. To tym większa sensacja, iż w 222-kilometrowym wyścigu wystartowało 81 kolarzy, w tym niemalże cała krajowa czołówka: Maciej Bodnar, Michał Gołaś, Michał Kwiatkowski czy Bartosz Huzarski. I choć na długiej trasie było wiele ucieczek to dopiero trzy kilometry przed metą decydującą akcję przeprowadziła trzyosobowa grupka, która pomiędzy sobą rozstrzygnęła walkę o medale. Ostatecznie najlepszy okazał się Bartłomiej Matysiak (CCC Polsat Polkowice), a obok niego na podium stanęli Franczak i Michał Podlaski. Warto odnotować, iż na szóstym miejscu finiszował - co również było ogromną niespodzianką - inny kolarz z Nysy Leszek Pluciński (BDC MarcPol).

W 2011 roku Zaksa dotarła do finału Pucharu CEV, w którym przegrała z włoskim Sisley Treviso W 2011 roku Zaksa dotarła do finału Pucharu CEV, w którym przegrała z włoskim Sisley Treviso Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta

Pokonali siatkarski Real

W 2011 roku Zaksa Kędzierzyn-Koźle dotarła do ścisłego finału drugiego w hierarchii ważności europejskiego pucharu. Tam rywalem był już wielki Sisley Treviso, który na przełomie wieków był siatkarskim Realem Madryt. Nasi chłopcy jednak się nie przestraszyli i w pierwszym spotkaniu sprawili ogromną niespodziankę triumfując 3:2. I to na wyjeździe! W rewanżu triumfowali już jednak bardziej doświadczeni rywale. W normalnym meczu 3:1, a w "złotym secie" 15:11 i puchar trafił do nich.

Natalia Małaszewska (przy piłce) Natalia Małaszewska (przy piłce) Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta

Mistrzynie Polski bez szans

Koszykarki Odry Brzeg niezwykle udany sezon 2009/2010 rozpoczęły od niespodziewanego zwycięstwa z faworytkami całej ligi Wisłą Can-Pack Kraków! Rywalki przyjechały rozdrażnione zaledwie trzecim miejscem w poprzednich rozgrywkach i od początku chciały pokazać swoją dominację. Nic z tego nie wyszło, bo brzeżanki zagrały kapitalny mecz, od początku kontrolowały przebieg wydarzeń i zwyciężyły zasłużenie 67:61.

Ten triumf dodał im zresztą takiej energii, że potem mocno namieszały na polskich parkietach. W sezonie regularnym zajęły świetne szóste miejsce, a w play-off bardzo mocno postawiły się faworyzowanej Energii Toruń, za każdym razem minimalnie i pechowo przegrywając. Ostatecznie ulokowały się na miejscach 5.-6. razem... ze wspomnianą Wisłą Kraków.

W styczniu 2013 roku brązowe medale mistrzostw Europy zdobyły Aida Bella i Marta Wójcik. Ta druga łyżwiarka w weekend będzie miała szansę powtórzyć swój wyczyn W styczniu 2013 roku brązowe medale mistrzostw Europy zdobyły Aida Bella i Marta Wójcik. Ta druga łyżwiarka w weekend będzie miała szansę powtórzyć swój wyczyn fot. Archiwum prywatne

Niespodziewany medal polskiej sztafety

W znacznej mierze dzięki Aidzie Belli i Marcie Wójcik z AZS-u KU Politechnika Opolska w styczniu 2013 roku polski short track osiągnął jeden z największych sukcesów w historii. Sztafeta dziewcząt zdobyła bowiem brązowy medal mistrzostw Europy, a był to pierwszy taki krążek w dziejach tej dyscyplinie sportu w Polsce. W składzie drużyny były dwie opolanki, pierwsza z nich pojechała w finale i półfinale, druga w eliminacjach, więc też miała swój udział w zdobyciu medalu.

II-ligowcy z Opolszczyzny nie mają powodów do zadowolenia II-ligowcy z Opolszczyzny nie mają powodów do zadowolenia Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta

Ekstraklasa gorsza od II ligi

Nie tak dawno środowisko sportowe Opolszczyzny - i nie tylko - zdumione było tym co wyprawiali piłkarze Ruchu Zdzieszowice w Pucharze Polski sezonu 2011/2012. Występujący wówczas na trzecim poziomie futboliści dotarli do najlepszej ósemki zmagań eliminując w 1/16 finału czołową ekipę w kraju Jagiellonię Białystok 3:1 dzięki dwóm trafieniom Mateusza Bukowca i jednym Łukasza Damrata. Co ciekawe ówcześni podopieczni Andrzeja Polaka wcale nie wygrali tzw. fuksem, a byli drużyną zdecydowanie lepszą. Do tego przeszli również kolejną rundą, kiedy to pokonali MKS Kluczbork, który miał za sobą wyrzucenie z rozgrywek innego ekstraklasowca Zagłębia Lubin. Biało-niebiescy w dramatycznych okolicznościach rozprawili się z miedziowymi 3:2.

Miał być medal Dołęgi, był Bonka

Sporym zaskoczeniem był także brązowy krążek igrzysk w Londynie, jaki zdobył sztangista Budowlanych Opole Bartłomiej Bonk. Mało kto stawiał na opolanina, a przed olimpiadą mówiło się praktycznie tylko o startującym w tej samej kategorii wagowej Marcinie Dołędze. Trzykrotny mistrz świata był murowanym faworytem do złota, ale spalił trzy podejścia i w ogóle nie został sklasyfikowany. Jak się okazało na podium zamiast niego stanął Bonk.

Sytuacja powtórzyła się na mistrzostwach świata we Wrocławiu w ubiegłym roku, kiedy Bonk znów był trzeci. To również było niespodzianką, bo opolanin z powodu kłopotów rodzinnych nie miał czasu na przygotowania i jak sam mówił wystartował trochę "z marszu".