Babski Hokej wraca do Opola

Po 10 latach bliski powrotu do Opola jest hokej na lodzie kobiet. Nie będzie to jednak kontynuacja istniejącego wówczas Impetu, ale całkiem nowy zespół skrzyknięty na razie pod wielce wymowną nazwą operacyjną: Babski Hokej. Na chwilę obecną dziewczęta na razie trenują ?na sucho?, czyli jak same tłumaczą: zajmują się kwestiami kondycyjnymi i ogólnorozwojowymi. W dalszych planach jest oczywiście utworzenie pełnoprawnej drużyny i gra w lidze. Pierwsze wyjście na lód już 27 lutego.

Spróbować może każda

- Na jednym z meczów Orlika spotkałam się z koleżanką, która tak jak ja grała wówczas w Impecie [ówczesna drużyna na zdjęciu - przyp. red], zmówiłyśmy się i tak to się zaczęło. Chyba to w nas siedziało już od dłuższego czasu, po prostu za tym tęskniłyśmy - tłumaczy Ola, która we wspomnianym zespole była bramkarką, a obecnie jest mamą i sprzedawczynią w sklepie ogrodniczym. Dodaje przy tym, iż temat zaczął rozwijać się na portalach społecznościowych. Powstał już blog i fanpage na Facebooku, gdzie dziewczyny wrzucają wszystko co jest związane z drużyną i to właśnie będzie ich podstawowe narzędzie komunikacji, choćby w sprawie naboru.
Zajęcia rozpisuje im fizjoterapeutka Orlika czyli Halszka, która również należy do Babskiego Hokeja. Od razu zaznaczają też, że drużyna jest otwarta dla wszystkich dziewczyn, niezależnie od tego czy miały one już wcześniej jakikolwiek związek z hokejem. Mało tego, nie muszą one nawet dobrze jeździć na łyżwach, nie ma też limitu wiekowego, a same jako zachętę podają, iż w Krakowie swego czasu występowała 43-letnia matka dwójki dzieci, a w Impecie grała onegdaj 12-latka. - Naszą siłę mają stanowić właśnie nowe dziewczyny. Ja też nie jestem super biegła jeśli chodzi o hokej, ale chce spróbować. Wiem przecież, że tutaj będę miała trenera, który nauczy mnie wszystkiego praktycznie od podstaw - wyjaśnia Halszka.

Nigdy nie grałaś? Nieważne

Wszystkie zgodnie podkreślają, iż na razie chcą budować sobie bazę, a potem dobudowywać do tego resztę, zarówno jeśli chodzi o umiejętności jak i taktykę czyli jazdę, podania, nawroty, obrona, atak itd. - Musimy się wiele nauczyć, a co z tego wyjdzie, to jeszcze zobaczymy. Mierzymy wysoko, ale nigdzie nam się nie spieszy, zdajemy sobie sprawę, że potrzeba czasu na odpowiednie przygotowanie się, tak by nie doszło do sytuacji, że początkująca dostanie kij i od razu wychodzi grać mecz - dodają.
Na razie nie ma jeszcze nazwy drużyny, ale dziewczyny przyjęły robocza nazwę "Babski hokej". - To jest akurat dla nas najmniej ważne i na razie się nad tym nie zastanawiamy. Może trafi się sponsor i będzie chciał jakiegoś połączenia nazw? Podobnie nie myślimy na razie o barwach klubu - zaznacza Natalia, która z małymi przerwami jeździ na łyżwach (także na figurówkach) od drugiego roku życia i jest w trójce, która pozostała z poprzedniej opolskiej drużyny hokejowej dziewczyn.

Podstawy muszą być ...

O tym, że nie ma pośpiechu świadczyć może także fakt, iż w zawiadującym Toropolem MOSiR-ze praktycznie nic jeszcze nie wiedzą o tej inicjatywie. Dopiero gdy "uzbiera" się co najmniej 15 zawodniczek, będą podstawy, aby ubiegać się o miejsce na lodowisku. Najpierw dziewczyny zatem chcą po prostu zbadać grunt, zanim pójdą pytać o udostępnienie lodowiska. - Chcemy stworzyć stałą grupę oddanych dziewczyn, żeby były zmotywowane, bo to jest naprawdę ciężka sprawa. Trzeba nauczyć się specyficznej hokejowej jazdy, pracy z krążkiem. To wygląda łatwo jak się patrzy z boku, ale wcale takie proste nie jest - zauważa Ola i dodaje, że dużym utrudnieniem jest też to, iż nie są w stanie ustalić stałego grafiku spotkań, co nie jest możliwe ze względu na charakter ich pracy. Przykładowo jedna pracuje w szpitalu, druga musi być na treningach chłopaków. Co ważne dogadani są za to już dwaj trenerzy, którzy poprowadzą drużynę.

... by stworzyć drużynę ...

O zgłaszaniu zespołu do jakichkolwiek rozgrywek żadna z nich na razie nie myśli i zdają sobie sprawę, że przez pewien czas będą działać jako drużyna amatorska i rozgrywać tylko sparingi lub turnieje towarzyskie. - Później trzeba będzie podjąć decyzję czy rywalizujemy jeszcze przez rok towarzysko czy wchodzimy do ligi i na razie gramy tam "ogony". Nie ukrywajmy, że od razu nie będziemy wszystkie tak dobrze jeździły jak czołówka z Cracovii Kraków czy GKS-u Tychy (na zdjęciu). Czy nie lepiej więc będzie sprawdzić się jako amatorki, nawet z chłopakami, trochę nauczyć się hokeja, a dopiero potem grać w lidze - podkreśla Ola.

... i nikt nie chce falstartu

Dziewczyny starają się być ostrożne, bo nie chcą, żeby powtórzyła się sytuacja z Impetem. - Tak jak szybko wówczas się zaczęło, tak szybko się skończyło. Falstartu już więcej nie chcemy, dlatego teraz chcemy działać stopniowo, krok po kroku. Teraz może to będzie trwało dłużej, może nie ruszymy z drużyną pod koniec tego sezonu, a dopiero od kolejnego, ale małymi kroczkami dojdziemy do celu - tłumaczy Natalia. - Wtedy miałyśmy po 17-18 lat, nie byłyśmy tak zorganizowane, teraz jesteśmy starsze o te 10 lat i o wiele rzeczy będziemy umiały zatroszczyć się samodzielnie - zauważa Ola, która nie chciałaby wracać do czasów Impetu. - To co jest teraz, to zupełnie nowy rozdział. Chcemy odciąć się od tego co było i stworzyć coś nowego. Napuścić świeżej krwi - dodaje z uśmiechem.

To nie jest balet...

Hokeistki muszą mieć sporo odwagi i samozaparcia, bo nie jest to dyscyplina sportu dla ludzi delikatnych. Opolanek nie przeraża jednak fizyczność tego sportu, a i perspektywa choćby siniaków wcale nie jest zatrważająca (zobacz wideo). - W każdej z nas siedzi ten sport. Na lodowisku można zostawić wszystkie emocje, nic innego się nie liczy. Ja naprawdę pokochałam hokej, to jest kwestia charakteru. Każda z nas jest po prostu trochę twardą babą, z twardym podłożem - tłumaczy z przymrużeniem oka Halszka, której jest o tyle łatwiej, że od trzech lat jest fizjoterapeutką w Orliku, a jej narzeczony również uprawia ten sport, zresztą wszystkie zgodnie wspierane są przez swoje rodziny. - Miałam z nim na ten temat kilka rozmów i doszliśmy do wniosku, że może faktycznie zbyt dużo czasu poświęcam temu, ale za to z jakim uśmiechem chodzę na co dzień - śmieje się, a podobnie myśli pracująca na co dzień jako pielęgniarka Natalia. - W żaden sposób nam to wszystko nie przeszkadza. W końcu naszym ulubionym tekstem jest: to nie jest balet - zaznacza ta druga. Duże wsparcie w swoim mężczyźnie ma również Ola, do tego stopnia, że sam zachęca ją do zakupu własnego sprzętu bramkarskiego, jeśli widzi go w bardzo korzystnych cenach. Koszt używanego sprzętu bramkarskiego to około 1500 zł. Zawodniczkę z pola można ubrać w używany sprzęt już za około 1000 zł.

... ale to też sport dla dziewczyn

Warto pamiętać, że żeński hokej nieco różni się od męskiego m.in. nie ma gry ciałem, nieco inaczej wygląda także jazda na łyżwach. - Gdyby mężczyźni i kobiety grały według tych samych zasad to reprezentacja Kanadyjek, czyli najlepsza drużyna kobiet na świecie, uporałaby się z Polakami. Tam chyba rodzą się w łyżwach - śmieją się dziewczyny (zobacz na wideo powyżej jak grają najlepsze hokeistki świata). Zdają sobie jednak sprawę, że trudno im będzie o przyciągnięcie zainteresowania kibiców, bo przecież hokej w Polsce nie jest zbyt popularny. - Nawet na najbardziej znanych portalach hokejowych kobiety są pomijane. Żeby pojawił się tekst o jakiejś dziewczynie, tak jak jakiś czas temu, to musi ona zdobyć siedem goli, a u chłopaków wystarczy hat-trick - zauważa Natalia.
Co ciekawe, jak podkreślają hokeistki, obecnie zupełnie inaczej do ich inicjatywy podchodzą koledzy z lodowiska. Dekadę temu chłopaki z nich szydzili, teraz widząc, że naprawdę angażują się w ten sport, wręcz starają się im pomóc. - W jakiś sposób nam kibicują, czujemy ich wsparcie i myślę, że w razie potrzeby, mamy do kogo się udać - wyjaśniają.

Po co im to wszystko?

Jak tłumaczą same zainteresowanie, robią to przede wszystkim dla tych dziewczyn, które tak jak one uważają, że "męskie sporty" są fajne i chciałby się zmierzyć właśnie z taką rywalizacją, z kijem, łyżwami, równowagą na lodzie. - Marzy nam się team dosłownie i w przenośni, drużyna także poza lodowiskiem, żebyśmy pomiędzy sobą też się "dotarły" - tłumaczy Natalia, a wtóruje jej Halszka. - W odróżnieniu od chłopaków, dużej liczbie dziewczyn trudniej ze sobą współpracować. Kobiety są chyba większymi indywidualistkami - mówi z uśmiechem, z czym zgadza się Ola. - Chcemy żeby to była drużyna od początku do końca, by dziewczyny same z siebie i z wielką ochotą przychodziły na treningi i brały udział w tworzeniu kobiecego hokeja w Opolu - podsumowuje ostatnia.